Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Batorz: Mąż – wójt. Żona – dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury

Pracują tak od… 17 lat. Sprawę zbada CBA. Podobnie jak urzędnicy wojewody.
– A co donos pani dostała? – pyta Henryk Michałek (PSL), wójt gminy Batorz w powiecie janowskim, kiedy wczoraj zadzwoniliśmy do kierowanego przez niego urzędu. Żona wójta jest dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury w Batorzu. To jednostka podległa Gminie Batorz. Wójt nie widzi w tym jednak nic niezgodnego z prawem. – Jestem wójtem od 18 lat, a żona jest dyrektorką niewiele krócej. I nie podlega mi bezpośrednio, tylko mojemu zastępcy – tłumaczy Michałek. – Rada Gminy się na to zgodziła. Poza tym żadna instytucja kontrolująca nie miała nigdy żadnych wątpliwości w tej sprawie. – Był przepis, który pozwalał mi startować w konkursie na to stanowisko w 1995 roku – mówi Teresa Michałek, dyrektor GOK. Nie potrafi jednak wskazać, o jaki przepis chodzi. – Od tamtej pory żadnego konkursu nie było – dodaje. Faktem tym jest zbulwersowana nasza Czytelniczka, która wysłała pismo do Wydziału Nadzoru i Kontroli Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie. – Dlaczego wobec tak rażącego nepotyzmu i łamaniu ustawy wojewoda nie reaguje? – pyta. – Czy przez te 10 lat była prowadzona jakakolwiek kontrola w gminie Batorz? Jeśli tak to, dlaczego nie wykazała nieprawidłowości? Ustawa z 2008 r. o pracownikach samorządowych wyraźnie mówi, że małżonkowie nie mogą być zatrudnieni w samorządach i podległych jednostkach \"jeśli powstałby między tymi osobami stosunek bezpośredniej podległości służbowej”. – Sytuacja dotycząca wójta Batorza i dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury w tej miejscowości nie jest znana organowi nadzoru – wyjaśnia Kamil Smerdel, rzecznik prasowy wojewody. – Służby prawne wojewody ją przeanalizują. Dopiero zakończone postępowanie wyjaśniające będzie podstawą do wyrażania jakichkolwiek opinii w tym zakresie. Sprawą zajmą się w agencji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. – Tą informację przesłałem do lubelskiej delegatury CBA – wyjaśnia Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA. – Agencji sprawdzą czy w tym momencie doszło do złamania prawa. To jest niestety sytuacja dość typowa. Szefowie jednostek samorządowych np. burmistrzowie czy wójtowie, którzy chcą zatrudnić kogoś ze swoje rodziny robią tak, że formalnie oddają nadzór nad tą osobą swoim zastępcom. Nie jest to złamanie ustawy o pracownikach samorządowych, lecz jej obejście. Z drugiej strony wójt, o którym mowa dbając o wizerunek swój i gminy w momencie wejścia w życie przepisów powinien rozpisać nowy konkurs i wybrać kogoś innego na to stanowisko. To jest kwestia kultury politycznej czy wyczucia etosu pracy samorządowca a nie łamanie ustawy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama