To jest fatalny sezon dla koszykarzy PGE Start Lublin. Czerwono-czarni zawodzili przez całe rozgrywki. Zespół, który miał walczyć o mistrzostwo Polski, a przynajmniej o fazę play-off, zaplątał się w walkę o utrzymanie. Ostatecznie, najgorszego udało się uniknąć, ale i tak 12 czy 13 miejsce jest olbrzymim rozczarowaniem.
– Każda porażka jest dla nas nauczką i trzeba wyciągnąć pozytywne wnioski. Start jest dalej w tej lidze i chcemy się w przyszłości w niej liczyć. Niech się każdy nas boi i nie zwieszamy głów – mówi Filip Put, kapitan PGE Start.
W niedzielę Lublinianie zagrają po raz ostatni w hali Globus. Ich rywalem będzie AMW Arka Gdynia, która walczy o bezpośrednie miejsce w fazie play-off. Obecnie Arka jest na 6 pozycji, ostatniej dającej pewne miejsce w dalszej części sezonu. Gdynianie są faworytem tej rywalizacji, zwłaszcza, że Start ma olbrzymie problemy zdrowotne. Liderem Arki jest Einaras Tubutis. Litewski środkowy mierzy 208 cm i zatrzymanie go będzie olbrzymim wyzwaniem.
Kto ma to zrobić? Tego nie wiadomo, bo kontuzjowany jest Roman Szymański. Podstawowy center, Bryan Griffin, w niedzielnym meczu z Tauron GTK Gliwice opuścił boisko w czwartej kwarcie z bólem pachwiny. Jeżeli Amerykanina zabraknie w rywalizacji z Arką, to za zatrzymanie Tubutisa odpowiedzialny będzie najprawdopodobiej Filip Put.
A przecież trzeba pamiętać, że w składzie Arki jest jeszcze fenomenalny Kamil Łączyński. Doświadczony reprezentant Polski jest jednym z najbardziej inteligentnych zawodników Orlen Basket Ligi. Jego asysty i poszczególne zagrania ocierają się o perfekcje i potrafią zachwycić kibiców nawet przeciwnych drużyn. Co ciekawe, Łączyński kiedyś zakładał koszulkę Startu. Miało to miejsce w sezonie 2020/2021, a lublinianie wówczas dotarli do ćwierćfinału play-off.
Niedzielny mecz rozpocznie się o godz. 17.30. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi Polsat Sport.














Komentarze