– Sąd nie znalazł żadnych podstaw, aby wzruszyć ten wyrok. Słusznie sąd pierwszej instancji zwrócił uwagę na nietypowość i wyjątkowość tej sytuacji – powiedział sędzia Artur Ozimek w uzasadnieniu środowego orzeczenia.
Ciężarówka utknęła na granicy
Sprawa dotyczy transportu dziesięciu tygrysów, który w październiku 2019 roku utknął na terminalu w Koroszczynie, przy przejściu granicznym z Białorusią. Przewoźnicy nie posiadali wymaganych dokumentów do przewozu zwierząt, a kierowcy nie mieli wiz. Drapieżniki przez kilka dni przebywały w klatkach w ciężarówce po polskiej stronie granicy. Jedno z nich padło.
Wyrok w tej sprawie wydał wcześniej Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej. Organizator transportu został uznany za winnego znęcania się nad zwierzętami i skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Dwaj kierowcy odpowiedzialni za opiekę nad tygrysami usłyszeli wyroki ośmiu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu.
Graniczny lekarz weterynarii oraz urzędowy lekarz weterynarii Granicznego Inspektoratu Weterynarii w Koroszczynie zostali uniewinnieni od zarzutu niedopełnienia obowiązków.
„Tych zwierząt nikt nie chciał przyjąć”
Apelacje od wyroku wniosły m.in. prokuratura oraz pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego – Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva. Sąd drugiej instancji nie uznał ich za zasadne.
Prokurator domagał się skazania lekarzy weterynarii. Sąd ocenił jednak, że sytuacja była wyjątkowa i nie można jej traktować jak typowego transportu zwierząt.
– Tych zwierząt nikt nie chciał przyjąć. To były tygrysy, zwierzęta bardzo niebezpieczne. Tego problemu nie można było łatwo i szybko rozwiązać – zaznaczył sędzia Ozimek.
Jak wskazał, służby weterynaryjne zostały zaskoczone transportem, ponieważ włoskie instytucje nie przekazały wcześniej wymaganej informacji. Gdy ciężarówka utknęła na granicy, rozpoczęto działania mające zabezpieczyć zwierzęta – zapewniono nadzór, kupowano pożywienie i poszukiwano ogrodów zoologicznych, które mogłyby je przyjąć.
Dziewięć tygrysów, które przeżyły transport, zostało ostatecznie przewiezionych do ogrodów zoologicznych w Poznaniu i Człuchowie. Część z nich trafiła później do azylu w Hiszpanii.














Komentarze