• Miniony rok upłynął pod kątem przygotowań do ważnych inwestycji, rozpoczęcia budowy obwodnicy, ale z drugiej strony nie brakowało złych wiadomości. Puławy zostały podane do sądu przez wykonawcę parkingu w porcie. Nie wszystko układa się także w relacjach koalicyjnych. Jak pan oceniłby ten czas?
Janusz Grobel: – Rok należy ocenić dobrze. Prace przy budowie obwodnicy postępują nawet lepiej, niż przewidywał harmonogram, więc wierzę w to, że ich zakończenie zapowiadane na połowę 2018 roku jest realne. W ostatnim roku udało nam się pozyskać znaczne środki z centralizacji VAT-u, zakończyć kilka ważnych inwestycji drogowych i oświatowych. Naszą nową wizytówką miasta może być kompleks boisk powstały przy SP nr 11. Poza tym to był rok przygotowań do przebudowy Domu Chemika, budowy Mediateki i nowej hali sportowej o łącznej wartości ponad 100 mln złotych. Należy podkreślić, że wydanie takich środków z budżetu nie byłoby sztuką, ale my dążymy do tego, żeby maksymalnie uruchomić zasilanie zewnętrzne. Co do parkingu w Marinie, rzeczywiście, jego wykonawca, Mota-Engil, podał nas do sądu, ale nie zamierzamy się poddawać. Naszym zdaniem odpowiedzialność za uszkodzenia konstrukcyjne leżą zarówno po stronie projektanta, jak i wykonawcy. Jeśli mam wymienić tego, co się nie udało, to na pewno byłby przedłużający się remont Miejskiego Przedszkola nr 14. Ten przykład udowodnił, że najniższa cena nie zawsze powinna być podstawowym kryterium wyboru wykonawcy, a inwestor powinien mieć szerszą możliwość oceny jego wiarygodności.
• W ostatnim roku można było zauważyć cały szereg spięć na linii dwóch formacji rządzących miastem, czyli pańskiego ugrupowania, Porozumienia Samorządowego Prawicy Puławskiej z Prawem i Sprawiedliwością. Jak ocenia pan współpracę z koalicjantem?
Przyzwyczailiśmy się do tego, że wszystko idzie łatwo i przyjemnie, ale ja tych koalicji trochę miałem i często bywały one o wiele bardziej egzotyczne i trudniejsze. PSPP od 1994 roku rządziło z lewicą, z AWS-em, SLD, PO, a teraz mamy PiS. Jeśli chodzi o generalne sprawy, naprawdę nie mogę narzekać. To naturalne, że radni utożsamiając się ze swoimi okręgami, chcą w jakiś sposób zafunkcjonować i te głosowania przebiegają różnie. Nawet w PSPP nie zawsze mamy jednomyślność. Najważniejsze, żeby koalicje były tworzone dla miasta, a nie przeciwko komuś. Ta właśnie taka jest i sprawdzi się tak samo, jak poprzednie.
• Nie zaprzeczy pan jednak, że te tarcia pomiędzy wami są coraz bardziej dostrzegalne. Przykładem braku porozumienia jest np. decyzja Komisji Społecznej, Rodziny i Porządku Publicznego, która negatywnie zaopiniowała projekt nowej uchwały budżetowej. Nigdy wcześniej do tego nie dochodziło.
To prawda, ale myślę, że komisja już wyciągnęła z tego odpowiednie wnioski i osoby, które początkowo były przeciw, już na komisji budżetowej dochodziły do innych wniosków. Na pewno trzeba rozmawiać, dyskutować. Ja jestem otwarty, ale nie zawsze jest na to czas, bo my wszyscy w Urzędzie Miasta jesteśmy wręcz ugotowani pracą.
• Przykładem braku porozumienia był także „Program integracji społeczności romskiej”, który ostatecznie nie uzyskał poparcia rady miasta, ani opinii publicznej. Pan sam wycofywał go z porządku obrad.
Jeśli nie było przyzwolenia społecznego na takie czy inne działania, nie było również sensu tracić czasu na dyskusje. To nie ja tworzę przepisy o mniejszościach etnicznych. Moją rolą jest to, żeby pozyskiwać jak najwięcej środków, także na takie cele, z zewnątrz. Mieszkania socjalne i tak muszą być przecież remontowane co jakiś czas, ale nasze argumenty nie przebijały się. Nie były dostrzegane także przez media. Ważne, aby dyskusje na forum rady miasta toczyć tak, by nie prowadziły do antagonizowania polskiej i romskiej społeczności naszego miasta.
