Z jakim nastawieniem „Koziołki” szykują się do nowego sezonu? Ten wystartuje już 12 kwietnia. Przy Al. Zygmuntowskich Orlen Oil Motor zmierzy się wówczas z PRES Grupa Deweloperska Toruń. A to oznacza, że na dzień dobry kibiców czeka nie lada gratka – rewanż za finał z poprzednich rozgrywek.
– Ten sezon można powiedzieć, że już zaczęliśmy, ale jeszcze wciąż z racji pogody i tak dalej nie czuje się tego klimatu. Myślę jednak, że to już lada dzień nastąpi. Fajnie, że wróciliśmy na motocykle. Myślę, że teraz częściej będziemy się spotykać w Lublinie, żeby trenować drużynowo i wszyscy na to czekamy – mówi Bartosz Zmarzlik.
Do tej pory podopieczni trenera Macieja Kuciapy nie mieli zbyt wielu okazji, żeby wyjechać na swój tor. Co więcej, nie udało im się zmierzyć z żadnym rywalem w sparingu. Planowane były dwa spotkania z beniaminkiem – Fogo Unią Leszno. Niestety, zarówno ten wyjazdowy, jak i domowy nie doszły ze względu na pogodę. Czy to będzie utrudnienie dla drużyny wicemistrzów Polski?
– Myślę, że nie za bardzo. Ważne, żeby trochę zdążyć pojeździć w Lublinie. Taki mamy jednak klimat. Ja byłem tutaj na torze wcześniej, zrobiłem jakieś półtorej okrążenia – wyjaśniał Zmarzlik przed wtorkowym treningiem.
Mistrz świata szykuje się na sobotę, gdzie razem z Kacprem Woryną i Martinem Vaculikiem wystąpi w Texom Mistrzostwach Polski Par Klubowych. Impreza odbędzie się w Gdańsku i wystartuje o godz. 12.45.
– Walczmy, jak zawsze o najwyższe cele. Nic się w naszym nastawieniu nie zmienia. Do tej pory jeździłem, z innymi zawodnikami, teraz jedziemy z Martinem i Kacprem, to tak naprawdę jedyna zmiana – zapewnia lider „Koziołków”.
31-latek miał ostatnio sporo okazji do startów indywidualnych. Na dzień dobry wygrał w Częstochowie 52. Memoriał Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego. Z kolei w Gorzowie, przy okazji XIX Memoriału Edwarda Jancarza świetnie radził sobie w rundzie zasadniczej jednak odpadł w półfinale i ostatecznie musiał się zadowolić piątą lokatą. Bardzo podobnie potoczyły się w Łodzi Indywidualne Międzynarodowe Mistrzostwa Ekstraligi im. Zenona Plecha. Tam Zmarzlik również zakończył swój udział w zawodach na półfinale (również piąta lokata). W Memoriale Rifa Saitgariejewa w Ostrowie Wielkopolskim dotarł do finału jednak zakończył zmagania na najniższym stopniu podium. Jak sam zawodnik ocenia swoje występy?
– Cztery turnieje, w tym dwa razy na podium. Jedna wygrana i jedno trzecie miejsce. Pozostałe zawsze w top 3 po rundzie zasadniczej. To były dobre i produktywne dni – przekonuje Bartosz Zmarzlik.














Komentarze