Już w sobotę Lublinianie mogą świętować awans do najlepszej czwórki PlusLigi. Stanie się tak jeśli Marcin Komenda i spółka pokonają gospodarzy. Wynik w tym przypadku nie ma znaczenia, tylko i wyłącznie liczy się zwycięstwo. Gdyby gospodarzom udało się doprowadzić w tej rywalizacji do remisu, to decydujące spotkanie odbędzie się w hali Globus 8 kwietnia (środa, godz. 20).
Drużyna trenera Stephane’a Antigi może skupić się wyłącznie na rozgrywkach PlusLigi, w których broni tytułu. W środę Lublinianie odpadli z rywalizacji w Lidze Mistrzów. W ćwierćfinale wprawdzie pokonali PGE Projekt Warszawa 3:2, ale nie wystarczyło to, aby wywalczyć historyczny awans do Final Four. Z sukcesu cieszyli się siatkarze stołecznej drużyny, którzy w pierwszym meczu triumfowali 3:1.
W tej sytuacji wygranie rywalizacji ze Skrą jest pierwszym celem kończącego się sezonu. Teraz drużyna skupi się wyłącznie na szybkim zakończeniu ćwierćfinałowej rozgrywki. Pierwsze spotkanie w hali Globus było wyrównane.
– Jeśli mam być szczery, to naprawdę rywal się postawił. To nie było łatwe spotkanie. Mimo wyniku 3:0 poszczególne sety były wyrównane i musieliśmy się mocno natrudzić. W rewanżu znowu spodziewamy się trudnej przeprawy. Pokazaliśmy jednak, że jesteśmy w dobrej dyspozycji – mówi Marcin Komenda, kapitan ekipy z Lublina.
Trener Antiga od kilku spotkań może już korzystać z rekonwalescentów: Mateusza Malinowskiego, Kewina Sasaka, Daenana Gyimaha czy powracającego do składu po karze zawieszenia, Mikołaja Sawickiego. W pierwszym spotkaniu, w minioną sobotę, Francuz pozwolił zagrać 10 siatkarzom. Najskuteczniejszymi byli Wilfredo Leon, zdobywca 13 punktów oraz Hilir Henno (12).
– Mamy problemy zdrowotne, ale powoli z nich wychodzimy. Nie jest ze zdrowiem tak, że można się wyleczyć z dnia na dzień. Nasz skład z tygodnia na tydzień jest coraz szerszy. Na sto procent niektórych zawodników trzeba jednak poczekać. Nawet, kiedy nie są w pełni gotowi do grania, to i tak wchodzą i nam pomagają – dodaje Komenda.
Najlepszym graczem w ekipie Skry był atakujący Alan Souza. Brazylijczyk był najskuteczniejszym graczem w pierwszym spotkaniu zdobył 13 punktów, drugi w rankingu, środkowy Bartłomiej Lemański – 12 „oczek”.
Gospodarze zrobią wszystko, aby przedłużyć rywalizację o wejście do półfinału. Drużyna z kapitanem, rozgrywającym Grzegorzem Łamaczem, będzie chciała zaskoczyć przyjezdnych. Kluczem z pewnością będzie mocna zagrywka. Hala Energia w Bełchatowie jest znacznie mniejsza od tej w Lublinie, ma 2700 miejsc siedzących – hala Globus – maksymalna liczba miejsc siedzących wynosi ponad 5600. Ważnym jest punkt odniesienia podczas serwisu.














Komentarze