Z akt sprawy wynika, że 54-latek wykorzystywał dzieci z własnej rodziny. Koszmar chłopca i dwóch dziewczynek trwał od 1992 roku, ale dopiero teraz sprawa wyszła na światło dzienne. Ofiary zdecydowały się mówić. W lipcu tego roku Marian K.* został aresztowany.
– Mężczyzna wykorzystywał bezbronność dzieci oraz zaufanie, jakim darzyli go ich rodzice – wyjaśnia Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Wielokrotnie doprowadzał je do obcowania płciowego i innych czynności seksualnych. Prezentował im również treści pornograficzne.
Marian K. pracował w jednej z publicznych instytucji. Był również kuratorem dla dorosłych w Sądzie Rejonowym Lublin – Wschód w Świdniku. Przed trzema laty został wykreślony z listy kuratorów na własną prośbę. Już wtedy mógł się obawiać oskarżenia o molestowanie dzieci.
– W 2011 roku wykrzyczałem mu w twarz, że jest pedofilem – wyznał śledczym Michał*, jeden z pokrzywdzonych w sprawie. – Poprosił, żebym wstrzymał się z zawiadamianiem organów ścigania do czasu, aż spłaci kredyt córki.
W swoim otoczeniu Marian K. cieszył się nienaganną opinią.
– Bardzo dobry mąż i ojciec. Dbał o rodzinę – zanotowano w raporcie z wywiadu środowiskowego.
Śledczy dowodzą jednak, że 54-latek miał drugie, wyjątkowo mroczne oblicze. Przez wiele lat wykorzystywał seksualnie trójkę dzieci ze swojej rodziny – chłopca i jego siostry. Przyjeżdżał do nich w odwiedziny razem ze swoją rodziną. Czasami dzieci przyjeżdżały też do jego mieszkania w Lublinie. Kiedy zostawali sami, mężczyzna miał je wykorzystywać.
Z ustaleń śledczych wynika, że w 1992 r. ofiarą Mariana K. po raz pierwszy padła Magdalena*. Dziewczynka miała wówczas nieco ponad 2 lata. Dziecku udało się wyrwać i uciec. Później, w Lublinie Marian K. miał wejść do pokoju, w którym dziewczynka spała z jego córką. Zdjął dziecku spodnie i zaczął obmacywać. Według śledczychod 1995 r. Marian K. wykorzystywał też Adama*. Chłopiec miał wtedy niespełna pięć lat. Między nim a „wujkiem” miało wiele razy dochodzić do różnego rodzaju stosunków seksualnych.
– Mówił, że idą do lasu zbierać koniczynę dla królików – wyjaśniała śledczym, Marta* siostra chłopca. Wiedziała, że jej brat jest molestowany. Po „wycieczkach” do lasu chłopiec był roztrzęsiony i płakał. Ona również, już jako kilkulatka miała być gwałcona przez „wujka”. Po jednym z gwałtów Marta uciekła do ojca, który był w piwnicy, ale do niczego się nie przyznała.
Wszystkie pokrzywdzone dzieci panicznie bały się Mariana K. Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna nie sięgał po przemoc. Nie szczędził jednak gróźb. Przestrzegał, że dzieci nie mogą nikomu nic mówić, bo „ich rodzicom stanie się krzywda i umrą”.
Marian K. usłyszał pięć zarzutów, z których ostatnie dotyczą 2008 r. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Twierdził, że sam padł ofiarą zmowy ze strony dzieci. Biegli zdiagnozowali u Mariana K. pedofilię. Zalecieli leczenie w zamkniętym ośrodku. Ocenili jednak, że mężczyzna jest zdrowy psychicznie i może stanąć przed sądem. Grozi mu do 12 lat więzienia.
* dane zostały zmienione
Z akt sprawy wynika, że 54-latek wykorzystywał dzieci z własnej rodziny. Koszmar chłopca i dwóch dziewczynek trwał od 1992 roku, ale dopiero teraz sprawa wyszła na światło dzienne. Ofiary zdecydowały się mówić. W lipcu tego roku Marian K.* został aresztowany.

Komentarze