Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Mateusz Pielach (Wisła Puławy): Wszystko jest w naszych nogach

ROZMOWA Z Mateuszem Pielachem, kapitanem Wisły Puławy
Mateusz Pielach (Wisła Puławy): Wszystko jest w naszych nogach

Autor: KS WISŁA PUŁAWY

  • Po porażce z Wartą Poznań znaleźliście się w strefie spadkowej. Do końca zostały tylko trzy kolejki, a Wisła zagra trzy mecze z zespołami z czołówki...

– Sytuacja nie jest już trudna tylko dramatyczna. Zwłaszcza, że w środę swój zaległy mecz z Olimpią Elbląg wygrał MKS Kluczbork. To spowodowało, że jesteśmy na trzecim miejscu od końca. Nie pozostaje nam nic innego, jak wyjść w sobotę na boisko w Bełchatowie, zostawić tam zdrowie, serce, wszystko co mamy i wygrać. Wtedy będziemy mogli marzyć o utrzymaniu.

  • Jak to się stało, że wylądowaliście pod kreską? Czego brakowało w ostatnich spotkaniach?

– Na pewno skuteczności. Przeciwko ŁKS Łódź, czy Olimpii Elbląg nie graliśmy źle. Pierwsze ze spotkań powinniśmy wygrać, bo mieliśmy znacznie lepsze sytuacje od rywali. Niestety, nie potrafiliśmy nawet z bliska skierować piłki do siatki. Z Olimpią przegrywaliśmy, ale po przerwie doprowadziliśmy do wyrównania i mieliśmy dwie świetne szanse, żeby przechylić szalę na swoją korzyść. Ostatnio z Wartą spisaliśmy się gorzej, to trzeba przyznać, ale to był typowy mecz na 0:0. A w naszej sytuacji każdy punkt może się okazać bezcenny. Niestety, znowu powtórzyło się to samo. Jak my nie strzelamy, to popełniamy proste, indywidualne błędy i przegrywamy. Tak było w sobotę i w kilku innych meczach wcześniej. Sami strzelaliśmy sobie gole. Jesteśmy jednak drużyną. Razem wygrywamy i razem przegrywamy.

  • Wierzycie, że możecie się jeszcze uratować? Czekają was spotkania z: Bełchatowem, Radomiakiem i Garbarnią Kraków. Na dodatek dwa razy zagracie na wyjeździe...

– Uważam, że ciągle wszystko jest w naszych nogach. Sami zgotowaliśmy sobie ten los, ale możemy się jeszcze wydostać ze strefy spadkowej. Owszem, rywali mamy trudnych jednak inne drużyny, które biją się o utrzymanie zagrają między sobą. Na pewno ktoś zgubi punkty, a my musimy to wykorzystać.

  • Chyba nikt nie brał pod uwagę, że spadkowicz z I ligi znowu będzie musiał bić się o utrzymanie...

– Drugi z rzędu spadek to byłaby tragedia dla wszystkich w klubie i dla całych Puław. Ten sezon miał być zupełnie inny. Graliśmy poniżej oczekiwań, ale ciągle jest nadzieja, że się uratujemy. Nie ma już sensu grzebać w przysłowiowych trupach. Co było, to było. Teraz trzeba wziąć się w garść i w sobotę o godz. 14 rzucić na szalę wszystko co mamy najlepszego. Musimy przywieźć do Puław trzy punkty, nie ma innej możliwości.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama