Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

"Najtrudniejsze już za nami". Walka z pożarem Puszczy Solskiej trwa

Ponad 800 strażaków i w sumie przeszło 1100 osób różnych służb nadal pracuje przy dogaszaniu pożaru w Puszczy Solskiej w powiecie biłgorajskim. Choć sytuacja jest coraz bardziej stabilna, służby podkreślają, że zagrożenie jeszcze nie minęło. W piątek rano w Osuchach odbyło się posiedzenie sztabu koordynującego akcję gaśniczą z udziałem wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Wiesława Leśniakiewicza oraz wicewojewody lubelskiego Andrzeja Maja.
"Najtrudniejsze już za nami". Walka z pożarem Puszczy Solskiej trwa

Autor: LUW/fb

– Pogoda pomaga nam w sprawnym prowadzeniu akcji. Choć poranne rozpoznanie z dronów wykazało jeszcze pojedyncze, ukryte punkty ciepła w torfie, nasi ratownicy pracowali nad ich wygaszeniem całą noc. Kontynuujemy działania, aby całkowicie wyeliminować ryzyko. Najtrudniejszy etap mamy już za sobą – mówił podczas briefingu prasowego wiceminister Wiesław Leśniakiewicz.

Jak zaznaczył, skala działań wymaga ogromnej koordynacji wielu służb. – W sumie mamy zaangażowanych ponad 1100 osób na tym terenie, bo każda akcja wymaga współpracy z policją, służbami leśnymi, samorządami i administracją wojewódzką – podkreślił.

Strażacy przez całą noc prowadzili działania w miejscach, gdzie ogień nadal tli się pod powierzchnią torfowisk. To właśnie takie ukryte zarzewia są obecnie największym problemem.

– Teren jest zawilgocony, ale jeszcze nie całkowicie zmoczony. Każdy fragment musi zostać dokładnie sprawdzony miejsce po miejscu – zaznaczył Leśniakiewicz. Dodał również, że wraz ze zmianą pogody nadal istnieje ryzyko ponownego rozprzestrzeniania się ognia.

Wiceminister ocenił, że po poprawie warunków atmosferycznych „na pewno jeszcze zagrożenie będzie funkcjonowało w tym miejscu, dlatego straż pożarna będzie do końca”. Dodał, że przed nimi jeszcze wiele godzin pracy.

W piątek działania ratowników koncentrują się przede wszystkim w południowej części objętego pożarem terenu, od strony Osuch. Jak poinformował zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Sławomir Sierpatowski, na miejscu pracuje obecnie ponad 800 strażaków. Dodał, że teren działań strażaków jest podzielony na pięć odcinków bojowych. Podczas briefingu prasowego wskazał, że natrudniejsza sytuacja jest obecnie na drugim odcinku, w południowej części pożarzyska, na miejscach torfowych, gdzie jest bardzo dużo zarzewi ognia. 

- Korzenie pod drzewami są powypalane, więc jest ryzyko kładzenia się drzew w trakcie prowadzenia naszych działań – zaznaczył Sierpatowski.

Na pierwszym odcinku, położonym w środkowej części pogorzeliska, strażacy monitorują sytuację i przelewają wodą miejsca wskazywane przez drony wyposażone w kamery termowizyjne. Podobne działania prowadzone są również na trzecim odcinku w rejonie drogi wojewódzkiej nr 849.

Jak zaznaczył Sierpatowski, najlepiej sytuacja wygląda obecnie na czwartym odcinku od strony Józefowa. – Piąty odcinek, czyli wschodnia część terenu, zabezpieczamy poprzez budowę magistrali wodnej. Chcemy być przygotowani na ewentualną zmianę warunków pogodowych i silniejsze podmuchy wiatru, które mogłyby ponownie rozniecić ogień – wyjaśnił.

W ocenie strażaków dogaszanie pogorzeliska może potrwać jeszcze około tygodnia. – Będziemy kwartał po kwartale przeglądać teren, weryfikować sytuację i sukcesywnie przekazywać ugaszone obszary Lasom Państwowym – zapowiedział Sierpatowski.

Brygadier Karol Kroć z Państwowej Straży Pożarnej poinformował, że w akcję zaangażowanych jest blisko 200 różnych pojazdów należących do służb. Jeśli pogoda się ustabilizuje, do akcji ponownie wkroczą Black Howki.

- Na razie mamy zbyt niską podstawę chmur. Jeżeli pogoda się poprawi, a sytuacja pożarowa będzie tego wymagać, to śmigłowce zostaną zadysponowane na miejsce. Na razie nie ma takiej konieczność - poinformował w rozmowie z Dziennikiem bryg. Karol Kroć.

Wiceszef MSWiA podziękował także mieszkańcom i druhom OSP z regionu za wsparcie podczas akcji.

– Choć obawa o domy była wielka, udało się je obronić przed ogniem. Dziękuję strażakom ochotnikom ziemi lubelskiej za ogromne poświęcenie i gotowość do działania praktycznie bez przerwy – mówił.

Pożar w Puszczy Solskiej wybuchł we wtorek po południu. W trakcie akcji gaśniczej doszło do tragedii – rozbił się samolot gaśniczy typu Dromader. Pilot maszyny zginął na miejscu.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama