Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Po alkoholu, z dziewięcioma pasażerami i bez badań technicznych. Zapadł wyrok po tragedii w Chełmie

Ponad 2 promile alkoholu, dziewięciu pasażerów w aucie przeznaczonym dla pięciu osób i prędkość sięgająca co najmniej 130 km/h w terenie zabudowanym. Takie okoliczności poprzedziły tragiczny wypadek na ul. Ogrodowej w Chełmie. Dzisiaj (3.06) zapadł wyrok w sprawie kierowcy – 20-letni Szymon C. został skazany na 7 lat i 8 miesięcy więzienia.
Po alkoholu, z dziewięcioma pasażerami i bez badań technicznych. Zapadł wyrok po tragedii w Chełmie
Zdjęcie z pierwszego dnia procesu - styczeń 2026

Autor: K. Nakonieczna

Dodatkowo Szymon C. dostał dożywotni zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi. To znacznie łagodniejsza kara – prokuratura domagała się dla oskarżonego ponad czternastu lat więzienia, zarzucając mu umyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym. Sąd nie podzielił jednak tej kwalifikacji prawnej. Jak wyjaśnił przewodniczący składu orzekającego sędzia Marek Woliński, aby mówić o katastrofie w ruchu lądowym, zagrożonych utratą życia lub zdrowia musi być co najmniej 10 osób, nie licząc sprawcy.

– Dlatego też została zmieniona kwalifikacja prawna czynu przypisanego w punkcie pierwszym oskarżonemu na spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Przy czym te okoliczności obostrzające, które były pierwotnie w zarzucie, zostały bez zmian, czyli spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości i zbiegnięcie z miejsca zdarzenia – powiedział podczas ogłoszenia wyroku sędzia Woliński.

Sąd: oskarżony zbiegł z miejsca zdarzenia

Odnosząc się do kwestii opuszczenia miejsca wypadku przez oskarżonego, sąd zaznaczył, że należy uwzględnić okoliczności towarzyszące zdarzeniu.

– Pan oskarżony po wyjściu z samochodu jest przez chwilę na miejscu zdarzenia. Później padają słowa od kolegi, który w słowach wulgarnych daje mu do zrozumienia, żeby oddalił się. I oskarżony opuszcza miejsce. Pojawia się na miejscu zdarzenia później, po kilkunastu czy kilkudziesięciu minutach. Jednak jest to na skutek rozmowy z ratownikiem medycznym – wskazał sędzia.

Jednocześnie podkreślił, że w ocenie sądu nie budzi wątpliwości fakt, iż oskarżony zbiegł z miejsca zdarzenia.

Dziewięciu pasażerów, trzech w bagażniku

Jak wynika z ustaleń sądu, Toyota, którą kierował Szymon C., była homologowana dla pięciu osób. Tymczasem w chwili wypadku podróżowało nią łącznie 10 osób, a w tym trzech pasażerów znajdowało się w przestrzeni bagażowej.

Dodatkowo pojazd nie posiadał ważnych badań technicznych. Termin ich wykonania upłynął niemal dwa tygodnie przed zdarzeniem, co oznaczało, że samochód nie powinien być dopuszczony do ruchu.

Sąd nie miał również wątpliwości co do rażącego przekroczenia prędkości. Z opinii biegłego wynikało, że samochód poruszał się z prędkością co najmniej 130 km/h przy obowiązującym ograniczeniu do 50 km/h.

Co przemawiało na korzyść oskarżonego?

Uzasadniając wymiar kary, sędzia wskazał zarówno okoliczności obciążające, jak i łagodzące.

– Na korzyść oskarżonego przemawiają takie okoliczności jak młody wiek, jego niekaralność, pojednanie się z pokrzywdzonymi, bowiem oskarżony zawarł w postępowaniu sądowym ugody ze wszystkimi pokrzywdzonymi, wyraził żal, przeprosił rodziców zmarłych kolegów i te przeprosiny zostały przyjęte – powiedział sędzia Marek Woliński.

Sąd zwrócił także uwagę na zachowanie części pasażerów. Jak podkreślono, nie sprzeciwiali się oni prowadzeniu pojazdu przez kierowcę znajdującego się pod wpływem alkoholu. Nikt nie zmuszał ich również do zajmowania miejsc w przestrzeni bagażowej.

– Z nagrania wynika, że zagrzewali oskarżonego do tego, żeby jechał szybciej. Tam padają takie słowa: „mamy pakę”, czyli 100 km/h. Padają też słowa, w których jeden z panów siedzących w samochodzie cały czas, w sposób wulgarny, zagrzewa oskarżonego, aby jechał jeszcze szybciej – przytoczył sędzia.

Według sądu wymierzona kara jest adekwatna do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu, a jednocześnie daje oskarżonemu szansę na resocjalizację.

KMP Chełm

Tragiczny wypadek na ul. Ogrodowej

Do tragedii doszło 30 marca 2025 roku na ul. Ogrodowej w Chełmie. Grupa nastolatków bawiła się na urodzinach jednego z kolegów. Między godz. 3.00 a 4.00 nad ranem jeździli ulicami miasta. Ich przejazd zarejestrowały kamery miejskiego monitoringu, prywatne kamery oraz telefon jednego z uczestników.

Według ustaleń śledczych na prostym odcinku drogi kierowca stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na chodnik, uderzył w latarnię, a następnie w betonowe ogrodzenie posesji.

Biegły wskazał, że bezpośrednią przyczyną utraty kontroli nad samochodem było zsunięcie się opony z tylnego koła. Najprawdopodobniej doszło do tego wskutek spadku ciśnienia w oponie, przeciążenia pojazdu oraz bardzo dużej prędkości.

W chwili zdarzenia w samochodzie znajdowało się dziewięciu pasażerów, z czego trzech podróżowało w bagażniku. Badanie wykazało, że kierowca miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie.

Jak wynika z materiału dowodowego, początkowo samochodem kierował trzeźwy uczestnik spotkania. Gdy okazało się, że autem ma podróżować aż 10 osób, odmówił dalszej jazdy.

–Wręczył mi kluczyki i zamieniliśmy się miejscami. Czułem się dobrze – wyjaśniał Szymon C. podczas przesłuchania w prokuraturze.

Podczas pierwszego dnia procesu przeprosił rodziny poszkodowanych, które zostały przyjęte przez matki jego zmarłych kolegów. 

Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca oskarżonego, adwokat Jacek Przeciechowski, zapowiedział, że decyzję w sprawie ewentualnej apelacji podejmie po rozmowie ze swoim klientem.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama