Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
!
Reklama

Dziwny przypadek doktor Bober. Wielki Miś, Kicia i wściekły Czarnek

Złości się na nią Przemysław Czarnek. Krytykuje ją Konfederacja. Cierpliwość traci nawet marszałek Jarosław Stawiarski, który jeszcze na początku roku przyznawał jej tytuł Ambasador Województwa Lubelskiego. Doktor habilitowana Sabina Bober z Pracowni Studiów nad Holokaustem Żydów Polskich i Europejskich KUL skłóciła wszystkich ze wszystkimi.
Dziwny przypadek doktor Bober. Wielki Miś, Kicia i wściekły Czarnek

Źródło: Sabina Bober/Jarosław Stawiarski/Facebook

31 stycznia, Filharmonia im. Henryka Wieniawskiego w Lublinie. Sabina Bober wchodzi na scenę w wieczorowej sukni. Jest adiunktem w Pracowni Studiów nad Holokaustem Żydów Polskich i Europejskich KUL. Marszałek Jarosław Stawiarski przyznaje jej tytuł Ambasadora Województwa Lubelskiego. 

- Dokumentuje losy zgładzonych społeczności żydowskich na terenie województwa lubelskiego i utrwala pamięć o nich poprzez odsłaniane tablice. Działalność Pracowni postrzegana jest jako wzorcowe i przykładowe realizowanie idei „Pamięć jest naszym obowiązkiem” - czytamy w broszurze informacyjnej UMWL.

Z przemówienia doktor habilitowanej Bober wynika, że wreszcie czuje się należycie doceniona po latach obcowania w rzekomo nieprzyjaznych jej badaniom i działaniom środowiskach.

- Wspominała pani ze sceny, że pierwszy raz w karierze usłyszała: „Dziękujemy”. Co pani miała na myśli? - pytamy ją tamtego wieczoru.

- Poza Lublinem otrzymuję wsparcie. Ale w Lublinie... W 1996 roku przyszłam na uniwersytet i władze uczelni w sposób specyficzny podziękowały mi za moją pracę. Jeden z dyrektorów odebrał mi zajęcia dotyczące Holokaustu - mówi nam Sabina Bober.

Mordercy Żydów

Nagrodzeniu doktor Bober przez marszałka Stawiarskiego od początku głośno sprzeciwia się Rafał Mekler, lider lubelskiej Konfederacji. Przekonuje, że przejrzał wpisy nowej Ambasadorki Województwa Lubelskiego w mediach społecznościowych, gdzie „znalazł bardzo wiele bulwersujących treści”. Mekler opowiada, że Bober zdarzyło się rzucać dziwaczne oskarżenia w kierunku takich instytucji jak TVP3 Lublin, IPN i KUL. Pisać, że Polacy „to mordercy Żydów”, „niszczyciele żydowskich cmentarzy”.

Mekler odnosi się również do kwestii tablic upamiętniających ofiary Zagłady, którymi chwali się Pracownia Studiów nad Holokaustem Żydów Polskich i Europejskich KUL. – Dostajemy sygnały z wielu stron, także od samorządowców, że są zmuszani do różnych rzeczy, że jest czyniona na nich presja, aby upamiętniać w określony sposób – wspomina polityk Konfederacji.

Zaznacza, że jego środowisko domaga się odebrania tytułu Ambasadora Województwa Lubelskiego, który marszałek Stawiarski przyznał doktor Bober i jej Pracowni Studiów nad Holokaustem Żydów Polskich i Europejskich KUL. – Uważamy, że jest to deprecjonujące dla samego tytułu Ambasadora Województwa Lubelskiego – stwierdza Mekler. 

Ściek i historyczna prawda

W lutym marszałek Stawiarski organizuje konferencję prasową, na której w gniewnym tonie broni dorobku naukowego doktor habilitowanej Bober.

