Będzie to mecz w ramach 20. kolejki PLS 1. Ligi siatkarzy. Obie drużyny sąsiadują w ligowej tabeli, Avia jest 12., BKS - 13. „Żółto-niebiescy” mają dwa punkty przewagi. Obie ekipy marzą o zakwalifikowaniu się do najlepszej ósemki i gry w play-off.
Przed weekendową serią gier świdniczanie tracili trzy punkty do ósmej w rankingu Lechii Tomaszów Mazowiecki.
Gospodarze przystąpią do meczu z BKS po wyjazdowej porażce z BBTS Bielsko-Biała (1:3). Z kolei drużyna z Bydgoszczy uległa na wyjeździe PIERROT Czarnym Radom 0:3. Oba zespoły chcą wrócić na zwycięską ścieżkę.
Większą motywację mają siatkarze prowadzeni przez Jakuba Guza. Dodatkowym bodźcem jest wynik pierwszego meczu obu drużyn. W pierwszej rundzie, w październiku, górą byli bydgoszczanie zwyciężając 3:0 (25:22, 25:17, 25:23). Mocno zawiedziony był po porażce szkoleniowiec świdniczan.
- Powiem szczerze, że jestem trochę w szoku. Bo… przegrać z 60 procent pozytywnym i 40 procent perfekt przyjęciem, nie ugrać seta… To ja nie wiem…, szatnia do wysadzenia w powietrze. Musimy sobie powiedzieć szczerze, to my ten mecz przegraliśmy, a nie oni wygrali. To, co odwalaliśmy na wysokiej piłce, na kontrze, że nie potrafiliśmy wystawić skutecznie piłki, żeby próbować zaatakować, w tej hali, z tym przeciwnikiem, to nie tędy droga. Nie wygraliśmy w tej hali od dawien dawna, a w tym meczu była ku temu dobra okazja. Tak grać nie można i czas na twardą rozmowę - komentował.
Kibice, którzy zawitają w sobotnie późne popołudnie do hali Szkoły Podstawowej nr 7, liczą na rewanż. Nie będzie o to łatwo. Najwierniejsi fani świdniczan doskonale pamiętają, że mecze Avii z drużyną z Bydgoszczy, która funkcjonowała kiedyś pod nazwą m. in. Chemik czy nie tak dawno BKS Visła Proline, były zacięte i emocjonujące.
Nikt z sympatyków „żółto-niebieskich” nie wyobraża sobie jednak, aby gospodarze nie wykorzystali atutu własnego boiska i nie zrewanżowali się rywalowi.

















Komentarze