W wyjściowej szóstce mistrza Polski pojawił się atakujący Kewin Sasak. Po pierwszej akcji i punkcie dla gości, na 1:0, nominalny gracz na tej pozycji został zmieniony przez nominalnego przyjmującego Hilira Henno. Na chwilę przyjezdni utrzymaniu korzystny wynik, do remisu 4:4 doprowadził Aleks Grozdanov.
Barkom Każany wypracował punkt lub dwa przewagi, którą kontrolował: 10:9, 13:11, 19:17, 20:18. Końcówka partii otwarcia należała do gości. Przyjezdni prowadzili 22:20. Po zepsutym ataku Wilfredo Leona goście odskoczyli na 24:21. Set zakończył się wygraną Barkomu 25:22.
Po przegranej partii otwarcia, w drugiej lublinianie nie dali szans przyjezdnym. Od początku warunki dyktował mistrz Polski. Gospodarze prowadzili 2:1, 4:2, 8:4, 9:5, 15:10, 17:13, 20:14. Goście zepsuli zagrywkę i na tablicy wyników było 22:16. Set zakończył się wygraną lublinian. Ostatni punkt to zepsuty atak Wasyla Tupczija (25:17).
Trzeci set był bardzo zacięty. Obie drużyny walczyły o jego wygranie, a co za tym idzie wywalczenie co najmniej jednego punktu. Więcej do stracenia mieli lublinianie. Goście nie zamierzali oddać pola bez walki. W początkowym etapie seta prowadzili gospodarze: 2:1, 7:6, 8:6. Później do głosu doszli rywale. Barkom Każany wygrywał: 11:9, 13:11, 15:12, 17:14, 18:16, 20:9, 21:20. Tupczij wyprowadził gości na 22:21.
Kolejne punkty zdobywali tylko przyjezdni. Przy prowadzeniu 23:21 o przerwę w grze poprosił szkoleniowiec miejscowych Stephane Antiga. W następnej akcji w ataku pomylił się Hilir Henno, w za chwilę zablokowany został Jakub Wachnik (25:21 dla zespołu z Lwowa).
Wygrywając w trzeciej partii goście mieli już w kieszeni punkt. Z kolei mistrzowie Polski, jeśli marzyli o zdobyciu choćby punktu, musieli doprowadzić do tie-breaka. Zaczęło się po myśli gospodarzy: 1:0, 4:3, 5:4, 6:4 po długiej wymianie zakończonej blokiem Marcina Komendy. Z kolei skuteczny blok Wilfredo Leona dał prowadzenie 9:6. Przy wyniku 11:7 o przerwę w grze poprosił szkoleniowiec lwowian, Łotysz Ugis Krastins.
Gospodarze nie zwalniali, wygrywali: 13:8, 14:11, 19:14 po ataku Leona. Kubańczyk z polskim paszportem skończył kolejny atak, tym razem na 22:16. Jackson Young skończył atak po skosie na 24:18. Set zakończył się zepsutą zagrywką gości (25:19).
Piąta odsłona rozstrzygnęła, która drużyna zainkasowała dwa, a która tylko jeden punkt. Goście mieli za sobą dwa ostatnio wygrane po tie-breaku: Z PGE Projektem Warszawa oraz z ZAKSĄ Kędzierzyn -Koźle.
Set rozpoczął się od prowadzenia przyjezdnych 3:0. Goście rozstrzygnęli losy meczu w końcówce. Tupczij zablokował Younga i było 11:9 dla Barkomu. Chwilę później rywale Bodanki LUK wygrywali 13:10. Set zakończył się zwycięstwem gości 15:12, a mecz 3:2. Dla przyjezdnych była to trzecia wygrana z rzędu, i to trzecia po tie-brekau.
Z kolei dla Marcina Komendy był to trzeci z rzędu przegrany mecz. Wcześniej lublinianie ulegli Jastrzębskiemu Węglowi i Asseco Resovii Rzeszów.
Bogdanka LUK Lublin - Barkom Każany Lwów 2:3 (22:25, 25:17, 21:25, 25:19, 12:15)
Bogdanka LUK: Komenda (3), Leon (17), Grozdanov (10), Sasak, McCarthy (14), Wachnik (12), Hoss (libero) oraz Henno (13), Czyrek, Young (4), Prokopczuk.
Barkom Każany: Kampa, Gueye (13), Kowalov (11), Pope (16), Szczurow (2), Tupczij (17), Pampuszko (libero) oraz Firkal (4), Rogożyn (1), Nakano, Vietskij (1).

















Komentarze