• PD Co zakomunikowała, że nowy zakład powstanie 20 km od Rejowca Fabrycznego. Czy dzisiaj można już powiedzieć coś więcej o ostatecznej lokalizacji kopalni im. Jana Karskiego?
- Oczywiście, mamy pewne pomysły. Pod uwagę bierzemy kilka lokalizacji, o których od dawna mówimy. Jest to Cyców, Wierzbica i Siedliszcze, czyli tam gdzie mamy koncesje poszukiwawcze. Te miejsca zostały wybrane po długich analizach, z dala od miejsc cennych przyrodniczo: Parku Narodowego, rezerwatów, parków krajobrazowych czy obszarów Natura 2000. Na powierzchni nie ma mowy o jakiejkolwiek ingerencji w Park Narodowy i rezerwaty, choćby w minimalnym stopniu.
Z drugiej strony nowa kopalnia musi gwarantować optymalny dostęp do złoża. Górnictwo to jest biznes, który musi przynieść zysk i to w ściśle określonej perspektywie czasowej. Dlatego studium wykonalności dla nowej kopalni musi być wykonane z chirurgiczną dokładnością. Nie ma marginesu błędu. Cały czas patrzymy na nową kopalnię nie tylko jak na olbrzymie przedsięwzięcie inżynierskie, ale także przez pryzmat biznesowy. Planujemy, że koszt produkcji tony węgla w kopalni Jan Karski nie przekroczy 37 dolarów amerykańskich za tonę.
• Skoro już o pieniądzach, to ceny węgla mocno spadły. Nie obawiacie się, że ten trend utrzyma się, co niekorzystnie wpłynie na plany budowy nowej kopalni?
- Przewartościowanie cen węgla na rynkach światowych, które obecnie tak mocno dotyka polskie kopalnie, zweryfikuje producentów. Drogie kopalnie znikną, a nowoczesne, dostarczające dobry, tani węgiel zostaną. Węgiel jest podstawowym paliwem światowej gospodarki. Nie ma mowy odwrotu od tego paliwa. Od 2002 do 2012 roku zużycie węgla na świecie wzrosło dwukrotnie. Fakt, w Europie spadło, ale tylko o 2 proc.
Największy orędownik „zielonej energii”, Niemcy, zużywają potworne ilości węgla. Import węgla kamiennego do Niemiec od lat stale rośnie. Mało kto wie, ale Niemcy są na 6. miejscu pod względem zasobów węgla. Większość to węgiel brunatny, który na potęgę palą. Tym jednak nie chwalą się. Niemiecka gospodarka nie przetrwa bez węgla. Stąd tak duże zainteresowanie za Odrą naszymi planami. Zresztą żadna gospodarka nie może odciąć się od taniej energii. Dlatego nie mam obaw o zbyt węgla po uruchomieniu naszej kopalni. Nie będziemy konkurować z polskimi producentami węgla energetycznego, np. z Bogdanką. Celujemy w eksport.
Tym bardziej, że zamierzamy wydobywać surowiec wysokiej jakości: węgiel półkoksujący, potrzebny min. w stalowniach. W Polsce istnieją duże stalownie, które zatrudniają wiele osób i zużywają olbrzymie ilości koksu. Ten przemysł będzie rósł i należy go wspierać. Przykładem, jak potrzebne są stałe i bezpieczne dostawy, jest sytuacja w Donbasie. Ze względu na niestabilną politykę w tym rejonie, dostawy węgla nie są systematyczne i tamtejsze kopalnie trwale utraciły rynek na rzecz rosyjskich producentów. Nasza kopalnia zagwarantuje stabilność. Właśnie tę cechę najbardziej cenią sobie kontrahenci z Europy Zachodniej. Po co im węgiel z Syberii czy Ameryki Południowej, skoro będą mieć stabilnego dostawcę dobrego surowca niemal pod nosem, 400 kilometrów od najbliższego centrum logistycznego w Niemczech. Przy rocznym imporcie do Europy 200 mln ton węgla, nasze docelowe 6 mln ton na pewno znajdzie nabywców.
• Kopalnia im. Jana Karskiego ma produkować tani, konkurencyjny węgiel. Jak zamierzacie to zrobić?
- Nie jest tajemnicą, że technologia jest kluczem do obniżenia kosztów wydobycia. W naszej kopalni zastosujemy kotwienie wyrobisk. Jest to technologia znana od lat, ale w Polsce rzadko stosowana w górnictwie węgla kamiennego. W rodzimych kopalniach, w chodnikach, są wykorzystywane podpory łukowe. Są to ciężki, drogie i kłopotliwe w transporcie konstrukcje. Ich stosowanie dodatkowo podwyższa zawartość skały w urobku, co także na negatywny wpływ na końcową jakość węgla. Natomiast technologia kotwienia, wynaleziona przez Amerykanów zaraz po II Wojnie Światowej, nie tylko jest łatwa w użyciu, obniża koszty, zapewnia lepszą jakość węgla, ale także eliminuje liczbę wypadków, z których większość ma miejsce podczas transportu. Kotwienie z powodzeniem wykorzystuje np. KGHM, a Bogdanka używa technologii hybrydowej, łącząc co raz podpory łukowe z kotwami.
A zatem dzięki technologii kotwienia granica kosztowa wydobycia na poziomie 37 dolarów za tonę jest jak najbardziej realna. Poza tym kopalnia Jana Karskiego będzie wyglądać, jak każda inna. Będzie szyb, zakład przeróbki mechanicznej, cechownia, markowania, karczma piwna...
• Skąd zamierzacie rekrutować pracowników do nowej kopalni?
- Z Lubelszczyzny. Nasz zakład będzie zatrudniać do 2000 osób. Zapewniam, że w tym regionie nie brakuje rąk do pracy w górnictwie. Powiem więcej, są to fachowcy. Poza tym lokalne szkolnictwo już zaczyna przygotowywać kadry na nasze potrzeby. Możliwe też, że część kadry przyjedzie ze Śląska, ale to zależy od rozwoju sytuacji. Jan Karski będzie otwarty zarówno na górników odchodzących z kopalń, jak i na młodych pracowników.
• Kopalnia to łakomy kąsek dla samorządów: podatki, nowe miejsca pracy. Jak lokalne władze odbieraj plany budowy kopalni?
- Takiego entuzjazmu i przychylności nie spotkałem w żadnym zakątku świata, a w życiu uruchomiłem już kilka inwestycji tego typu. Rzeczywiście na każdym szczeblu spotykamy się z życzliwą i przychylną atmosferą. To oczywiście bardzo nam pomaga w realizacji kolejnych etapów naszego planu. Poparcie płynie z gmin, ale również z powiatów i województwa. Wiem też, że kibicuje nam wielu posłów. Na przykład poseł Mazurek z Chełma skutecznie wspierała nas w relacjach przez składanie interpelacji poselskich. Jestem wdzięczny za to poparcie, ale sam też bardzo liczę, że Polska wschodnia dzięki naszej inwestycji przyspieszy jeszcze bardziej.
• Kiedy możemy spodziewać się rozpoczęcia inwestycji?
- Spółka w najbliższych miesiącach będzie kontynuować prace przygotowawcze związane z budową kopalni. Na ukończeniu jest „Wstępne studium wykonalności”. Jest to obszerny dokument zawierający szczegółowe założenia finansowe i techniczne. Studium zostanie przygotowane najpóźniej do końca pierwszego kwartału 2016.
W przyszłym roku spółka planuje wykonanie badań środowiskowych: kluczowego elementu oceny wpływu środowiskowego i społecznego, którą spółka planuje sfinalizować także w 2016. W przyszłym roku ma także nastąpić finalizacja prac nad projektem zagospodarowania złoża - jednym z najważniejszych elementów przyszłego wniosku o koncesję wydobywczą. Zaczniemy po uzyskaniu decyzji środowiskowej i zezwoleń budowlanych. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to prace budowlane powinny ruszyć na przełomie 2016/2017, a kopalnia zacznie wydobywać w 2021, najpóźniej w 2022 roku.
PD Co
to polska spółka eksploracyjna wchodząca w skład grupy kapitałowej tworzonej przez australijską spółkę Prairie Mining Limited, która jest notowana na giełdach w Warszawie, Londynie i Sydney. PD Co została powołana w celu realizacji projektu budowy kopalni węgla kamiennego na terenie Lubelskiego Zagłębia














Komentarze