W sobotę 23 maja straż pożarna i policja interweniowały w Gdańsku po zgłoszeniu o pożarze i zagrożeniu życia osób rzekomo znajdujących się w mieszkaniu członka rodziny prezydenta Karola Nawrockiego. Służby nie mogły skontaktować się ze zgłaszającymi. Strażacy podjęli decyzję o siłowym wejściu do lokalu. Na miejscu nie stwierdzono ani pożaru, ani osób poszkodowanych. Mieszkanie było puste.
W niedzielę rano premier Donald Tusk spotkał się z przedstawicielami rządu i służb. W odprawie uczestniczyli między innymi minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski i koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
- Chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, że wszystkie służby podległe paniom, panom powinny dołożyć maksymalnych wysiłków, żeby dokonać identyfikacji osób, które się tym zajmują i tymi prowokacjami i jak najszybciej doprowadzić do ich zatrzymania – powiedział Tusk podczas odprawy.
Premier poinformował też, że w nocy rozmawiał z prezydentem Karolem Nawrockim.
– Ja byłem jeszcze w nocy w bezpośrednim kontakcie z panem prezydentem. Minister Kierwiński także rozmawiał z przedstawicielami kancelarii prezydenta. Umówiliśmy się, co innego praktyka oczywiście, że nikt nie będzie robił z tego polityki, bo tu chodzi i o ochronę ludzi, i o ochronę potencjalnych ofiar takich prowokacji, ale też o ochronę dobrego mienia straży pożarnej czy policji – podkreślił szef rządu.
MSWiA podało, że policja prowadzi działania mające ustalić sprawców fałszywego zgłoszenia. Resort przypomniał, że w ostatnich tygodniach doszło do serii podobnych incydentów, chociażby przy domu Jarosława Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości i mieszkaniu Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego TV Republika. Według rządu działania prowokatorów są wymierzone w bezpieczeństwo państwa i angażują służby ratunkowe w niepotrzebne interwencje.














Komentarze