Pierwsze minuty, to całkowita dominacja gości. Kibice byli pod wrażeniem gry ekipy z Rzeszowa. Kombinacyjne akcje, ładne klepki i defensywa niebiesko-białych była w poważnych tarapatach. Na szczęście między słupkami stał Łukasz Bartoszyk, który już w drugiej minucie wygrał pojedynek z Mateuszem Jurczakiem.
W 10 minucie przyjezdni mieli dwie kolejne okazje. Najpierw doskonałą szansę miał Przemysław Pyrdek, a po chwili jego uderzenie dobijał jeszcze Dawid Pałys-Rydzik. Obaj nie znaleźli jednak sposobu na świetnie dysponowanego golkipera z Tomaszowa Lubelskiego.
Po kwadransie Resovia zniechęcona Resovia spuściła z tonu. Zawody się wyrównały i klarownych okazji już nie było. W samej końcówce szczęście uśmiechnęło się do miejscowych. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Tomasz Kłos przedłużył musnął piłkę, czym zmylił obrońców i bramkarza rywali, a Marcin Pietryka musiał sięgnąć do siatki.
Po zmianie stron goście niby dominowali i próbowali odwrócić losy spotkania. Niewiele jednak z tego wynikało. Goście przycisnęli dopiero w końcowych 10 minutach. Kilka razy w szesnastce Tomasovii było gorąco, ale Bartoszyk cały czas był czujny. W doliczonym czasie gry mecz zamknął Karol Śrótwa. 16-latek sfinalizował kontrę piłkarzy Jacka Paszkiewicza ładnym strzałem z kilkunastu metrów.
Dzięki dwóm wygranym niebiesko-biali mocno poprawili swoją sytuację w tabeli. Kończą rok na 12 miejscu w tabeli, ale do bezpiecznej strefy tracą jedynie pięć punktów. Na wiosnę nie będą stali na straconej pozycji.
ZDANIEM TRENERÓW
Jacek Paszkiewicz (Tomasovia)
– Dyscyplina taktyczna była kluczem do sukcesu. Nie było żadnej szarży, tylko dokładna gra w tyłach i czekanie na swoją okazję. Cieszy wygrana, ale i zaangażowanie młodzieży. Kilku chłopaków weszło do gry i pokazali się z dobrej strony. Ich dwójkowe i trójkowe akcje mogły się podobać. Przed nami zima, podczas której musimy mocno pracować.
Dariusz Jęczkowski (Resovia)
– Chyba nie do końca udało się zmobilizować chłopaków na ten mecz. Ostatnio graliśmy z Motorem i Karpatami Krosno, a przed sobą mamy przecież jeszcze derby ze Stalą. W tej sytuacji wydawało się, że w Tomaszowie Lubelskim jakoś sobie poradzimy. Było jednak inaczej, brakowało nam też szybkości po tych ostatnich, trudnych spotkaniach. Szwankowała także skuteczność, bo mieliśmy swoje okazje.
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Resovia 2:0 (1:0)
Bramki: Kłos (44), Śrótwa (90+3).
Tomasovia: Bartoszyk – Żurawski, Chwała (36 Szuta, 81 Piątkowski), Joniec, Orzechowski, Ratyna, Paskiw, Raczkiewicz (57 Iwanicki), Baran (28 K. Zawiślak), Kłos, Śrótwa.
Resovia: Pietryka – Ciećko, Domoń, Żmuda, Fedan, Adamski, Świst, Kaliniec, Pyrdek, Pałys-Rydzik (66 Słoma), Jurczak (62 Mołdoch).
Żółte kartki: Joniec, Szuta, Orzechowski, Paskiw – Jurczak, Domoń, Świst.
Sędziował: Tomasz Mroczek (Mielec). Widzów: 550.

















Komentarze