Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Antoś gdy płacze pokazuje, że boli serduszko. Mama: "Nie wiem, ile ma czasu. Ale wiem, że muszę walczyć o jego życie"

Małemu Antosiowi został niecały miesiąc na uzbieranie pieniędzy na operację serca w Stanach Zjednoczonych. Jeżeli nie uda się zebrać na nią 800 tys. zł, wyznaczony już termin zabiegu przepadnie.
Antoś gdy płacze pokazuje, że boli serduszko. Mama: "Nie wiem, ile ma czasu. Ale wiem, że muszę walczyć o jego życie"
Antoni Czerkas ma 22 miesiące. Aby żyć w zdrowiu i dobrej kondycji już 12 grudnia musi przejść operację serca w Stanach Zjednoczonych. Operacja zależy od tego, czy uda się uzbierać na nią pieniądze

>>> Zbiórka dla Antosia: https://www.siepomaga.pl/antoni-czerkas

O chorobie synka jego mama dowiedziała się, gdy była w piątym miesiącu ciąży. Lekarze pocieszali, że będzie dobrze. Antoś miał przyjść na świat w szpitalu w Warszawie, gdzie od razu zajęliby się nim specjaliści.

Chłopiec nie czekał na termin. Urodził się jako wcześniak, w Lublinie. Trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego, stąd do warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

W dziesiątej dobie życia przeszedł pierwszą operację ratującą życie – opowiada pani Sandra, mama chłopca. – Potem przez miesiąc walczył na OIOM-ie, a przez kolejny na oddziale kardiologicznym.

Następne miesiące były fantastyczne. Antoś zdrowo się rozwijał u boku 5-letniej siostry Niny, chociaż wykryto u niego rzadką wrodzoną wadę serca (zespół Ebsteina), na którą cierpi mniej niż 1 proc. populacji.

Wtedy wiele wskazywało na to, że choroba nie utrudni mu życia. Tak było do lutego, kiedy maluszek zaczął się dusić z powodu niedotlenienia krwi.

– Jego usta i rączki są sine, dopadają go ataki duszności, a serduszko bije zaburzonym rytmem, nie tolerując wysiłku. Gdy płacze to pokazuje, że boli serduszko – mówi pani Sandra. – Nie wiem, ile ma czasu. Ale wiem, że muszę walczyć o jego życie.

Lekarze w Polsce, jak opowiada mama, chcieli się podjąć szeregu operacji, po których serce chłopca miałoby tylko jedną komorę.

– To bardzo ryzykowna operacja, po której jego życie znacznie pogorszyłoby się. Być może konieczny okazałby się po jakimś czasie przeszczep wątroby. Z całą pewnością musiałby żyć bardzo oszczędnie i brać stale leki – mówi pani Sandra.

Nie takiej przyszłości chce dla syna jego mama.

Od rodziców dzieci cierpiących na to samo schorzenie dowiedziałam się, że z fantastycznymi efektami leczą tę chorobę medycy w Pittsburghu w USA. Przesłałam tam dokumentację medyczną i Antoś został zakwalifikowany do operacji. Mamy już kosztorys i plan. Wynika z niego, że potrzeba na nią 800 tys. zł – opowiada kobieta.

Termin operacji wyznaczono na 12 grudnia. Aby zabieg doszedł do skutku, tydzień wcześniej trzeba wpłacić pieniądze. A jeśli nie uda się uzbierać, termin przepadnie.

– Antoś nie ma czasu żeby czekać – mówi mama chłopca. – Jego stan pogarsza się z dnia na dzień. Ma zimne poty. W nocy budzi się z krzykiem cały spocony. Sinica jest bardziej widoczna, usta są już całe sine, oddech bardziej przyspieszony.

Pani Sandra stara się o to, żeby operację zrefundował NFZ. – Złożyliśmy wniosek, ale nie wiemy, jaka będzie decyzja. Nie chcemy trwać w bezczynności i w ostatniej chwili dowiedzieć się, że operacji nie będzie. Dlatego prosimy o pomoc – mówi mama Antosia. – Musi się udać. Ja w to wierzę.

Pieniądze można wpłacać poprzez portal siepomaga.pl, gdzie założona jest zbiórka „Antoś nie może dłużej czekać na operację! Każdy dzień to potworne ryzyko!


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama