Tomasz Jasik nadal będzie szkoleniowcem Stali. W niedzielę zarząd klubu podziękował mu za pracę, ale wczoraj obie strony doszły już do porozumienia. – Zadziałały emocje – przyznają zgodnie w Poniatowej.
MAREK WIECZERZAK
07.09.2011 00:06
Tomasz Jasik po meczu w niedzielę stracił pracę, ale wczoraj w Poniatowej zmieniono decyzję
(JACEK
Spadkowicz z III ligi nie może mówić o dobrym początku nowego sezonu. W pięciu meczach Stal zdobyła trzy punkty, bilans bramkowy ma 1-8 i zajmuje trzynaste miejsce w tabeli.
– A liczyliśmy, że wygramy co najmniej jeden lub nawet dwa mecze, bo rywale nie byli silni – mówi Jerzy Dębicki, prezes Stali.
To dlatego, po niedzielnym bezbramkowym remisie z Roztoczem Szczebrzeszyn zarząd klubu wezwał do siebie trenera.
– Podziękowano mi za pracę argumentując to słabymi wynikami – opowiada Tomasz Jasik. – Ale nie było żadnej dymisji na piśmie, tylko luźna rozmowa.
Wczoraj okazało się jednak, że Jasik pozostał na stanowisku. – Proszę się nie dziwić, po prostu zadziałały emocje – wyjaśnia całe zamieszanie prezes Dębicki.
Kiedy emocje opadły, działacze zaczęli kierować się rozumem. Bo po dymisji Jasika musieliby szybko znaleźć kogoś na jego miejsce, a w trakcie rundy nie jest to takie proste.
W dodatku murem za trenerem stanęli niektórzy piłkarze – miedzy innymi będący jego asystentem Damian Farotimi – grożąc odejściem z drużyny. Skomplikowałoby to, i tak już trudną sytuację kadrową Stali.
Nic dziwnego, że już przed wtorkowym popołudniowym spotkaniem prezes i trener byli dogadani w sprawie kontynuowania współpracy.
– Chodziło tylko o zbliżenie stanowisk. Tomek przedstawił pomysł jak wyjść z dołka. To początek sezonu, jest jeszcze dużo meczów i uważam, że trzeba dać mu szansę – tłumaczy Dębicki.
Komentarze