– Jeśli niektórzy politycy sprowadzają panią profesor do magla internetowego, gdzie jest bezpardonowo atakowana, to ja w taką prawdę nie wierzę. Internet wszystko przyjmie. W przypadku pani profesor to jest po prostu ściek – mówi polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Stawiarski dodaje, że działania pracowni służą „prawdzie historycznej” i budowaniu międzynarodowego wizerunku regionu. Siedząca obok niego Bober żali się, że pada ofiarą nagonki. 

Pan Czarnek zadowolony?

Sabina Bober jeździ po Lubelszczyźnie, chwali się dokonaniami i niestrudzenie wojuje w social mediach z każdym, kto ma inne zdanie niż ona. Do coraz liczniejszego grona jej krytyków dołącza Przemysław Czarnek. Kandydat PiS na premiera wystosowuje zapytanie do lubelskiego Urzędu Marszałkowskiego o tytuł przyznany Pracowni Studiów nad Holokaustem Żydów Polskich i Europejskich.

- Potępiam wszelkie próby relatywizacji historii poprzez antypolskie wypowiedzi i tezy godzące w dobre imię narodu polskiego. Nie ma ze strony Prawa i Sprawiedliwości akceptacji także dla wskazywanych przez państwa tez pani Sabiny Bober, które, jeśli są autentyczne, uznaję za skandaliczne - wścieka się Czarnek.

Ta nie daje za wygraną i pod koniec kwietnia wrzuca na Facebooka zdjęcie oblanej farbą tablicy upamiętniającej Żydów zamordowanych w wyniku niemieckiej akcji Reinhardt w Serokomli w powiecie łukowskim.

– Panie Czarnek, jest pan zadowolony? - prowokuje. 

Przeprosiny dla przyjaciela

W emocjonalnym komentarzu odpowiada marszałek Jarosław Stawiarski.

„W związku ze wpisem Pracowni Studiów nad Holokaustem pragnę zaznaczyć, że nie działa ona w ramach struktury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego, a wyrażane przez doktor habilitowaną Sabinę Bober opinie nie winny być mi przypisywane. Przepraszam jednak mojego przyjaciela Przemysława Czarnka za to, że został w ten temat wciągnięty. Płynące ze strony pani profesor sugestie uznaję za niegodne naukowca. Pomnik w Serokomlii został oczyszczony i znów godnie upamiętnia historię blisko dwustu polskich obywateli zamordowanych przez niemieckich okupantów we wrześniu 42’ roku. To jest najważniejsze” - czytamy.

Najgłośniej wybrzmiewają „przeprosiny” dla „mojego przyjaciela” Przemysława Czarnka. Żadną tajemnicą nie jest bowiem, że Stawiarski za kandydatem na premiera nie przepada i to z wzajemnością. Obaj panowie przepychają się o prymat w lubelskim PiS. 

„Droga Konfederacjo, nie manipuluj faktami i nie dopisuj historii na miarę własnych potrzeb politycznych. Fakty są takie, że zarówno zbezczeszczenie pomnika, jak i wpis, który w niezrozumiały sposób łączy tę sprawę z kandydatem na premiera, profesorem Przemysławem Czarnkiem nie powinny się zdarzyć. Rozumiem, że ten temat was emocjonuje, wręcz niedojrzale, przez co nie wytrzymujecie ciśnienia własnej fascynacji” - dodaje marszałek Stawiarski.

Damski bokser

Nic to jednak względem narracyjnej ofensywy przeprowadzonej przez doktor habilitowaną Sabinę Bober.

„Pan Czarnek zajmuje się moją osobą od dawna. Komentował obrzydliwe posty, które produkował i dalej produkuje niejaki Mekler z Konfederacji, po nadaniu mi tytułu Ambasadora Województwa Lubelskiego. Ponadto, pan Czarnek z panem Tomaszem Zielińskim napisali oficjalne pismo do zarządu województwa. Ci mieli się wyspowiadać, dlaczego nadali mi ten tytuł. Pan Czarnek przystopował dopiero po tym, jak zaczęli mnie bronić Żydzi z Izraela i USA. Dziennikarze mnie pytają, czy wiem że marszałek Stawiarski mnie zwolni, albo zlikwiduje mój oddział, bo ma naciski od pana Czarnka. Już odpowiadam. To nie jest ani prywatna instytucja, ani partyjna, ale urząd, który musi przestrzegać prawa między innymi prawa pracy. Jaka będzie moja reakcja, wszyscy wiedzą”.

Bober pracuje w Oddziale Upamiętniania Miejsc Martyrologii w Urzędzie Marszałkowskim. Nie przeszkadza jej to jednak nazwać marszałka Stawiarskiego... „damskim bokserem”.

„Dziwię się zachowaniu pana marszałka. Jakbym była mężczyzną, to bym się ze wstydu spaliła, atakując bezbronną kobietę. Wiem, że pan boksuje, może chce zostać na emeryturze damskim bokserem? Panie marszałku, po co to panu? Upamiętnienia będę robiła dalej, bo taka jest wola Boga i żaden człowiek tego nie zmieni. Zyskałam ogromne wsparcie od Żydów, którzy są mi wdzięczni za tę pamięć. Wiem, że oni tego nie odpuszczą. Dziennikarze mnie proszą o dostarczenie dowodów na przyjaźń panów marszałka i Czarnka, ale po co? Każdy ma takiego przyjaciela, na którego zasługuje. W domu rodzice wbili mi do głowy pewne zasady, między innymi, że nie rozpowszechnia się prywatnych rzeczy, a przede wszystkim w moim kodeksie obowiązuje coś takiego jak lojalność i kręgosłup moralny, dlatego nigdzie nie będę atakowała pana marszałka” - pisze Bober. 

Wielki Miś i Kicia

Co ciekawsze, mniej więcej miesiąc temu doszły nas plotki, że zdenerwowany burzą wokół tej całej sprawy marszałek Jarosław Stawiarski podjął decyzję o zwolnieniu Sabiny Bober ze stanowiska piastowanego przez nią w Urzędzie Marszałkowskim, na co ona miała skarżyć się w prywatnych rozmowach z bliższymi i dalszymi znajomymi.

Już 7 kwietnia spytaliśmy o komentarz w UMWL. 

- Pani Sabina Bober nie została ani zwolniona, ani zdegradowana ze stanowiska w Urzędzie Marszałkowskim - zdementowała tę informację Anna Nycz z zespołu prasowego Urzędu Marszałkowskiego.

Niedługo później na facebookowym profilu doktor habilitowanej Bober przeczytać można było taką osobliwą historię.

Historia dzieje się w Instytucie Misiów Polarnych. Bohaterką jest Kicia, która kieruje mysim oddziałem. Szefem jest wielki Miś. U tej Kici pracuje Mysz. Pracuje tylko na papierze i przychodzi do pracy, kiedy chce i robi, co chce. Jak przyjdzie do oddziału, to zamyka się w pokoju z tatusiem i tak sobie siedzą. Tatuś również tam pracuje, tylko w innym budynku. Kicia nic nie ma do gadania, bo tatuś Myszy od razu idzie na skargę do szefa Misia. Razem postanowili pozbyć się Kici, ale ona nie taka strachliwa i będzie walczyć. To jest jedna z wielu historii tego oddziału. Liczę na wasze wsparcie dla Kici, bo zapowiada się ostra bitwa w Instytucie Misiów Polarnych. Akcja bajki rozgrywa się w Instytucie świeckim, nie kościelnym, to tak na marginesie wiadomości, które dostaję. Jest tak duże zainteresowanie, że będą kolejne części

Ano tak, będą kolejne części. Marszałek Stawiarski właśnie zaapelował o zgodę między Sabiną Bober a Rafałem Meklerem.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama