Łatwogang wyruszył z Zakopanego w piątek 22 maja po południu. Po 40 godzinach jazdy dotarł do województwa kujawsko-pomorskiego, gdzie w niedzielę rano, podczas postoju na stacji benzynowej, licznik zbiórki przekroczył 12 milionów złotych. Wokół influencera zgromadziły się setki osób.
– Te transmisje są dla mnie bardzo wyjątkowe. Jestem najszczęśliwszy na świecie, że udało się zebrać te 12 milionów dla Maksa. Widzę, co się dzieję, więc ogłaszam kolejny cel. Potrzebujemy 3,5 milionów złotych dla chorego Adasia – powiedział Łatwogang, cytowany przez Polską Agencję Prasową.
Influencer przyznał, że nie spodziewał się tak dużego zainteresowania akcją.
– Nie spodziewałem się, że wokół tego wszystkiego będzie aż taki szum, ale bardzo się z tego cieszę. Im więcej pomocy, tym lepiej. To pokazuje, jak wspaniałym narodem jesteśmy i jak bardzo chcemy pomagać – przekazał.
Łatwogang mówił też o zmęczeniu po nocnej jeździe. Miał za sobą dwie krótkie przerwy na sen w samochodzie technicznym.
– Mamy wyrozumiałą ekipę. Chłopaki jadą ze mną. Gdyby nie oni, to już dawno bym nie jechał – zaznaczył.
Pieniądze ze zbiórki mają zostać przeznaczone na terapię genową dla chorego Maksa. Organizatorzy podają, że jej koszt wynosi około 15 milionów złotych. Łatwogang zapowiedział wcześniej, że po dotarciu do Gdańska wróci rowerem do Zakopanego, ale zrezygnował z tego planu ze względu na stan zdrowia.
W opisie zrzutki dla Maksa czytamy:
„Maks cierpi na śmiertelną chorobę genetyczną – dystrofię mięśniową Duchenne'a (DMD). To okrutna choroba powodująca stopniowy i nieodwracalny zanik wszystkich mięśni. W wieku 12 lat większość chorych nie jest już w stanie samodzielnie chodzić, a choroba z czasem zyskuje na sile prowadząc do zaniku kolejnych mięśni. Dla Maksa to życie w ogromnym cierpieniu. Jeszcze do niedawna dla Maksa nie było żadnej nadziei na skuteczne leczenie, ale teraz w USA pojawiła się terapia genowa dla chorych z DMD, która może zatrzymać rozwój choroby. Niestety, koszt tej terapii to około 15 mln złotych.
Od października 2025 r. udało się zabrać już ponad 3 mln złotych, ale nie mamy już czasu na zbiórkę przez następne miesiące. Czasu na ratunek mamy coraz mniej. Na ten moment terapię mogą przyjąć dzieci w dobrym stanie fizycznym, a chłopiec słabnie z każdym miesiącem. By żyć, Maks musi przyjąć najdroższy lek świata. Zbieramy brakujące 12 mln złotych! Możemy uratować Maksa!”.
W opisie zbiórki Adasia czytamy:
„4-letni Adaś cierpi na śmiertelną chorobę genetyczną – dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD). To ta sama okrutna choroba, z którą walczy Maks. Powoduje stopniowy i nieodwracalny zanik wszystkich mięśni, odbierając dzieciom sprawność, samodzielność i szansę na normalne życie. Dla Adasia istnieje jednak nadzieja. W USA dostępna jest terapia genowa, która może zatrzymać rozwój choroby. Lek przeznaczony jest wyłącznie dla pacjentów z konkretną mutacją genetyczną. Adaś aktualnie kwalifikuje się właśnie do tego leczenia, jednak wyniki badań są już na granicy. Stan zdrowia Adasia z każdym dniem się pogarsza, więc to ostatni moment na rozpoczęcie leczenia. To jedyna szansa dla niego. Inne dostępne w Polsce terapie nie są w stanie zatrzymać choroby. Koszt leczenia to niemal 16 milionów złotych. Dzięki ogromnej determinacji rodziców i wsparciu dobrych ludzi, na zbiórce Adasia jest już ponad 11 milionów! Niestety wciąż brakuje ok. 3,5 miliona, a kończy się czas...”














Komentarze