• A jak oceniłby pan relacje z niezależnym radnym, z którym już nie raz wchodził pan w publiczne spory na sesjach, Pawłem Majem? Wydaje się, że panowie nie darzycie się sympatią.
To za dużo powiedziane. Mamy różnice zdań, ale ja szanuję wybór pana Maja na radnego i oczekuję tego, że on też szanuje moje uprawnienia, jako prezydenta. Nie zawsze zgadzam się z tym, co lansuje w mediach i na sesjach, ale z pewnością go nie dyskredytuję. Ostatnio z własnej inicjatywy zaprosiłem go do dyskusji na temat zagospodarowania terenów zielonych, bo wiem, że jest architektem krajobrazu. Panu Majowi czasem wydaje się, że podejmowane decyzje zależą tylko od mojej dobrej lub złej woli, ale najczęściej wynikają one z przepisów prawa. Mam nadzieję, że w nowym roku, nawet jeśli dojdzie pomiędzy nami do kolejnych sporów, to będą one merytoryczne i z korzyścią dla miasta.
• Jedną z najważniejszych zmian w 2017 roku będzie reorganizacja oświaty związana z jej rządową reformą. Jak ocenia pan tę zmianę i czy może pan wskazać, który sposób jej przeprowadzenia w Puławach uważa pan za najkorzystniejszy?
Rozwiązania prawne rangi ustawowej nie mnie oceniać. Jako doświadczony samorządowiec uważam, że moim zadaniem jest realizacja podjętych ustaw. Mogę natomiast zastanawiać się na tempem wprowadzania tej reformy, z którym nie wszystkie samorządy sobie poradzą. O Puławy się nie boję, bo mamy taką bazę, że jesteśmy w stanie zrealizować każdy wariant. Niestety nastroje społeczne są dość negatywne, a społeczności szkolne występują przeciwko sobie. Dlatego uznaliśmy, że do przeprowadzania reformy w zakładanym terminie potrzebna będzie szeroka zgoda i aprobata społeczna, a najlepszy wariant wybierze komisja oświaty.
• Na ogół projekty uchwał przygotowuje Urząd Miasta. Tym razem to radni mają sami podjąć tę decyzję. Nie jest to unik ze strony władz?
Ustawodawca jednoznacznie określił, że to jest kompetencja rady. Ja mogę domyślać się, który wariant przejdzie, bo wydaje mi się, że wiem, do czego skłonią się ludzie, ale niech rada miasta przeanalizuje sześć wariantów i wybierze najbardziej optymalny, a my go zrealizujemy. Dokonując wyboru należy pamiętać o tym, że obowiązek edukacyjny dotyczy każdego dziecka.
• Grupą społeczną, która jest dzisiaj pełna obaw o swoją przyszłość są nauczyciele. Rząd zapewnia, że nie stracą pracy. Czy pan może to potwierdzić w kontekście Puław?
Ja nie jestem takim optymistą. Może w dłuższej perspektywie liczba etatów się nie zmieni, ale nie wiadomo, czy nauczyciele z gimnazjów będą przygotowani do podjęcia pracy w szkołach podstawowych. Być może również konieczne będzie ograniczenie ilości oddziałów w niektórych szkołach. Cała rzecz leży w demografii, bo tylko ona może nam pomóc. Obecnie niestety nic nie wskazuje na to, żeby liczba dzieci miała być większa. W ostatnim roku zmarło o sto osób więcej, niż przyszło na świat.
• No właśnie. Jednym z najpoważniejszych wyzwań miasta wydaje się zablokowanie negatywnej tendencji odpływu ludności, poprawa wskaźników demograficznych, w czym może pomóc sprowadzanie nowych inwestorów i rozwój przedsiębiorczości.
