Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Polak zraniony przez obywatela Zimbabwe. Bosak: Nie bądźmy obojętni

41-letni obywatel Zimbabwe podczas bójki w jednym z lubelskich lokali ranił mieszkańca Lublina półlitrowym kuflem. Pan Grzegorz zalał się krwią i trafił do szpitala. Sprawę wyjaśniają politycy Konfederacji. - Reagujmy i nie bądźmy obojętni! - apeluje marszałek Krzysztof Bosak.
Polak zraniony przez obywatela Zimbabwe. Bosak: Nie bądźmy obojętni

Pan Grzegorz o zdarzeniach z nocy między 30 a 31 maja szczegółowo opowiedział telewizji wPolsce24

- Nawiązała się sprzeczka. Wymieniliśmy się kilkoma zdaniami. Ten człowiek oddalił się do innego miejsca w tym pubie. Obserwowałem, co robi. Zauważyłem, że wraca z powrotem do mnie, trzymając w ręku piwo. Podszedł i z agresją, z jaką wyrażał się poprzednio, zapytał, czy mam problem. Odpowiedziałem, że on ma problem. Chcąc uniknąć dalszej interakcji, lekko się od niego odwróciłem. I nagle poczułem mocne uderzenie w tył głowy. Schyliłem się. Złapałem się za tył głowy. Chciałem się z tego miejsca oddalić. Poczułem jeszcze jedno uderzenie. Złapałem się za głowę. Całe ręce miałem mokre. Zobaczyłem kałuże krwi pod sobą - opowiadał mieszkaniec Lublina w programie wPolsce24

Wirtualna Polska ustaliła, że obywatel Zimbabwe, który był sprawcą całego zdarzenia, nie mieszka na co dzień w Lublinie. Żyje w Warszawie, jest DJ-em, przyjechał tu na Africa Day Festival. Nie miał - tak wynika z informacji WP - wcześniej problemów z prawem, więc policja nie złożyła wniosku o deportację. 

Pan Grzegorz twierdzi, że od lekarzy na lubelskim SOR usłyszał, że nigdy nie widzieli tak głębokiej i rozległej rany w tej części głowy. Ale obywatel Zimbabwe usłyszał tylkozarzut spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi mu kara grzywna, ograniczenie wolności lub do dwóch lat za kratkami. 

I to właśnie podejście śledczych i wymiaru sprawiedliwości do tej sprawy najbardziej bulwersuje polityków Konfederacji.

- Murzyn pobił Polaka z użyciem szklanki. Policja go puściła jakby nigdy nic. Powinien być aresztowany, a następnie wydalony z kraju! Pan Grzegorz z Lublina ma rozległą ranę po szwach i prawdopodobne obrażenia rdzenia kręgowego, wciąż przebywa w szpitalu. Jego napastnik usłyszał zarzut lekkiego uszczerbku na zdrowiu. Nie ma wniosku o areszt. Nie ma wniosku o deportację. Mężczyzna wyszedł z izby wytrzeźwień. Cała sprawa jest skandaliczna i sugeruje próbę zamiecenia problemu pod dywan. Pan Grzegorz nie może być kolejną zapomnianą ofiarą systemu, który chroni imigrantów z trzeciego świata! - grzmi Piotr Zduńczyk, wiceprezes Ruchu Narodowego na Lubelszczyźnie.

- Odwiedziłem dziś w szpitalu pana Grzegorza, Polaka zaatakowanego przez obywatela Zimbabwe. Porozmawialiśmy chwilę o całym zajściu, pan Grzegorz podkreślał że nie spodziewał się że w swoim mieście może go coś takiego spotkać, że ktoś go od tyłu zaatakuje, a szczególnie w urodziny, które chciał spędzić z przyjaciółmi na mieście. Jesteśmy zdruzgotani stanowiskiem policji i prokuratury, rozpoznającej atak jako czyn o niskiej kwalifikacji prawnej, podczas gdy faktycznie centymetry dzieliły szkło od tętnicy. Doświadczeni lekarze mówili panu Grzegorzowi, że dawno nie widzieli takiego przypadku, ranę zszywano prawie dwie godziny, nadal nie wiadomo do końca, czy okolice rdzenia nie są uszkodzone, ma to wykazać tomografia - pisze Rafał Mekler, jeden z liderów lubelskiej Konfederacji.

Głos zabrał też marszałek Krzysztof Bosak, który skierował pismo z interwencją do Komendanta Miejskiego Policji w Lublinie w sprawie rażąco niskiej kwalifikacji prawnej czynu obywatela Zimbabwe

- Skandal w Lublinie po Africa Day Festival. Dziękuję Rafałowi Meklerowi za trzymanie ręki na pulsie. Okazuje się, że Afrykańczyk z Warszawy, który w Lublinie prawie zabił świętującego urodziny 40-latka, atakując go z tyłu i rozcinając mu szyję: już został zwolniony przez lubelską policję, nie będzie aresztowany, nie będzie deportowany, nie odpowie za próbę zabójstwa ani za rozbój, odpowie wyłącznie za lekkie uszkodzenie ciała, po tym jak ofiarę w szpitalu zszywali dwie godziny i ma uszkodzony kręgosłup, nie będzie odnotowany w policyjnych kronikach informacyjnych, wrócił do warszawskich klubów. Reagujemy i nie bądźmy obojętni! - apeluje marszałek Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama