Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ireneusz Bachonko: „Etno-Pogłos to sygnał dla artystów. Folk żyje i ma się świetnie”

Wybrać zwycięzców konkursu Etno-Pogłos (którego finał już w sobotę w Opolu Lubelskim) z jedenastki świetnych projektów muzycznych to zadanie trudne. Ale nie niemożliwe. Od czego wszak jest jury. Jego przewodniczącym będzie Ireneusz Bachonko, muzyk, akordeonista, były kierownik muzyczny Rokiczanki. W rozmowie z Dziennikiem Wschodnim mówi m.in. o ogromnym potencjale konkursu Etno-Pogłos, jego finalistach i o tym, co może zdecydować o zwycięstwie.
Ireneusz Bachonko: „Etno-Pogłos to sygnał dla artystów. Folk żyje i ma się świetnie”

Autor: archiwum prywatne/nadesłane

Wyjaśnijmy na początku, bo wielu nadal myli te pojęcia: jaka jest różnica między folkiem, a folklorem?

To jest bardzo dobre pytanie, bo rzeczywiście często muszę wyjaśniać, czym różni się folklor od folku. I choć od lat trwa na ten temat dyskusja, to zarówno badacze, jak i artyści są zgodni co do jednego: ten podział jest bardzo istotny. W moim odczuciu folklor to przede wszystkim autentyczna kultura ludowa – nie tylko muzyka, ale także stroje, tradycje, język, teksty, obrzędy czy architektura. Muzyka ludowa to dziedzictwo, które przez pokolenia było przekazywane ustnie i funkcjonowało w naturalny sposób w lokalnych społecznościach. Dziś często mówi się o folklorze jak o pewnego rodzaju muzeum polskiej tradycji i muzyki. Dla mnie jest on jednak przede wszystkim fundamentem i punktem wyjścia. Dzięki powszechnemu dostępowi do środków przekazu i możliwościom współczesnej komunikacji na tej bazie powstają dziś nowe zjawiska artystyczne – różnorodne formy i muzyczne światy, które czerpią z tradycji, ale interpretują ją na nowo. A ta interpretacja na nowo to właśnie folk.

Jaka jest według Ciebie obecnie kondycja polskiego folku?

Patrzę na to bardzo pozytywnie, bo z dekady na dekadę widać ogromną zmianę i, moim zdaniem, jest po prostu coraz lepiej. Widać to przede wszystkim po liczbie zespołów i ludzi, którzy zajmują się muzyką inspirowaną tradycją. Tych artystów jest coraz więcej i są coraz bardziej różnorodni. Dzisiaj mamy profesjonalnych muzyków, którzy łączą wiele stylów i świadomie sięgają po folklor – po melodie, motywy czy tradycyjne utwory. Z drugiej strony są też amatorzy, którzy często tworzą bardzo ciekawe i świeże rzeczy. Ogromne znaczenie ma też dostęp do internetu i technologii. Dziś właściwie każdy może mieć domowe studio nagraniowe i zaprezentować swoją twórczość szerokiej publiczności. To zupełnie inne czasy niż 20 czy 30 lat temu, kiedy nawet w muzyce popularnej trzeba było mieć menadżera, wytwórnię i odpowiednie kontakty, żeby zaistnieć. Dzisiaj jest pod tym względem zdecydowanie łatwiej i uważam to za dużą wartość. Zauważyłem też coś jeszcze – wyraźny powrót do tradycji. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu folklor był odstawiony na boczny tor. Kojarzył się z czymś niemodnym albo wręcz obciachowym. No wręcz wstyd było go grać. Dziś to się bardzo zmieniło. Coraz więcej zespołów, także tych mocno osadzonych w popkulturze, sięga po elementy folkloru i wykorzystuje je w nowoczesny sposób. Nie wiem, z czego dokładnie to wynika, ale uważam, że to bardzo dobry znak. Widać, że tworzy się moda zarówno na tradycyjny folklor, jak i na folk, który łączy tradycję ze współczesnością.

Mamy już festiwale, gdzie muzyka tradycyjna ludowa podawana jest w nowoczesnej formule. Chodzi mi m.in. o Nową Tradycję, czy lubelski Festiwal Tradycji i Awangardy KODY. Za kilka dni, w sobotę w Opolu Lubelskim rozstrzygnie się konkurs Etno-Pogłos. Zasiadasz w jury konkursu więc jesteś świetnie poinformowany. Jak oceniasz poziom artystów? Ciężko było wybrać finalistów?

Oj, bardzo ciężko, bo zgłoszeń było naprawdę dużo. Zamysłem tego konkursu jest folk, czyli otwartość na mieszanie przeróżnych stylów i podejść do tradycji. Poziom jest bardzo różnorodny – w finale nie ma zespołów, które miałyby wszystkie asy w rękawie. W tym znaczeniu, że każdy ma coś swojego, coś charakterystycznego, czego nie ma ktoś inny. Ja mam oczywiście kilku faworytów i są tam naprawdę bardzo interesujące projekty, ale czekam przede wszystkim na wykonania na żywo, bo to jest również czynnik weryfikujący. Coś może zrobić ogromne wrażenie w internecie, a na scenie już niekoniecznie – albo odwrotnie. Wiemy mniej więcej, czego się spodziewać, robimy jakiś research, słuchamy nagrań, ale koncert wszystko może zmienić. Dlatego uważam, że szanse są bardzo wyrównane. Jeśli miałbym coś zarekomendować, to po prostu zapraszam do Opola Lubelskiego, żeby zobaczyć to na żywo i poczuć atmosferę tego wydarzenia. Spotkanie tylu różnych zespołów i tylu interpretacji folkloru na jednej scenie, w jeden dzień, to naprawdę będzie nie lada gratka. Ja sam bardzo na to czekam, bo zapowiada się coś naprawdę ciekawego. Będą tam zarówno zespoły, które mają już za sobą solidne trasy koncertowe i duże doświadczenie sceniczne, jak i takie, które dopiero zaczynają swoją poważną przygodę artystyczną. Zestawienie jest bardzo ciekawe i moim zdaniem walka o zwycięstwo będzie naprawdę zajadła.

Walka będzie zajadła, a zatem jury czeka trudny wybór…

Tego się spodziewam. Oczywiście będziemy posiłkować się pewnymi kryteriami tzn. ocenić aranżację, pomysł, sposób wykorzystania elementów ludowych, ale jest też czynnik, którego nie da się przewidzieć, czyli wspomniany już magia sceniczna. Na to czekam najbardziej. Na pewno dobór artystów jest bardzo ciekawy, a mnie szczególnie cieszy to, że to dopiero pierwsza edycja. Jeśli zaczynamy na takim poziomie, to z niecierpliwością czekam na kolejne odsłony konkursu Etno-Pogłos.

Czy konkurs Etno-Pogłos może być sposobem, by młode pokolenie zainteresowało się folkiem, a potem sięgnęło do źródeł, czyli muzyki ludowej? 

Bardzo często tak się właśnie dzieje. Coraz częściej po folklor sięgają muzycy wykształceni, z ogromnym bagażem doświadczeń i bardzo różnymi muzycznymi inspiracjami. I moim  zdaniem to idzie w naprawdę dobrą stronę. Pamiętajmy, że folk sam w sobie jest przestrzenią do muzycznych eksperymentów. Tutaj pole do popisu jest właściwie nieograniczone. W folku czerpie się z wielu różnych elementów – z melodii, rytmów, instrumentów czy sposobów śpiewania – ale równie ważne jest to, co każdy artysta wnosi od siebie. To całe doświadczenie: z kim grał, czego słuchał, gdzie się uczył, jakie style poznawał, na jakich instrumentach się kształcił. Ta właśnie kompilacja daje nieskończoną liczbę możliwości. Nigdy do końca nie wiadomo, jakie zespoły i jakie nowe nurty mogą na takim gruncie powstać. Mam poczucie, że w sobotę wydarzy się coś ciekawego i mam nadzieję, że będzie to początek czegoś większego. Że ten konkurs stanie się też sygnałem dla innych artystów, że warto się tym tematem zainteresować, bo ten świat naprawdę żyje i ma się bardzo dobrze. To wciąż przestrzeń, która nie została do końca zagospodarowana i cały czas czeka na nowych twórców. A jeśli będą twórcy, to będą też odbiorcy.

A jeśli ktoś w Opolu Lubelskim połknie bakcyla folku i zechce sięgnąć do źródeł, to dwa tygodnie później będzie miał okazję – w niedalekim Kazimierzu Dolnym jubileuszowa 60. edycja Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych.

Oczywiście, że tak. Tam baza tradycyjnych elementów, z których można czerpać inspiracje, jest właściwie nieograniczona. Bardzo to wszystkim polecam. A póki co zapraszam już 13 czerwca do Opola Lubelskiego.

Przesłuchania konkursowe odbędą się w sobotę, 13 czerwca, od godziny 10.00 do 16:30 na Małej Scenie w Parku Miejskim. Wieczorem (ok. godz. 18:15) poznamy laureatów, którzy podzielą między siebie pulę nagród wynoszącą 20 tys. zł,  a także zagrają na koncercie finałowym. Zwycięzców wybierze jury w składzie: Ireneusz Bachonko – muzyk, akordeonista, przewodniczący jury, Krystyna Piłat – chórmistrzyni chóru Cantata, Piotr Kociubowski – muzyk, trębacz i Michał Dybaczewski – dziennikarz muzyczny. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama