Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Wójt z wyrokiem, a Rada Gminy przez rok nie kiwnęła palcem

Minął rok od chwili, gdy sąd skazał Czesława P. na rok i osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na cztery lata i 10 tys. zł grzywny. Chociaż z prawomocnym wyrokiem nie wolno piastować publicznych stanowisk, radni do tej pory wójta Kąkolewnicy nie odwołali. Wyręczyła ich wojewoda.
Wójt z wyrokiem, a Rada Gminy przez rok nie kiwnęła palcem
Wójt straci posadę dopiero po interwencji Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego (Jacek Świerczyński)
– Wojewoda wydała zarządzenie zastępcze o wygaszeniu mandatu wójta Kąkolewnicy z dniem 13 lutego – informuje Kamil Smerdel, rzecznik wojewody. – Wójt oraz Rada Gminy może zaskarżyć zarządzenie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w terminie 30 dni od dnia doręczenia tego zarządzenia. Rada Gminy nie zdecydowała się na podobną decyzję przez rok, bo tyle minęło od chwili, gdy Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim skazał wójta. Chodziło o przestępstwa z lat 2003–2004, kiedy Czesław P. nie był jeszcze wójtem. Prowadził wtedy stację paliw w Rudniku. Według aktu oskarżenia, nakłonił swoich podwładnych do fałszowania oświadczeń o kupnie oleju opałowego na rzekome cele grzewcze. Chodziło o ponad 721 tys. litrów paliwa, a dzięki procederowi właściciel stacji płacił niższą stawkę podatku akcyzowego. Czesław P. tłumaczył, że oświadczenia nie były podrabiane celowo, a wszystkich klientów trudno weryfikować. Jednak na niektórych oświadczeniach widniały dane dawno zmarłych osób. Czesław P. odwołał się od wyroku. Apelację złożył również prokurator, ale w październiku Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok z Radzynia. Radni nie zdecydowali się jednak na wygaszenie mandatu wójta. Już w listopadzie przewodniczący rady zapowiadał, że poczekają na zarządzenie wojewody, bo Czesław P. to \"dobry gospodarz i człowiek”. Jakie jest teraz stanowisko przewodniczącego? – Ze strony rady nic już nie można zrobić – mówi Wincenty Kot, przewodniczący Rady Gminy. – Można ewentualnie zaskarżyć zarządzenie zastępcze wojewody. Ale po konsultacji z radcą prawnym, rada nie będzie tego robić. Tylko sam pan wójt. Ekspertów takie sytuacje, jak w Kąkolewnicy nie dziwią. – Biorą się z tak zwanego koleżeństwa – tłumaczy dr hab. Stanisław Michałowski, prof. UMCS i kierownik zakładu samorządów i polityki lokalnej na Wydziale Politologii. – Radni, a często też burmistrzowie i wójtowie, bywają ze sobą w bliskich relacjach i nie chcą sobie nawzajem wyrządzić krzywdy. Nie jest to zjawisko nagminne, ale w skali roku w całym kraju pojawia się kilka takich przypadków. Wojewoda może w takich przypadkach wydawać zastępcze zarządzenia o wygaszeniu mandatu dopiero od kadencji 2006–2010. – Po doświadczeniach pierwszej kadencji po bezpośrednich wyborach wójtów i burmistrzów znowelizowano ustawę, żeby nie było już takiej możliwości, że ktoś odbywając karę więzienia kieruje urzędem – wyjaśnia Michałowski. Mimo wielu prób wczoraj z wójtem nie udało nam się skontaktować. Jak usłyszeliśmy w Urzędzie Gminy, wyjechał służbowo do Lublina.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama