Na takie rozstrzygnięcie nalegali protestujący przeciw elektrowni mieszkańcy, którzy pod pismem do władz miasta zebrali kilka tysięcy podpisów. Przeciwnicy inwestycji obawiali się zanieczyszczeń powietrza i dodatkowego ruchu spowodowanego dowozem paliwa samochodami ciężarowymi. Dziennie słomę miałoby tu przywozić 100 ciężarówek. Wskazywali też na możliwość wyjałowienia gleby na terenach, z których miałaby pochodzić słoma.
Głównym argumentem przeciwników było to, że ich zdaniem elektrownia byłaby niezgodna z planem zagospodarowania terenu.
– Plan mówi, że nowe inwestycje powinny być opalane gazem lub innymi paliwami niskoemisyjnymi. Trudno jest zaliczać biomasę do takich paliw – tłumaczył Józef Nowomiński, przewodniczący Rady Dzielnicy Tatary. Wskazywał też punkt mówiący, że nowe inwestycje nie mogą być uciążliwe, co jego zdaniem kłóci się z dowozem paliwa tirami.
Tuż przed podjęciem przez miasto decyzji w sprawie elektrowni, za korzystnym dla miasta rozstrzygnięciem opowiedział się rektor Politechniki Lubelskiej. Przekonywał, że rolnicy zarobią miliony na słomie, a instalacja będzie w stanie pokryć jedną czwartą zapotrzebowania miasta na energię elektryczną.

Komentarze