Popularny „Żak” rozegrał w obecnych rozgrywkach dziewięć meczów w PKO BP Ekstraklasie i jeden w STS Pucharze Polski. Zapisał na swoim koncie: dwa gole i jedną asystę. Ostatni raz na murawie pojawił się jednak pod koniec września, przy okazji spotkania z Radomiakiem. Po przerwie od razu zmienił Bradly van Hoevena, ale po 20 minutach musiał opuścić boisko ze względu na kontuzję stawu skokowego.
22-latek musiał nawet przejść operację, która wykluczyła go z gry do końca 2025 roku. Zgodnie z zapowiedziami, skrzydłowy z Senegalu w poniedziałek wznowił jednak treningi razem z zespołem. Nie wystąpi jeszcze w najbliższym sparingu ze Stalą Stalowa Wola, ale później ma być już do dyspozycji trenera Mateusza Stolarskiego.
– Żak ma wprowadzenie tygodniowe, podczas obozu w Turcji będzie już ćwiczył na sto procent. Czy zagra w sparingach? W tych podczas zgrupowania tak, ale wiadomo, że będziemy sprawdzali z dnia na dzień, jak wygląda jego sytuacja. Musimy zobaczyć, jak będzie reagował. Nie grał przez 3,5 miesiąca w piłkę, dlatego zobaczymy, jak to wyjdzie w treningu – wyjaśnia Mateusz Stolarski.
Motor w zimie wystawił na listę transferową trzech zawodników. To: Renat Dadashov, Florian Haxha oraz Krystian Palacz. O ile nazwiska dwóch pierwszych specjalnie nie dziwią, to tego ostatniego już tak. W końcu lewy obrońca zaczynał nawet sezon w podstawowym składzie. Później przegrał jednak rywalizację z Filipem Lubereckim. Dlaczego „Pali” dostał wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu?
– Krystianowi kończy się kontrakt, a oczekuje większej liczby minut. Jest też kwestia, że musimy się rozwijać i szukać kolejnych opcji. Ta decyzja była podparta wnioskami, co jest tutaj i teraz, ale także tym, co będzie w przyszłości – tłumaczy opiekun Motoru.
Na razie cała trójka trenuje jednak z lubelskim klubem, bo nie ma wielkiego zainteresowania ze strony innych ekip.

















Komentarze