Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reportaż

Ludzie płaczą, strażacy się przewracają. Pożar i strach w Puszczy Solskiej

Zmęczony i pokryty sadzą Rafał Goliszek ze straży pożarnej opowiada, że silne podmuchy wiatru przewracają strażaków, a sytuacja jest ekstremalnie niebezpieczna. Wiceminister Małgorzata Gromadzka mówi, że ludzie dzwonią do niej z płaczem i boją się, że stracą domy. Pali się trzysta hektarów Puszczy Solskiej.
Ludzie płaczą, strażacy się przewracają. Pożar i strach w Puszczy Solskiej

Autor: Michał Żyszkiewicz

Dym. Wszędzie dym. Gęsty, kłębiasty, wyglądający jak obłok, gdy przejeżdża się przez Aleksandrów. I żrący, toksyczny, duszący, zostawiający ślady na włosach, skórze i ubraniach, gdy parkuje się przy zalewie w Józefowie. 

Mniej więcej dziesięć kilometrów dalej pali się około trzystu hektarów Puszczy Solskiej, urokliwego kompleksu leśnego w południowej części województwa lubelskiego.

Obok nas stoi Wiesław Gmyz, mieszkaniec Józefowa w podeszłym wieku.

- Takiego pożaru, jak żyję, nie przeżywałem.

5 kwietnia, około 15:00, wracał z pracy i zauważył dym.

- Pojechałem w stronę Kozaków, tam ten dym, trzaski, ogień. Uciekłem z jezdni, żeby nie przeszkadzać straży pożarnej. Później zamknęli drogę. A pożar szybko postępował, niósł się koronami drzew, na całej ścianie lasu. Przerażające to było. I nagle kolega z Osuch zadzwonił, że wypadek był. Samolot spadł. Pilot zginął. Tragedia - mówi Gmyz.

Dromader, samolot gaśniczy w układzie dolnopłata z silnikiem tłokowym, spadł we wtorek w nocy w pobliżu miejscowości Osuchy. Pilot, który siedział za jego sterami, był doświadczony. Miał 65 lat. Prokurator Rafał Kawalec z Prokuratury Okręgowej w Zamościu informuje, że śledczy badają okoliczności wypadku: zabezpieczą szczątki rozbitego samolotu, przeprowadzą sekcję zwłok, zgromadzą dokumentację lotu.

Strażacy się przewracali

Nad Nadleśnictwem Józefów latają policyjne Black Hawki, które pobierają wodę z jeziora i zrzucają ją na palący się las ze zbiornika Bambi Bucket o pojemności trzech tysięcy litrów. W akcji uczestniczy prawie pół tysiąca strażaków, ponad sto zastępów, mniej więcej pięćdziesięciu żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej i jakaś setka policjantów. Problem stanowią silny wiatr, ciepłe powietrze, szybko zajmujące się ogniem drzewa iglaste, pożar ma charakter ściółkowo-wierzchołkowy.

Rozmawialiśmy z Rafałem Goliszkiem, zastępcą Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP. Całym pokrytym sadzą, wyraźnie zmęczonym, mówiącym krótkimi zdaniami.

- Czy warunki są faktycznie ekstremalnie trudne? - spytaliśmy.

- Tak, wiatr jest bardzo silny, koledzy trzymali linie gaśnicze we dwóch, trzech. Warunki konwekcyjne, powiew wiatru powoduje, że strażacy się przewracają.

Chwilę wcześniej zamieniliśmy kilka słów z równie wyczerpanymi strażakami z jednego z lokalnych OSP. 

- Na gaszeniu pożaru spędziliśmy całą noc. I pół dnia. A ogień ciągle i ciągle się rozprzestrzeniał - mówili. 

Mają zakaz oficjalnych rozmów z dziennikarzami. Żeby nie siać dezinformacji. 

Panika

Mieszkańcy gmin okalających Nadleśnictwo Józefów i tak są wystarczająco spanikowani. Ktoś usłyszał, że jeden z funkcjonariuszy narzekał na brak strategii. Ktoś inny przestraszył się rządowego alertu. Jeszcze ktoś domorośle snuć pomysły wycinania drzew, budowania pasa przeciwpożarowego, angażowania prywatnych ciągników i pługów do orania ziemi.

Niepokój wzbudziła ewakuacja sztabu kryzysowego, który został przeniesiony w rejon Osuch i okolice Muzeum Partyzantów Polskich. Zarządzają nim między innymi minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński i wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. Powiat biłgorajski już dawno objęty został alertem RCB. 

Mieszkańcom gmin Łukowa, Józefów i Aleksandrów zaleca się nieotwieranie okien i ograniczenie przebywania na zewnątrz ze względu na toksyczne zadymienie. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie wyklucza konieczności przeprowadzenia ewakuacji przynajmniej kilku domów, wzywa do przygotowania dokumentów i najpotrzebniejszych rzeczy do natychmiastowego wyjazdu.

Pożar się nie poddaje

Po gminie kursuje Roman Dziura, burmistrz Józefowa.

- Już był taki moment, że myśleliśmy, że damy radę zatrzymać tę katastrofę ekologiczną. Niestety, ostry wiatr przeniósł pożar z podszycia na korony drzew. A na koronach drzew jest niesłychanie trudno walczyć z pożarem. Jest ogromny niepokój mieszkańców, szczególnie osiedla Morgi - martwi się Dziura. 

Ludzie boją się, że stracą dobytek.

- Wszystko prowadzone jest profesjonalnie. Ale pożar się nie poddaje - mówi burmistrz Józefowa. 

Ludzie płaczą

Pod Starostwem Powiatowym w Lublinie spotkaliśmy się z Małgorzatą Gromadzką, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.

- Chce mi się płakać. Jestem mieszkanką powiatu biłgorajskiego. I jestem niezwykle związana z tą puszczą. Słowa nie przechodzą mi przez gardło. Nie przespaliśmy minuty tej nocy - opowiada Gromadzka ze łzami w oczach.

Mieszka we wsi Korchów Drugi, w powiecie biłgorajskim. Osobiście zna wielu mieszkańców, których dotknęły skutki pożaru Puszczy Solskiej. Jej przyjaciółka z Józefowa organizuje zbiórkę wody dla strażaków, pozostaje w stałym kontakcie z burmistrzami i wójtami.

- Dzwonią do mnie znajomi, którzy są ewakuowani. Z płaczem, że zostawiają wszystko. Ale jak trzeba, to trzeba. Służby skupiają się na pracy. Wkładają wszystkie siły, żeby okiełznać żywioł. Mieszkańcy muszą zachować zdrowy rozsądek. Słuchać się komunikatów. Stosować do poleceń. Myśleć o swoim życiu i zdrowiu. Dziękuje wszystkim strażakom, funkcjonariuszom, wszystkim tym, którzy stanęli naprzeciwko ognia. Jesteście wielcy. Trzymam za was kciuki - mówi wiceminister Gromadzka.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama