Oskarżona została uznana za winną zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Sąd orzekł również 25 tys. zł częściowego zadośćuczynienia na rzecz najbliższej osoby zmarłego. O wyroku poinformowała PAP rzeczniczka Sądu Okręgowego w Lublinie Marta Śmiech.
Z ustaleń prokuratury wynika, że 43-latek od kilku lat mieszkał z konkubiną w Niedźwiadzie. W dniu tragedii Ewa T. wraz z sąsiadką zajmowała się rozbiórką mięsa. Między partnerami doszło do kłótni, gdy mężczyzna chciał dać psu kawałek mięsa. Sprzeczka szybko przerodziła się w wzajemne oskarżenia i wyzwiska.
Jak ustalono, w pewnym momencie mężczyzna zaczął pakować mięso do worka na śmieci. Kobieta próbowała wyrwać mu worek, przewróciła się, po czym sięgnęła po nóż ze zlewu i zadała partnerowi jeden cios w klatkę piersiową. Rana kłuta serca okazała się śmiertelna. 43-latek trafił do szpitala, gdzie zmarł w trakcie operacji.
W trakcie śledztwa Ewa T. przyznała się do winy, jednak twierdziła, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Wyjaśniała, że była pod wpływem alkoholu, a nóż miał wypaść jej z ręki i wbić się w klatkę piersiową partnera. Nie potrafiła jednak dokładnie opisać przebiegu zdarzenia.
Z tą wersją nie zgodzili się śledczy. W akcie oskarżenia lubartowska prokuratura wskazała, że działanie kobiety miało charakter celowy. „Po tym, jak się wywróciła, bez wahania wstała i podeszła do zlewu, wyjęła nóż, zadała cios, wyciągnęła narzędzie z rany i je odłożyła. Pozostała niewzruszona, wbrew temu, co twierdziła. Ani chwili się nie zawahała, mimo że pokrzywdzony próbował się bronić” – ocenili śledczy.
Wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie jest nieprawomocny.

















Komentarze