Obecnie mamy około 4 tysięcy podmiotów gospodarczych, o kilkadziesiąt więcej, niż w zeszłym roku, ale to jest normalny poziom miast naszej wielkości. Zdywersyfikować Zakładów Azotowych na pewno się nie uda, bo one są i pozostaną największym czynnikiem miastotwórczym. Nowym inwestorom możemy zaoferować teraz około 10 hektarów gruntów, które sukcesywnie sprzedajemy. Niestety nie udało się doprowadzić do powstania kompleksu hotelowego przy ul. Sosnowej, jako przystanku dla turystów zmierzających do Kazimierza Dolnego. Po podziale na mniejsze fragmenty ten teren powinien być łatwiej zbywalny. Niedługo podpiszemy akt notarialny z firmą, która kupiła od nas działkę w strefie ekonomicznej. To prawda, że największą bolączką naszego miasta jest odpływ ludzi młodych. Liczę na to, że atrakcyjne miejsca pracy będą powstawać w Puławskim Parku Naukowo-Technologicznym, że pojawi się tam więcej takich jaskółek, jak firma produkująca wózki inwalidzkie, a młodzież ucząca się w puławskiej filii UMCS, będzie mogła zostać u nas.
• A jakie szanse na rozwój miasta dostrzega pan w perspektywie najbliższej dekady?
Gospodarczo naszym największym potencjałem są produkty Zakładów Azotowych, które mogłyby być na miejscu wykorzystywane przez nowe przedsiębiorstwa, także te z kapitałem zagranicznym. Druga sprawa to dalszy rozwój innowacyjnych rozwiązań w zakresie tzw. smart city, czyli informatyzacja, elektronizacja usług. Już dzisiaj na tym polu nie mamy się czego wstydzić. Dużym potencjałem dysponuje również Instytut Nowych Syntez Chemicznych, który posiada odpowiednią bazę do prac na badaniami, które mogą zainteresować firmy.
• Pana zastępca, Tadeusz Kocoń, na początku swojej kadencji mówił o możliwości aneksji Góry Puławskiej, oczywiście jeśli ta wyraziłaby w przyszłości taką wolę. Pan również posiada takie terytorialne ambicje?
Bezproblemowo możemy Parchatkę przyłączyć, ale oczywiście takie poszerzanie granic miasta nie może odbywać się na siłę. Najważniejsza dla mnie jest współpraca samorządów. Zawsze musi być wola tego mniejszego, by chciał wejść w obszar większego. Góra Puławska dawno temu chciała dołączyć do Puław, ale dzisiaj nikt już poważnie o tym nie myśli, a muszę dodać, że tamta luźna propozycja bardzo zapadła w pamięć wójtowi gminy Puławy, który mojemu zastępcy do dzisiaj ją wypomina (śmiech).
Rozmawiał Radosław Szczęch
• Jedną z najważniejszych zmian w 2017 roku będzie reorganizacja oświaty związana z jej rządową reformą. Jak ocenia pan tę zmianę i czy może pan wskazać, który sposób jej przeprowadzenia w Puławach uważa pan za najkorzystniejszy?
Rozwiązania prawne rangi ustawowej nie mnie oceniać. Jako doświadczony samorządowiec uważam, że moim zadaniem jest realizacja podjętych ustaw. Mogę natomiast zastanawiać się na tempem wprowadzania tej reformy, z którym nie wszystkie samorządy sobie poradzą. O Puławy się nie boję, bo mamy taką bazę, że jesteśmy w stanie zrealizować każdy wariant. Niestety nastroje społeczne są dość negatywne, a społeczności szkolne występują przeciwko sobie. Dlatego uznaliśmy, że do przeprowadzania reformy w zakładanym terminie potrzebna będzie szeroka zgoda i aprobata społeczna, a najlepszy wariant wybierze komisja oświaty.
• Jedną z najważniejszych zmian w 2017 roku będzie reorganizacja oświaty związana z jej rządową reformą. Jak ocenia pan tę zmianę i czy może pan wskazać, który sposób jej przeprowadzenia w Puławach uważa pan za najkorzystniejszy?
Rozwiązania prawne rangi ustawowej nie mnie oceniać. Jako doświadczony samorządowiec uważam, że moim zadaniem jest realizacja podjętych ustaw. Mogę natomiast zastanawiać się na tempem wprowadzania tej reformy, z którym nie wszystkie samorządy sobie poradzą. O Puławy się nie boję, bo mamy taką bazę, że jesteśmy w stanie zrealizować każdy wariant. Niestety nastroje społeczne są dość negatywne, a społeczności szkolne występują przeciwko sobie. Dlatego uznaliśmy, że do przeprowadzania reformy w zakładanym terminie potrzebna będzie szeroka zgoda i aprobata społeczna, a najlepszy wariant wybierze komisja oświaty.

















Komentarze