Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jakub Jamróg (Speed Car Motor): Święta tylko z rodziną

Rozmowa z Jakubem Jamrogiem, zawodnikiem Speed Car Motoru Lublin
Jakub Jamróg (Speed Car Motor): Święta tylko z rodziną
Jakub Jamróg liczy, że w tym sezonie będzie ważną postacią w drużynie Speed Car Motoru Lublin

Autor: Speed Car Motor Lublin

Za wami pierwsze spotkanie w gronie drużyny. Jakie wywarło na panu wrażenie?

 – Jak najbardziej pozytywne. Z częścią zawodników już się znam z innych zespołów jak z Mikkelem Michelsenem czy Oskarem Boberem. Wszyscy dobrze mówią po polsku więc to też duży plus. Świetnie się dogadujemy i to też był jeden z powodów dla których dołączyłem do Speed Car Motoru bo atmosfera jest super.

Jakie nadzieje i oczekiwania ma pan ze startami w barwach „Koziołków”?

 – Do sezonu jest jeszcze dużo czasu. W poprzednim sezonie celem było utrzymanie, ale poprzeczkę trzeba stale podnosić. W tym sezonie zarówno ja, jak i koledzy i zapewne kibice marzą o miejscu dającym play-offy. Wierzę, że to się może udać. W ubiegłym roku media strasznie „znęcały się” nad Speed Car Motorem, a zespół utarł nosa ekspertom. Mi się to bardzo spodobało, bo moja kariera też ma taki przebieg. Często byłem wręcz skreślany, a potem udowadniałem swoją wartość na torze. Dlatego indywidualnie chciałbym poprawić swoje wyniki w Ekstralidze. W tym sezonie chce więc pokazać pełnię swoich możliwości i pomóc mojej nowej drużynie.

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, a więc okres szczególny. Czym są one dla Jakuba Jamroga?

– Tak jak dla każdego katolika, Święta Bożego Narodzenia to dla mnie bardzo rodzinny czas. Blisko cztery lata temu zdecydowałem się założyć rodzinę i obecnie cieszymy się wraz z żoną dwójką potomków. Teraz w modzie są wyjazdy w okresie świąt, ale my nigdzie nie „uciekamy” tylko spędzamy je w gronie najbliższych. Mieszkamy blisko rodziców i kuzynów, więc to z nimi będziemy świętować.

A jaka jest pana ulubiona potrawa?

– Jeśli chodzi o ulubioną potrawę, to barszcz z uszkami jest bardzo dobry, ale w zasadzie zjem wszystko. Nie lubię tylko tego, co jest w sumie kwintesencją na polskich stołach, czyli karpia. Strasznie denerwuje mnie obieranie go z ości. Oczywiście, zawsze coś tam z tego karpia „dziubnę”, ale szybko przerzucam się na jakiegoś fileta, bo naprawdę nie mam cierpliwości do wydłubywania ości.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama