Jak poinformował w piątek wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański, sytuacja jest bardzo trudna, ponieważ to tzw. pożar wierzchołkowy.
– Ogień przenosi się w koronach drzew – powiedział w rozmowie z Tok FM.
W nocy strażakom udało się opanować płomienie w koronach dzięki temu, że ustał wiatr. Nadal jednak tli się ściółka leśna. Służby obawiają się ponownego rozprzestrzenienia ognia, bo prognozy zapowiadają silniejsze podmuchy.
Do akcji skierowano ogromne siły z całego kraju. Na miejscu pracuje ponad 800 strażaków PSP i OSP oraz ponad 220 samochodów gaśniczych. W działania zaangażowano również policyjnego Black Hawka i samoloty gaśnicze Dromader należące do Lasów Państwowych.
Do walki z żywiołem ruszyli także strażacy z Lubelszczyzny.
- Na miejsce lubelski moduł GFFF składający się z 16 strażaków oraz kompania gaśnicza "Wyżyna" licząca 62 strażaków. Wysłano także 16 pojazdów gaśniczych oraz wozy UTV i quady. Moduł GFFF jest w działaniach od 1 w nocy. Kompania Wyżyna obecnie jest na odprawie, potem zostanie przydzielona do działań gaśniczych - poinformował w rozmowie z Dziennikiem kapitan Tomasz Stachyra, rzecznik wojewódzkiej komendy PSP w Lublinie.
W czwartek późnym wieczorem z punktu koncentracji w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Puławach wyjechali strażacy modułu GFFF Lublin, specjalizującego się w gaszeniu pożarów lasów.
Trwała również mobilizacja kompanii gaśniczej „Wyżyna”. Ostatecznie około godz. 00.35 strażacy wyjechali z Puław do punktu przyjęcia sił i środków na terenie powiatu wołomińskiego.
Na miejscu pożaru pracują również policjanci, pracownicy Lasów Państwowych oraz żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Na wniosek wojewody mazowieckiego skierowano tam 100 żołnierzy WOT.
W związku z zagrożeniem ewakuowano 42 osoby z 20 budynków. Większość mieszkańców schroniła się u rodzin, a sześć osób trafiło do szkoły podstawowej w Stanisławowie.
Pożar wybuchł w czwartek przed godz. 14. Służby cały czas walczą o powstrzymanie żywiołu.

Komentarze