Już kilkakrotnie pisaliśmy o ruderze po dawnym przedszkolu przy ulicy Lubelskiej. Pozbawiona okien budowla starszy już od 15 lat. I nikt nie ma recepty, jak zlikwidować tę fatalną wizytówkę Lubartowa. Problem jest skomplikowany od strony prawnej, bo nieruchomość jest własnością kilku osób.
Po naszym ostatnim artykule władze miasta chciały zorganizować spotkanie wszystkich zainteresowanych stron – właścicieli, miejscowego "sanepidu”, straży miejskiej, nadzoru budowlanego. – Niestety, zaproponowany termin nie odpowiadał kilku współwłaścicielom nieruchomości – mówi Radosław Szumiec, zastępca burmistrza Lubartowa.
Tymczasem rudera wciąż jest miejscem spotkań amatorów taniego wina, noclegownią w razie spożycie zbyt dużej porcji "ambrozji”. Pełni też funkcję szaletu publicznego, wysypiska śmieci oraz wylęgarni insektów i gryzoni. Mieszkańcy mają już dość tej ruiny w środku miasta. – Napisałem do wojewody pismo w tej sprawie. Skoro Urząd Miasta nie potrafi rozwiązać problemu ruiny, to niech się tym zajmie wojewoda. Napisałem do niego pismo w tej sprawie – mówi nasz czytelnik, który zastrzegł imię i nazwisko do wiadomości redakcji. – Do zainteresowanych stron wysłaliśmy już propozycje spotkania w innym terminie – dolej Radosław Szumiec.
Ruina w środku Lubartowa czeka aż ludzie się dogadają
W dalszym ciągu ruina byłego przedszkola w centrum Lubartowa będzie straszyć. Nic nie wyszło ze spotkania wszystkich zainteresowanych stron. Sprawa ponownie odsuwa się w czasie.
- 27.03.2015 15:30

Reklama
















Komentarze