Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wielka awantura o jeden przystanek. Chełm cofa kontrowersyjną uchwałę po fali buntu

To miał być prosty sposób na uporządkowanie ruchu busów w mieście, a o mało nie skończyło się całkowitym paraliżem pasażerskim. Urzędnicy miejscy chcieli, aby wszystkie autobusy i busy z ościennych gmin oraz linii międzymiastowych mogły zatrzymywać się w Chełmie w jednym jedynym miejscu – przy alei Armii Krajowej w rejonie KFC i ronda przy Kamenie. Po fali ostrej krytyki ze strony pasażerów, prywatnych przewoźników oraz podchełmskich wójtów, prezydent miasta w ostatniej chwili wycofał projekt z porządku obrad.
Urząd Miasta Chełm
Na razie nie wiadomo, kiedy zmieniony projekt wróci pod głosowanie ani ile przystanków ostatecznie otrzymają do dyspozycji przewoźnicy pozamiejscy

Autor: Kamil Pomorski

W środę (27 maja) radni mieli debatować nad nowym regulaminem korzystania z miejskich przystanków. Zanim jednak doszło do jakichkolwiek wiążących decyzji, prezydent Chełma zawnioskował o nagłe zdjęcie projektu uchwały z porządku obrad komisji i sesji Rady Miasta.

Powodem tej decyzji był ogromny opór społeczny, jaki wywołały restrykcyjne plany magistratu.

Komunikacyjny podział: 176 kontra 1

Zaproponowane przez miasto przepisy wprowadzały drastyczny podział na przewoźników wewnętrznych i zewnętrznych.

Projekt uchwały zakładał, że komunikacja miejska zachowa pełne prawo do korzystania ze 176 przystanków na terenie całego Chełma. Z kolei przewoźnicy pozamiejscy i międzymiastowi zostaną odcięli od dotychczasowych lokalizacji i będą mogli korzystać wyłącznie z jednego przystanku: Armii Krajowej/KFC 06 w pobliżu ronda przy Kamenie.

Dodatkowo dokument przewidywał, że za każde pojedyncze zatrzymanie pojazdu na wyznaczonym przystanku przewoźnicy musieliby płacić miastu stawkę 5 groszy, posiadając uprzednio oficjalną zgodę urzędu. Magistrat dawał sobie również prawo do odmowy wydania takiego dokumentu, jeśli dany autobus ograniczałby przepustowość ruchu lub stwarzał zagrożenie.

„To jest po prostu niepojęte”

Podczas posiedzenia komisji radni opozycji nie zostawili na projekcie suchej nitki jeszcze przed formalnym głosowaniem nad jego wycofaniem. Radny Tomasz Ochera (Koalicja Obywatelska) ostro dociekał, skąd w ogóle narodził się pomysł tak radykalnego cięcia infrastruktury dla ludzi spoza miasta.

Wiceprezydent Radosław Wnuk argumentował, że urzędnicy chcieli wyeliminować sytuacje, w których podmiejskie busy tamowały ruch na zbyt krótkich i nieprzystosowanych do tego przystankach miejskich. Te wyjaśnienia spotkały się jednak z natychmiastową ripostą radnego Ochery:

„Jeżeli byłby jeden przystanek, no to wtedy by się dopiero zaczęły korki ogromne i cały tłok”.

Bunt wójtów i pasażerów

Okazało się, że plany urzędników zjednoczyły w proteście całą okolicę. Radna Małgorzata Sokół (Koalicja Obywatelska) ujawniła, że do biura Rady Miasta zaczęła masowo trafiać oficjalna korespondencja protestacyjna od wójtów okolicznych gmin, którzy bronili interesów swoich mieszkańców dojeżdżających do Chełma do pracy i szkół. Nowe zasady uderzały bezpośrednio w tysiące ludzi.

W obliczu tak zmasowanej krytyki ze strony pasażerów i wójtów, miasto oficjalnie wycofało się z forsowania uchwały w obecnym kształcie. Wiceprezydent Wnuk przyznał, że jeden przystanek to za mało, a głównym celem nadchodzących poprawek będzie zmiana sytuacji, w której przewoźnicy zewnętrzni mieliby do dyspozycji tylko jedną lokalizację. Na razie nie wiadomo, kiedy zmieniony projekt wróci pod głosowanie ani ile przystanków ostatecznie otrzymają do dyspozycji przewoźnicy pozamiejscy.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama