Z ryczałtu na prowadzenie biur posłowie i senatorowie mogą pokrywać wydatki m.in. na pensje dla pracowników, czynsz za lokal, wyposażenie biura czy korzystanie z prywatnych telefonów i samochodów w ramach pełnienia mandatu. Do tej pory co miesiąc dostawali 13,2 tys. zł. Od nowego roku ta kwota wzrosła do 14,2 tys. zł.
Zarządzenie w tej sprawie na początku stycznia podpisali marszałkowie Sejmu Marek Kuchciński i Senatu Stanisław Karczewski. Informacja o podwyżce wyciekła do mediów dopiero pod koniec minionego tygodnia. Na Twitterze wicemarszałek Sejmu z ramienia Kukiz’15 Stanisław Tyszka chwalił się, że był jedyny, który podczas posiedzenia Prezydium Sejmu sprzeciwił się podniesieniu ryczałtu. „Za” mieli głosować przedstawiciele PiS, PO i Nowoczesnej.
O uzasadnienie podwyżki zapytaliśmy Kancelarię Sejmu, ale odpowiedzi nie otrzymaliśmy. A lubelscy posłowie – niezależnie od opcji politycznej – się cieszą.
– To wiadomość dobra nie tyle dla parlamentarzystów, co dla pracowników ich biur. Będzie się to wiązało ze wzrostem ich wynagrodzeń albo zwiększeniem kwot na pracę biura – mówi Artur Soboń (PiS). Sam jednak takiej podwyżki nie planuje. – Mój etatowy pracownik już ją dostał, więc z kolejną na razie się wstrzymam. Planowałem szukać środków na działania związane z moją obecnością w internecie, więc te pieniądze przeznaczę na ten cel.
– Do tej pory radziłem sobie bez tych dodatkowych pieniędzy. Jeżeli one wpłyną, to wydam je na funkcjonowanie biura. Być może uda mi się otworzyć jeszcze jedno? – zastanawia się Wojciech Wilk (PO).
Zdaniem Jakuba Kuleszy (Kukiz’15), wszystko zależy od sposobu prowadzenia biura poselskiego.
– Znam takich, którzy znaczną część tej sumy wydają na tzw. kilometrówki i taksówki, podczas gdy mogą korzystać z bezpłatnych przejazdów pociągami czy komunikacją miejską. Jak sam ten dodatkowy tysiąc wydam na większą liczbę analiz prawnych. Dzięki temu będę mógł przygotować więcej projektów ustaw – zapowiada Kulesza.
O podwyższeniu ryczałtu nieoficjalnie zaczęto mówić w ubiegłym roku. Według ówczesnych informacji podwyżka miała wynieść 500 zł.
Za rządów PiS już raz zwiększono limit wydatków na prowadzenie biur. W kwietniu ubiegłego roku podniesiono go o 1050 zł.
Z ryczałtu na prowadzenie biur posłowie i senatorowie mogą pokrywać wydatki m.in. na pensje dla pracowników, czynsz za lokal, wyposażenie biura czy korzystanie z prywatnych telefonów i samochodów w ramach pełnienia mandatu. Do tej pory co miesiąc dostawali 13,2 tys. zł. Od nowego roku ta kwota wzrosła do 14,2 tys. zł.
Z ryczałtu na prowadzenie biur posłowie i senatorowie mogą pokrywać wydatki m.in. na pensje dla pracowników, czynsz za lokal, wyposażenie biura czy korzystanie z prywatnych telefonów i samochodów w ramach pełnienia mandatu. Do tej pory co miesiąc dostawali 13,2 tys. zł. Od nowego roku ta kwota wzrosła do 14,2 tys. zł.
Z ryczałtu na prowadzenie biur posłowie i senatorowie mogą pokrywać wydatki m.in. na pensje dla pracowników, czynsz za lokal, wyposażenie biura czy korzystanie z prywatnych telefonów i samochodów w ramach pełnienia mandatu. Do tej pory co miesiąc dostawali 13,2 tys. zł. Od nowego roku ta kwota wzrosła do 14,2 tys. zł.
Z ryczałtu na prowadzenie biur posłowie i senatorowie mogą pokrywać wydatki m.in. na pensje dla pracowników, czynsz za lokal, wyposażenie biura czy korzystanie z prywatnych telefonów i samochodów w ramach pełnienia mandatu. Do tej pory co miesiąc dostawali 13,2 tys. zł. Od nowego roku ta kwota wzrosła do 14,2 tys. zł.
Z ryczałtu na prowadzenie biur posłowie i senatorowie mogą pokrywać wydatki m.in. na pensje dla pracowników, czynsz za lokal, wyposażenie biura czy korzystanie z prywatnych telefonów i samochodów w ramach pełnienia mandatu. Do tej pory co miesiąc dostawali 13,2 tys. zł. Od nowego roku ta kwota wzrosła do 14,2 tys. zł.


Komentarze