Rządzącemu Lublinem od 2010 roku Żukowi start w wyborach samorządowych (jesienią 2018 r.) może uniemożliwić planowana przez PiS zmiana ordynacji wyborczej. Zakłada ona m.in. ograniczenie rządów prezydentów miast, burmistrzów i wójtów do dwóch kadencji. Oznacza to, że ci, którzy rządzą już 8 lat, nie będą mogli ubiegać się o reelekcję.
Według opozycji, w ten sposób PiS próbuje się pozbyć prezydentów z PO, którzy cieszą się dużym poparciem w swoich miastach. Partia chce, by prawo zadziałało wstecz, na co opozycja się nie zgadza i zapowiada zaskarżenie takiej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.
Według wicemarszałka Senatu Grzegorza Czeleja, nowe przepisy powinny objąć tylko prezydentów, burmistrzów i wójtów. – Nie powinny dotyczyć radnych i parlamentarzystów. To byłby ewenement w skali światowej – stwierdza senator PiS.
W ostatnich dniach coraz więcej mówi się też o tym, że najbliższe wybory samorządowe mogłyby odbyć się wcześniej niż za półtora roku. W Platformie biorą pod uwagę i taki scenariusz.
– Grzegorz Schetyna jest przekonany, że wybory będą już tej jesieni. Jarosław Kaczyński zarzeka się, że nie będzie się spieszył, ale to jest możliwe. PiS-owi zależy, żeby wykorzystać poparcie, jakie w tej chwili mają – mówi nam jeden z polityków PO.
W tej sytuacji działaczom PO zostałoby jeszcze mniej czasu na znalezienie kandydata, który mógłby ubiegać się o fotel prezydenta Lublina. W nieoficjalnych rozmowach najczęściej pada nazwisko posłanki Joanny Muchy.
– Jest absolutnie za wcześnie, żeby dywagować na ten temat – ucina sama zainteresowana.
W kuluarach mówi się też o scenariuszu, według którego Platforma poparłaby kandydata innego ugrupowania. Mowa o szefie lubelskiego PSL, europośle Krzysztofie Hetmanie.
– Cieszę się, że moje nazwisko pojawia się w tym kontekście. Ale poza moją osobistą satysfakcją nic więcej się z tym nie wiąże – twierdzi Hetman.
– To bardzo sprawny polityk. Był dobrym wiceministrem i marszałkiem. Byłaby to dobra kandydatura, warta rozważenia – ocenia Włodzimierz Karpiński, szef lubelskiej Platformy. – Ale myślimy przede wszystkim o osobie, która byłaby sukcesorem polityki Krzysztofa Żuka z ramienia PO – dodaje.
Część partyjnych działaczy w takiej roli widziałaby zastępcę prezydenta Lublina Monikę Lipińską, która w ekipie obecnego prezydenta jest prawie od początku jego pierwszej kadencji.
– Krzysztof Żuk mógłby być lokomotywą napędzającą jej kampanię. Ona byłaby gwarancją kontynuacji dotychczasowej polityki – twierdzi jeden z naszych rozmówców.
Krzysztof Żuk w dwóch ostatnich wyborach bez problemu pokonywał kandydatów Prawa i Sprawiedliwości. O tym, kto teraz walczył o fotel prezydenta Lublina, zadecydują władze krajowe Prawa i Sprawiedliwości, ale w kuluarach najczęściej pada nazwisko wojewody Przemysława Czarnka. On sam przyznaje, że podporządkuje się decyzji partyjnej centrali.
– To jest w tej chwili najbardziej realna kandydatura. Póki co nie ma lepszej i trudno sobie wyobrazić, żeby udało się taką znaleźć – mówi nam jeden z ważnych działaczy lubelskich struktur PiS.
Rządzącemu Lublinem od 2010 roku Żukowi start w wyborach samorządowych (jesienią 2018 r.) może uniemożliwić planowana przez PiS zmiana ordynacji wyborczej. Zakłada ona m.in. ograniczenie rządów prezydentów miast, burmistrzów i wójtów do dwóch kadencji. Oznacza to, że ci, którzy rządzą już 8 lat, nie będą mogli ubiegać się o reelekcję.
Rządzącemu Lublinem od 2010 roku Żukowi start w wyborach samorządowych (jesienią 2018 r.) może uniemożliwić planowana przez PiS zmiana ordynacji wyborczej. Zakłada ona m.in. ograniczenie rządów prezydentów miast, burmistrzów i wójtów do dwóch kadencji. Oznacza to, że ci, którzy rządzą już 8 lat, nie będą mogli ubiegać się o reelekcję.

Komentarze