Mercedes ML miał zginąć w listopadzie ubiegłego roku. Właściciel auta powiadomił wówczas bialską policję o kradzieży. Z jego relacji wynikało, że przyjechał do mieszkającej w Białej Podlaskiej rodziny. Zostawił samochód na osiedlowym parkingu. Kiedy po dwóch godzinach wyszedł przed blok, samochodu już nie było.
– Zawiadomienie od początku wzbudziło wątpliwości policjantów. Śledczy udowodnili, że do kradzieży nie doszło, a zgłaszający działał z zamiarem wyłudzenia odszkodowania – mówi Jarosław Janicki, oficer prasowy bialskiej policji.
Mundurowi skorzystali z pomocy Straży Granicznej. Ustalili m.in., że elementy rzekomo skradzionego auta znalazły się w takim samym modelu Mercedesa, który 64-latek kupił kilkanaście dni po zgłoszeniu kradzieży.
– Nowy samochód, który zgłaszający nabył od swojego znajomego, kilkukrotnie uczestniczył w kolizjach drogowych, których okoliczności są obecnie weryfikowane – dodaje Janicki.
Okoliczności związane z próbą wyłudzenia odszkodowań wyjaśniają podlascy policjanci. 64-musi się teraz tłumaczyć z fałszywego zawiadomienia i przestępstwie.














Komentarze