W poniedziałek polsko-włoska spółka Building Investment podpisała z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim umowę przedwstępną w sprawie kupna zabytkowego, ale zaniedbanego obiektu przy ul. Staszica w Lublinie. Do uczelni należy on od ponad 30 lat. Wcześniej kilkukrotnie zmieniał swoje przeznaczenie.
Kształt podkowy
Jak podaje Wikipedia, pałac został wzniesiony między 1719 a 1734 rokiem dla Jerzego Potockiego. Następnie został rozbudowany przez jego syna Eustachego. Wkrótce rozpoczął on budowę dla siebie rezydencji w Radzyniu Podlaskim i w ostatnich latach XVIII wieku budynek w Lublinie rodzina Potockich ofiarowała Rzeczpospolitej.
O tym, jak obiekt był urządzony w końcówce tego stulecia, możemy przeczytać w inwentarzu z 1783 roku, który zachował się w Bibliotece im. H. Łopacińskiego. Reprezentacyjny, piętrowy korpus środkowy i dwa boczne, parterowe skrzydła gospodarcze nadały obiektowi kształt podkowy, wewnątrz której urządzono ogród w stylu włoskim.
Sądy, koszary, więzienie…
W pierwszych latach po przekazaniu go państwu, pałac był przeznaczony na siedzibę sądów ziemskich. Następnie mieściły się w nim koszary wojskowe, a po III rozbiorze Polski urządzono w nim więzienie. Budynek został pozbawiony wszelkich zdobień. Po tym, jak w 1826 roku więzienie przeniesiono na Zamek, budynek zajęła policja i wojsko rosyjskie. W XX wieku, w okresie międzywojennym korzystała z niego Policja Państwowa, a później - do 1981 roku - Milicja Obywatelska. Od roku 1984 obiekt należy do KUL.
Na zajęcia w kurtkach
Zajęcia (m.in. z języków obcych) w Pałacu Potockich odbywały się do 2009 roku. Dzisiejsi absolwenci wspominają, że w zimowe dni w salach dydaktycznych było tak zimno, że w ławkach siedzieli w kurtkach.
- Bardzo prawdopodobne, że tak było. Instalacja centralnego ogrzewania była wadliwa, grzejniki często się zapowietrzały i przeciekały, znajdująca się w podwórzu kotłownia nie była w stanie ogrzać całego budynku - wspomina Roman Czerka, emerytowany pracownik KUL i były administrator obiektu. - Uciążliwością były też częste awarie w sanitariatach, wizyty hydraulika były na porządku dziennym. Ogólnie utrzymanie porządku i czystości było gehenną.
W związku z dziurami w dachu i rynnach na ścianach pojawił się grzyb, a w całym budynku czuć było zapach wilgoci.
- Wszystkie próby napraw były tylko doraźne i prowizoryczne. Jeśli ktoś chciałby go wyremontować, to na pewno musiałby w to włożyć kolosalne pieniądze. Pamiętam, że około 2001 roku fotograf, który wynajmował jedno z pomieszczeń, planował urządzić kawiarnię. Nawet trochę w to zainwestował, ale z tych planów nic nie wyszło - opowiada Czerka.
10 milionów
Po tym, jak w 2009 roku KUL wydzierżawił od wojska obiekty na terenie dawnych koszar na Majdanku, przestał wykorzystywać budynek przy ul. Staszica do celów dydaktycznych. Rok później uczelnia wystawiła swoją działkę na sprzedaż, oczekując wtedy za nią 10 mln zł. Do transakcji nie doszło, a wkrótce pojawił się pomysł, by w zabytkowym pałacu ulokowało się Centrum Dziedzictwa Kulturowego Polonii. Uniwersytet zamierzał wyremontować budynek na własny koszt, ale nie znalazł funduszy. Przed rokiem ponownie zaczął szukać nabywcy nieruchomości.
Zainteresowanie było spore, ale potencjalnych kupców odstraszała cena. Oficjalnie uczelnia jej nie podawała, ale wiadomo było, że chodzi o kilka milionów złotych. Dlatego rozmowy z właścicielem ostatecznie prowadziło pięciu graczy.
- Negocjacje są zaawansowane i jest szansa, że w ciągu kilku miesięcy pałac będzie w nowych rękach. Inwestor będzie jeszcze musiał wystąpić do Urzędu Miasta o wydanie warunków zabudowy, co może potrwać do trzech miesięcy - mówiła nam na początku listopada Małgorzata Baran-Sanocka, zastępca dyrektora administracyjnego KUL.
Negocjacje zakończone
Przełom nastąpił w ostatni poniedziałek. Uczelnia zakończyła negocjacje w sprawie sprzedaży swojej nieruchomości i podpisała umowę przedwstępną z mającą siedzibę w Lublinie polską-włoską spółką Building Investment. W jej skład wchodzą Maciej Urban (syn znanego lubelskiego przedsiębiorcy Jarosława) i Izabela Byzdra (była dyrektor Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości), a stronę włoską reprezentują Luciano Galluci oraz Enrico i Pasquale Cordiale.
- Finalizacja transakcji planowana jest wiosną przyszłego roku - informuje Lidia Jaskuła, rzecznik prasowy KUL. - Uzyskane ze sprzedaży środki, zgodnie z polityką władz uczelni, będą przeznaczone na modernizację, niezbędne remonty i zakup nowej aparatury i sprzętów do budynków dydaktycznych.
Apartamenty i restauracja
Przedstawiciele inwestora zapewniają jednak, że ostateczną umowę będą chcieli podpisać wcześniej. - W akcie notarialnym rzeczywiście pojawił się zapis, że ostatniej płatności mamy dokonać do połowy kwietnia. Ale niewykluczone, że zrobimy to już w styczniu, bo chcemy jak najszybciej rozpocząć remont - precyzuje Izabela Byzdra, wiceprezes spółki Building Investment. - Zakładamy, że prace potrwają od półtora roku do dwóch lat.
Zgodnie z zapowiedziami, budynek ma odzyskać dawny blask. Na pierwszym piętrze miałyby powstać apartamenty do wynajęcia, a na parterze: włoska restauracja oraz centrum szkoleniowo-edukacyjne. Miałyby się tam odbywać szkolenia z zakresu designu, mody oraz kuchni włoskiej. To nie wszystko, bo inwestor planuje także współpracę z KUL dotyczącą m.in. wymiany studentów, staży zagranicznych oraz organizacji spotkań i konferencji.
Pod okiem konserwatora
Sam remont ze względu na zabytkowy charakter budynku ma zostać przeprowadzony w oparciu o wytyczne konserwatorskie. Uczelnia już wcześniej przygotowała koncepcję dotyczącą adaptacji obiektu.
- Zakłada ona m.in. przywrócenie mansardowego dachu, co pozwoli uzyskać dodatkową kubaturę. Jeśli chodzi o funkcję Pałacu Potockich po remoncie, jesteśmy otwarci na dyskusję. Połączenie funkcji hotelowej z gastronomią jest możliwe - mówi Dariusz Kopciowski z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.


Komentarze