Wojna o teczki, czyli umowa (nie)dotrzymana
Temat wypłynął niespodziewanie w punkcie wolnych wniosków i oświadczeń. Radni opozycyjni z Koalicji Obywatelskiej ostro skrytykowali sposób, w jaki miasto komunikuje się z nimi w sprawie spółki Fabryka Chełm – podmiotu zawiązanego przez miasto oraz operatora ARP w celu budowy nowoczesnego biurowca.
Radny Marek Sikora zdradził kulisy spotkania z wiceprezydentem Radosławem Wnukiem, podczas którego opozycja poprosiła o pełną dokumentację i korespondencję z ARP. Według relacji radnego, urzędnicy zobowiązali się przekazać materiały następnego dnia.
– Wyszliśmy z przekonaniem, że rzeczywiście następnego dnia dostaniemy informację. Taka była między nami umowa. No niestety czekaliśmy do poniedziałku. Nikt do nas nie zadzwonił, nie poinformował, czy te materiały są przygotowane – punktował Sikora.
W podobnym tonie wypowiedział się radny Łukasz Krzywicki, określając działania magistratu jako nieprofesjonalne. Podkreślił, że radni mają ustawowe prawo do kontroli, a korespondencja dotycząca inwestycji jest nieudostępniana z niewiadomych przyczyn.
Seans filmowy zamiast dokumentów
Wiceprezydent Radosław Wnuk odpierał zarzuty, deklarując, że całość materiałów zostanie przygotowana do wglądu w biurze rady. Zamiast natychmiastowego wyłożenia dokumentów na stół, władze miasta postanowiły jednak zserwować radnym... pokaz filmowy.
Wyemitowane wideo, zawierające archiwalne wycinki prasowe i wypowiedzi medialne, miało udowodnić, że urzędnicy nigdy niczego nie zatajali. Wnuk stanowczo zaprotestował przeciwko oskarżeniom o brak transparentności, przypominając, że on sam oraz prezydent Jakub Banaszek już od 2024 roku otwarcie mówili o optymalizacji projektu oraz zwiększonych kosztach.
Z zaprezentowanych materiałów wyłoniły się konkretne warianty ratowania inwestycji, które miasto brało pod uwagę w rozmowach:
- Optymalizacja projektu: cięcie kosztów poprzez zmiany na elewacji, modyfikację modułów budynku czy przeniesienie fotowoltaiki na wiaty przystankowe, bez modyfikacji bryły i garaży.
- Większa partycypacja finansowa miasta: samorząd prosił o szczegółową analizę kosztów w zamian za metraż, jaki mógłby zostać przekazany miastu.
- Nowa funkcja garażu podziemnego: dostosowanie podziemi tak, aby mogły pełnić dodatkową funkcję schronów.
Jednocześnie wiceprezydent zaznaczył, że miasto kategorycznie odrzuciło wariant znaczącego ograniczenia gabarytów biurowca. Dla władz to projekt flagowy, który miał zmienić wizerunek Chełma, a nie wyłącznie czysty biznes.
Polityczny klincz: Kto naprawdę odciął fundusze?
Wyjaśnienia te nie przekonały opozycji. Radny Krzywicki uznał film za wybiórczy i przypomniał, że biurowiec to nie prywatne przedsięwzięcie prezydenta Banaszka, ale inwestycja realizowana na miejskim majątku i gruncie przekazanym aportem. Radni domagają się wglądu w pełne dokumenty od samego początku procedowania, by móc realnie współpodejmować decyzje, a nie dowiadywać się o wszystkim po faktach.
Głos w dyskusji zabrała również przewodnicząca rady Dorota Rybaczuk (PiS), która wskazała palcem winnego obecnego patu. Stwierdziła wprost, że za obecnego rządu nie ma dalszego finansowania tej inwestycji.
Narrację tę potwierdził wiceprezydent Wnuk, rzucając twarde oskarżenie:
„Inwestycja została całkowicie ucięta przez Agencję Rozwoju Przemysłu. No niestety, ale stało się to po zmianie władzy”.
Według relacji Wnuka, przed roszadami w Warszawie rozmawiano jeszcze o zwiększeniu udziałów miasta, natomiast po zmianie władzy centralnej ARP zaczęła dążyć do całkowitej rezygnacji z inwestycji w Chełmie.
Co dalej z „Fabryką Chełm”?
Choć wiceprezydent obiecał, że radni ostatecznie dokumenty zobaczą, topór wojenny nie został zakopany. Opozycja zapowiada wnikliwą analizę pism, by sprawdzić, kiedy dokładnie pojawiły się pierwsze problemy i kto podjął kluczowe decyzje. Na ten moment przyszłość flagowego biurowca klasy A w Chełmie stoi pod ogromnym znakiem zapytania, a cała sprawa stała się jednym z najbardziej politycznych i wizerunkowych tematów lokalnego samorządu.


Komentarze