W meczu z Pogonią Szczecin bardzo szybko straciliście bramkę, co sprawiło, że drużyna przygasła. Jak wyglądało ten mecz z Pana perspektywy?
- To jest problem Górnika Łęczna. Uczulałem dziewczyny, że naszą bolączką jest strefa mentalna. Nie potrafimy podnieść się po straconej bramce. Ja nie wyjdę na boisko i nie pobudzę dziewczyn. Zwracałem uwagę na to w jednostkach treningowych. Popełniliśmy błąd w wyprowadzeniu i straciliśmy bramkę na 0:1. Miałem już wtedy obawy, czy nie powtórzą się demony z Sosnowca. Niestety, ale się powtórzyły. Trzeba jednak oddać cześć i chwałę Pogoni Szczecin, bo jest to zespół dobrze grający w piłkę i posiadający mobilne zawodniczki. Mieliśmy problem z utrzymaniem się przy piłce i nie potrafiliśmy sobie poradzić z rywalkami. Pogoń odniosła zasłużone zwycięstwo. Teraz jedziemy do Tczewa na mecz z Pogonią i zaczynamy nowy rozdział.
Macie jeszcze matematyczne szanse na brąz, ale musicie liczyć na wpadkę GKS Katowice. Czy ta nadzieja jest jeszcze w Was?
- Jedziemy wygrać. To jest sport i liczymy na wpadkę GKS Katowice. Wszyscy mówią, że jest to mało prawdopodobne. Liczymy jednak na to i chcemy zakończyć ten sezon zwycięstwem.
Górnik w rundzie wiosennej miał większy problem w strefie mentalnej czy fizycznej?
- Fizycznej. Na tyle ile mogłem, to podkręciłem intensywność. Parametry pokazywały jednak, że ta fizyka nie jest najmocniejszą stroną. Zespoły, które prowadziłem zawsze potrafiły pod koniec jeszcze podkręcić tempo. Tutaj w takich momentach gaśliśmy.
Jak będzie wyglądał nowy rozdział Górnika w nadchodzącym sezonie?
- Nie chcę zdradzać na razie wszystkiego, bo konkurencja nie śpi. Są prowadzone rozmowy transferowe. Potrzebujemy wojowników. Muszą być 2-3 zawodniczki, które pobudzą zespół.
Jaki cel stawia sobie Górnik w nadchodzącym sezonie?
- Chcemy zająć jak najwyższe miejsce. Zobaczymy, kogo uda się zakontraktować.
W porównaniu z pana poprzednią kadencją kobieca piłka się sprofesjonalizowała...
- To prawda. Weszli managerowie, są większe pieniądze, fundusze i możliwości. Zawodniczki wyjeżdżają, szukamy także na zewnątrz.














Komentarze