Oficjalny program zapowiadał merytoryczną dyskusję o przyszłości naszego kraju w strukturach europejskich pod szyldem „Zmień nasze zdanie”. Rzeczywistość w Chełmskiej Bibliotece Publicznej im. Marii Pauliny Orsetti okazała się jednak zupełnie inna, ponieważ salę szczelnie wypełnili uczniowie szkół ponadpodstawowych. Kontrowersje wzmaga fakt, że spotkanie odbyło się 11 maja 2026 roku o godzinie 13:00, czyli w samym środku regularnych zajęć lekcyjnych.
Podczas gdy władze miasta Chełm próbują bronić wydarzenia, twierdząc, że wyjście miało charakter czysto edukacyjny i obywatelski, lokalna opozycja mówi o skandalu. Radni podkreślają, że szkoła ma obowiązek stać na straży pluralizmu, tymczasem młodzież skierowano na spotkanie z reprezentantami tylko jednego obozu politycznego.
Oficjalne żądanie kontroli na biurku kuratora
Sprawa szybko przestała być jedynie lokalną przepychanką w mediach społecznościowych. Klub Radnych Koalicji Obywatelskiej sformalizował swoje zarzuty, przygotowując oficjalne pismo z dnia 15 maja 2026 roku. Dokument ten został skierowany bezpośrednio do Lubelskiego Kuratora Oświaty Tomasza Szabłowskiego.
Samorządowcy w kategorycznym tonie domagają się podjęcia zdecydowanych kroków. Radni żądają przeprowadzenia pilnej kontroli dotyczącej naruszenia zasady apolityczności szkoły. Wniosek obejmuje zbadanie prawidłowości samej organizacji zajęć szkolnych w tym dniu. Oczekują oni precyzyjnego wyjaśnienia, jak doszło do udziału nieletnich w spotkaniu o charakterze czysto partyjnym.
Pod pismem podpis złożyło sześciu chełmskich radnych: Marek Sikora, Łukasz Krzywicki, Tomasz Ochera, Piotr Jabłoński, Małgorzata Sokół oraz Sebastian Bielecki. Aby nadać sprawie odpowiednią wagę, identyczne dokumenty przesłano do wiadomości ministry edukacji narodowej Barbary Nowackiej oraz prezydenta Chełma Jakuba Banaszka.
Co sprawdzi kuratorium?
Jeśli Lubelski Kurator Oświaty rozpocznie procedurę wyjaśniającą, dyrektorzy chełmskich szkół będą musieli otworzyć przed urzędnikami pełną dokumentację. Wtedy kluczowe okażą się odpowiedzi na pytania, które do tej pory pozostają zagadką:
- Czy szkoły otrzymały oficjalne zaproszenia na to polityczne wydarzenie?
- Kto personalnie wydał decyzję i podpisał zgodę na grupowe wyjście uczniów z lekcji?
- Czy rodzice uczniów zostali poinformowani, dokąd idą ich dzieci, i wyrazili na to zgodę?
- Czy młodzież miała prawo odmówić udziału w spotkaniu bez obawy o konsekwencje szkolne.
Chełmska debata biblioteczna pokazała, jak cienka i śliska bywa granica między rzetelną edukacją obywatelską a jawną agitacją polityczną. Szkoła nie powinna izolować młodzieży od spraw publicznych, ale musi bezwzględnie pilnować neutralności światopoglądowej. O tym, czy w Chełmie doszło do przekroczenia tej czerwonej linii, zadecydują teraz wyniki kontroli kuratoryjnej.


Komentarze