Mistrzowie Polski nadal mają problemy kadrowe. Z urazem pleców zmaga się Mateusz Malinowski, barak - Kewin Ssasak. Z kolei do nieobecnych dołączył środkowy Daenan Gyimah złamał kciuk i mecz kolegów oglądał w ławki. Z kolei w zespole gospodarzy nie mógł zagrać podstawowy libero Erik Shoji, który był chory.
Było to trzecie spotkanie obu zespołów w obecnym sezonie. W lidze, w pierwszej rundzie, lublinianie przegrali 2:3. Z kolei w finale Tauron Pucharu Polskik, w styczniu, górą byli mistrzowie kraju (3:0). Rzeszowianie zamierzali zrewanżować się za ostatnią przegraną.
Gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia. Po kilku udanych blokach Asseco Resovia objęła prowadzeni 4:2. Chwilę później wygrywał 6:3. Po ataku Dannego Deymanenki gospodarze prowadzili 11:8, a o pierwszą przerwę w grze poprosił szkoleniowiec Bogdanki LUK Stephane Antiga.
Rzeszowianie dobre radzili sobie w grze blokiem. Zatrzymany został Aleks Grozdanov (14:11). Lublinianie też nie byli dłużni - udany blok na Karolu Butrynie (15:13). Po długiej i zaciętej wymianie Hilir Henno doprowadził do remisu 16:16. Natychmiast o przerwę w grze poprosił opiekun rzeszowian Massimo Botti. Poczynania siatkarzy obserwował z trybun Prezes Polskiego Związki Piłki Siatkowej, Sebastian Świderski.
Po udanym bloku mistrzów Polski na Klemenie Cebulju lublinianie objęli prowadzenie 19:18. Kolejna długa wymiana zakończyła się obiciem rzeszowskiego bloku przez Wilfredo Leona (21:18). Przy zagrywce Leona goście odskoczyli na 24:19.
Pierwszą piłkę setową gospodarze obronili za sprawą ataku Artura Szalupka (20:24). Drugie podejście przyjezdnych zakończyło się sukcesem. Zagrywkę zepsuł Demyanenko (20:25).
Druga partia początkiem przypominała set otwarcia. Po ataku Karola Butryna Asseco Resovia prowadziła 5:3. Wraz z upływem kolejnych minut rzeszowianie odskoczyli na 14:10. Cezary Sapiński przestrzelił w zagrywce i strata Bogdanki LUK zmalała do trzech punktów (15:12).
W końcówce miejscowi bronili wypracowanej wcześniej przewagi. Artur Szalpuk akończył atak na 23:19. Partię zakończy Wilfredo Leon, który popsuł zagrywkę (25:19).
Aby wyłonić zwycięzcę szlagierowej potyczki zespołu musiały rozegrać jeszcze co najmniej dwa sety. Początek znowu należał do miejscowych (3:1 dla Asseco Resovii). Wraz z opływem czasu to sitarze z Lublina zaczęli odrobić straty. Po ataku Leona na tablicy pojawił się wynik 13:11. O przerwę w grze poprosił Botti.
Mecz pod kontrolą mieli siatkarze z Rzeszowa. Blok na Leonie dał prowadzenie 19:16. Goście nie zamierzali oddać pola (19:18). Zbliżyli się na 22:21. Ostatnie słowo należało do miejscowych, którzy zwyciężyli 25:21 i objęli prowadzenie w meczu 2:1.
Goście rozpoczęli czwartą odsłonę od 3:1. Szybko pojawił się remis (5:5, 7:7, 9:9, 10:10). Za sprawą gry blokiem i skutecznym atakom Bogdanka LUK objęła prowadzenie 15:11. Miejscowi nie poddawali się, zbliżyli się na 15:16.
Zapowiadała się emocjonująca końcówka. Lublinianie prowadzili 22:19, 23:21, 24:21 po ataku Leona. Partia zakończyła się wygraną 25:22, po zagrywce w siatkę Butryna.
Zwycięzcę meczu wyłonił tie-break. Piąty set był wyrównany: 2:2, 5:5. Rzeszowianie odskoczyli na 8:6. Skuteczny blok na Jakubie Wachniku dał prowadzenie miejscowym 11:7. Set zakończył się wygraną gospodarzy 15:8, a w meczu 3:2.
MVP wybarny został Artur Szalpuk.
Asseco Resovia Rzeszów - Bogdanka LUK Lublin 3:2 (20:25, 25:18, 25:21, 22:25, 15:8)
Asseco Resovia: Demyanenko (13), Cebulj (2), Szalpuk (28), Janusz, Butryn (18), Sapiński (5), Potera (libero) oraz Louati (12), Nowak (1), Bucki.
Bogdanka LUK: Henno (19), Komenda (4), Wachnik (12), McCarthy (5), Leon (16), Grozdanov (8), Hoss (libero) oraz Czyrek, Young (1).

















Komentarze