Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Andrzej Kot na w albumie i na wystawie. W środę otwarcie

Żył we własnym świecie - świecie grafiki. – To było dla niego jak oddychanie. Nie potrafił robić nic innego – wspomina Jarosław Koziara, przyjaciel Andrzeja Kota, a dziś także jego wydawca.
Andrzej Kot na w albumie i na wystawie. W środę otwarcie

Jutro (17 lutego), w Domu Słów (ul. Żmigród 1) o godz. 18 promocja albumu, otwarcie wystawy znanych i nieznanych prac, prezentacja strony internetowej poświęconej artyście i projekcja trailera nowego filmu dokumentalnego Grzegorza Linkowskiego „Życie na papierze”.

Wybitny grafik nie doczekał wydania monograficznego albumu. Zmarł rok temu, w Światowy Dzień Kota. Poświęcone mu wydawnictwo „OT KOT” ukaże się w pierwszą rocznicę śmierci artysty.

Album

– Wiosną 2014 r. Andrzej rzucił, że przymierza się do 50-lecia swojej twórczości. Zaskoczył mnie, nie uświadamiałem sobie, że od tak dawna jest w zawodzie – opowiada Jarosław Koziara.
W zeszłym roku Koziara dostał stypendium prezydenta miasta na opracowanie i zebranie materiałów, a Piotr Wysocki z Galerii Białej na opracowanie graficzne albumu.

– W gotowym materiałem pojechałem do drukarni w Rzeszowie. Trafiłem tam na człowieka, który kompletnie odjechał na punkcie Kota – wspomina Koziara. – Nie interesował mnie rachunek ekonomiczny, ale jakość tej książki. Potem zdecydowałem, że dołączę do niej film Grześka Linkowskiego z 2000 r. „Alfabet Kota”. Etui też zaczęło się rozbudowywać….

Album kilka dni temu zszedł z maszyny drukarskiej. Wydrukowano go w nakładzie tysiąca egzemplarzy na specjalnie dobranych papierach, z wykorzystaniem różnych technik druku. W środę wydawnictwo będzie można kupić za 100 zł.

Wystawa

Chodził własnymi ścieżkami. Krążył po mieście, gubił tropy. Jak kot. – Był artystą totalnym. Dziś już takich nie ma – wspominają ci, którzy go znali. Andrzeja Kota już nie ma, ale są jego prace.

Za życia zdążył nimi obdarować połowę Lublina (w zamian za kawę, papierosy, jakieś drobne). Jego grafiki i ekslibrysy znajdują się dziś w kolekcjach muzeów, galerii i kolekcji prywatnych na całym świecie. Największe – liczące kilka tysięcy obiektów – zbiory prac Andrzeja Kota ma Wojewódzka Biblioteka im. Łopacińskiego. Inne, jak te które zobaczymy na wystawie w Domu Słów, przez ćwierć wieku leżały zapomniane na strychu.

Na wystawie w Domu Słów zobaczymy dwa oblicza twórczości Andrzeja Kota: Z jednej strony przemyślane, precyzyjnie zaprojektowane grafiki, z drugiej rysunki, które powstały w czasie silnych stanów chorobowych schizofrenii. Dotąd rysunki te nie były prezentowane publicznie, podarowane niegdyś Mirkowi Białemu na strychu przeleżały 25 lat. Wstęp wolny.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama