Mężczyzna został zatrzymany na jednym z podestów między wagonami. Przy nim policjanci znaleźli torbę z telefonami komórkowymi, sprzętem elektronicznym, kartami SIM, powerbankiem oraz dokumentami w języku rosyjskim. Na miejscu sprawdzono pociąg – nie stwierdzono obecności materiałów niebezpiecznych.
– Postępowanie prowadzi wydział ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Obecnie prokurator zabezpiecza materiały dowodowe, a decyzja o dalszym toku postępowania, w tym ewentualnym wszczęciu śledztwa, zapadnie po ich analizie – poinformował rzecznik prasowy prokuratury Marek Zych. Dodał, że czynności z zatrzymanym najprawdopodobniej odbędą się w środę.
Komendant główny policji gen. insp. Marek Boroń podkreślił, że mężczyzna uruchomił hamulec w trzech wagonach, co mogło doprowadzić do wykolejenia pociągu i katastrofy. – Sprawdzamy, w jakich okolicznościach przybył do Polski i jaki był jego cel. Wiemy, że dzień wcześniej przekroczył granicę z Ukrainą przez Terespol – powiedział Boroń.
Jak ustalono, obsługa pociągu nie wiedziała, że mężczyzna jest w wagonie. O zdarzeniu poinformowano służby dopiero wtedy, gdy podszedł do maszynisty, żądając przejazdu do Dorohuska. Kiedy odmówiono mu przejazdu, uruchomił hamulec.
Interwencję na stacji w Puławach podjęli policjanci wspólnie z żołnierzem WOT i funkcjonariuszem Służby Ochrony Kolei w ramach operacji TOR.
Rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie podinsp. Andrzej Fijołek zaznaczył, że pociąg został sprawdzony i nie stwierdzono materiałów niebezpiecznych.














Komentarze