Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Konsul generalny Ukrainy: Film "Wołyń" dzieli nasze narody

"Moim zdaniem tym filmem reżyser nie łączy naszych narodów, a je dzieli. Trzeba pokazywać prawdę na temat tych wydarzeń i jestem za tym, żeby takie filmy powstawały, ale w „Wołyniu” pokazano dużo nienawiści". Rozmowa z Wasylem Pawlukiem, konsulem generalnym Ukrainy w Lublinie
Konsul generalny Ukrainy: Film "Wołyń" dzieli nasze narody
Wasyl Pawluk, konsul generalny Ukrainy w Lublinie, fot. Maciej Kaczanowski

• Oglądał pan film „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego?

– Tak, oglądałem.

• Jakie są pana wrażenia?

– Podobne, jak po innych filmach fabularnych, jakie oglądałem. Odniosłem wrażenie, że jest w nim za dużo krwi, scen, na które normalny człowiek nie może patrzeć. Ale taka była wizja reżysera.

• A jak pan ocenia przekaz tego filmu? Wojciech Smarzowski podkreśla, że jest to film antynacjonalistyczny, ale na pewno nie jest antyukraiński.

– Ocenę pozostawiam krytykom filmowym, ale moim zdaniem tym filmem reżyser nie łączy naszych narodów, a je dzieli. Trzeba pokazywać prawdę na temat tych wydarzeń i jestem za tym, żeby takie filmy powstawały, ale w „Wołyniu” pokazano dużo nienawiści. Młody Polak, który wie niewiele na temat rzezi wołyńskiej, po obejrzeniu „Wołynia” może pomyśleć, że Ukraińcy to dziki naród. To prawda, że miały miejsce czystki etniczne, sąsiedzi zabijali swoich sąsiadów i trzeba o tym głośno mówić. Ale trzeba przedstawiać wersję prawdziwą, opartą na materiałach archiwalnych.

• Ale Smarzowski podkreśla, że pisząc scenariusz korzystał z relacji Polaków ocalałych z rzezi wołyńskiej. Konsultował go też z historykami, którzy potwierdzają wydarzenia opisane w filmie.

– Z pewnością część fabuły powstała w oparciu o dokumenty historyczne. Ale uważam, że reżyser przedstawił swoją wersję wydarzeń, choć oczywiście miał do tego prawo.

• Jak ocenia pan zamieszanie związane z odwołaniem pokazu filmu w Kijowie na wniosek ukraińskiego MSZ?

– Zostało to niepotrzebnie aż tak bardzo nagłośnione. Prawdą jest, że każdego Ukraińca boli, kiedy pokazuje się cały naród jako bandytów i zabójców. To, że członkowie UPA dopuszczali się morderstw nie znaczy, że miliony Ukraińców są zbrodniarzami. Ale takie filmy powinno się pokazywać i nie można zabraniać ich oglądania. Każdy, kto chce, powinien mieć taką możliwość. Ten film nie jest wymierzony przeciwko państwu ukraińskiemu, ale uderza w nas jako naród.

• Dlaczego sejmowa uchwała nazywająca zbrodnię wołyńską ludobójstwem spotkała się w Kijowie z takim oburzeniem?

– Takie uchwały powinny być przyjmowane w oparciu o prawo międzynarodowe. Wtedy Ukraina jako państwo nie istniała. UPA była armią powstańczą, a jej członkowie byli polskimi obywatelami. W tej sytuacji mieliśmy do czynienia z czystkami etnicznymi i powtórzę, że trzeba o tym przypominać, ale moim zdaniem była to wojna domowa, a nie ludobójstwo. Polski Sejm przyjął taką uchwałę i miał do tego prawo, a my musimy to zaakceptować.

• Jak widzi pan przyszłość relacji polsko-ukraińskich?

– Wierzę w to, że będą one bardzo dobre. Jesteśmy braćmi, a w rodzinie zdarzają się kłótnie. Ale nie mamy innego wyjścia, niż trzymać się razem.

Rozmawiał Tomasz Maciuszczak

• Oglądał pan film „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego?

– Tak, oglądałem.

• Jakie są pana wrażenia?

– Podobne, jak po innych filmach fabularnych, jakie oglądałem. Odniosłem wrażenie, że jest w nim za dużo krwi, scen, na które normalny człowiek nie może patrzeć. Ale taka była wizja reżysera.

• Oglądał pan film „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego?

– Tak, oglądałem.

• Jakie są pana wrażenia?

– Podobne, jak po innych filmach fabularnych, jakie oglądałem. Odniosłem wrażenie, że jest w nim za dużo krwi, scen, na które normalny człowiek nie może patrzeć. Ale taka była wizja reżysera.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama