Chełmianie przystępowali do meczu z trzykrotnym medalistą Ligi Mistrzów podbudowani dwoma kolejnymi wyjazdowymi wygranymi po 3:1: ze Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa oraz z PGE GiEK Skrą Bełchatów. Kibice beniaminka liczyli na to, że również w meczu domowym uda się urwać punkty wyżej klasyfikowanej drużynie z Jastrzębia-Zdroju.
Gospodarze rozpoczęli od punktów Remigiusza Kapicy (1:0). Na 2:1 podwyższył Mariusz Marcyniak. Kolejne akcji przyniosły punkty i prowadzenie gościom: 4:2, 5:3, 8:5.
Goście przejęli inicjatywę i w pełni kontrolowali wydarzenia na boisku. Wielokrotni mistrzowie Polski szybko zbudowali bezpieczną przewagę. Przy prowadzeniu 21:15 o przerwę w grze poprosił szkoleniowiec chełmian Krzysztof Andrzejewski. Michał Gierżot skończył atak na 24:17 dla jastrzębian.
Partia otwarcia zakończyła się skutecznym blokiem przyjezdnych na Pawle Rusinie (25:17 dla Jastrzębskiego).
W drugim secie to przyjezdni mieli więcej do powiedzenia. Jastrzębski rozpoczął od 1:0, 2:1. Wraz z upływem czasu goście wygrywali 5:3, 7:4, 9:5 po ataku Gierżota. Na 10:7 atak dla chełmskiego beniaminka skończył Esfandiar. Łukasz Swodczyk zapunktował atakiem na 11:15.
Z kolei po bloku Nicolasa Szerszenia przyjezdni wygrywali już 23:16. Partia numer dwa zakończyła się atakiem z szóstej strefy Gierżota (25:17 dla Jastrzębskiego).
Trzecia odsłona układała się pod dyktando przyjezdnych. Podopieczni Andrzeja Kowala wygrywali 4:2, 6:3, 9:6, 11:7, 13:9, 16:12 po zepsutej zagrywce Remigiusza Kapicy. Gospodarze nie poddawali. Po ataku Łukasza Swodczyka doprowadzili do remisu 17:17 i zaczęli przejmować inicjatywę. Po złym ataku Łukasza Kaczmarka beniaminek wyszedł na 19:18.
Do końca trzeciej partii górą byli miejscowi. Swodczyk skończył atak na 22:20, zaś Marcyniak na 23:21. Ostatni punkt w partii to efekt ataku ze środka kapitana chełmian, Łukasza Swodczyka (25:22).
W czwartej odsłonie chełmianie, podbudowani wygraną w poprzedniej partii, bardzo szybko wyszli na prowadzenie (4:3, 6:5, 8:5). Po błędzie w ataku Szerszenia chełmianie nadal wygrywali, tym razem 12:11. Marcyniak wyprowadził beniaminka na 15:12. W tym momencie o przerwę w grze poprosił szkoleniowiec Jastrzębskiego.
Goście próbowali odrabiać straty, gospodarze mądrze się bronili i zdobywali kolejne punkty. InPost ChKS prowadził 18:14, 19:15, 20:15 po ataku po skosie Jędrzeja Gossa. Z akcji na akcję pachniało tie-breakiem.
Autowy atak Adama Lorenca pozwolił gospodarzom odskoczyć na 21:15, a Marcyniak zagrał asa (23:15). Irańczyk Esfandiar zakończył atak z lewego skrzydła na 24:17. W ostatniej akcji czwartej partii przez Esfandiara zablokowany został Łukasz Usowicz (25:17).
Tym samym, zamiast braku zdobyczy, gospodarze doprowadzając do remisu mogli liczyć co najmniej na punkt.
Kibice w Chełmie mogli oglądać interesujące spotkanie w decydującej piątej partii. Tie-break rozpoczął się od prowadzenia miejscowych 1:0. Goście, przy zagrywce Michała Giergota, odskoczyli na 3:1. Natychmiast o przerwę poprosił trener chełmian Krzysztof Andrzejewski. Przyjezdni nie zwalniali, Kaczmarek trafił na 6:3.
InPost ChKS przegrywał już 9:12. Przy zagrywce Esfandiara odrobili kilka punktów (11:13). Set zakończył się zagrywką w siatkę Swodczyka (12:15).
InPost ChKS Chełm - JSW Jastrzębski Węgiel 2:3 (17:25, 17:25, 25:22, 25:17, 12:15)
InPost ChKS: Marcyniak (9), Rusin (1), Blankenau, Kapica (15), Esfandiar (20), Swodczyk (10), Sonae (libero) oraz Jacznik, Goss (5), Piotrowski (13), Gruszczyński (libero).
JSW Jastrzębski: Kaczmarek (15), Toniutti, Szerszeń (19), Brehme (12), Gierżot (18), Usowicz (14), Granieczny (libero) oraz Kufka (2), Lorenc, Tuaniga, Kujundzić.

















Komentarze