Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kosiniak-Kamysz obiecał i... nic. Gdzie jest baza śmigłowców w Porcie Lotniczym Lublin?

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wiele razy obiecywał, że na obszarze Portu Lotniczego Lublin powstanie wojskowa baza śmigłowców. Minęły dwa lata. I za jego słowami nie poszły konkrety. Przedstawiamy kulisy historii, w której polityczne deklaracje mieszają się z wielkim biznesem, a w tle rozgrywa się bezpieczeństwo Polski i Lubelszczyzny.
Kosiniak-Kamysz obiecał i... nic. Gdzie jest baza śmigłowców w Porcie Lotniczym Lublin?

Autor: DW

Marzec 2024 roku, wojskowa CASA podkołowała pod główne wejście Portu Lotniczego Lublin. Na płytę lotniska zszedł wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Towarzyszyli mu Cezary Tomczyk, sekretarz stanu w ministerstwie obrony narodowej i Krzysztof Hetman, wtedy minister rozwoju i technologii. Na miejscu czekali już na nich marszałek Jarosław Stawiarski, prezydent Krzysztof Żuk, wicewojewoda Andrzej Maj i Andrzej Hawryluk, ówczesny prezes lubelskiego lotniska.

Kosiniak-Kamysz przybył z dobrymi nowinami. Ogłosił, że w Lublinie będę stacjonować śmigłowce wojsk lądowych. Chwilę później politycy parafowali list intencyjny o współpracy Ministerstwa Obrony Narodowej i województwa lubelskiego w stworzeniu bazy na obszarze Portu Lotniczego Lublin.

Wicepremier Polski zapowiedział podpisanie umowy z samorządem na zakup gruntów. Mówił, że niezwykle ważne jest, żeby „mieszkańcy wschodniej części kraju czuli obecność Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej”. Plotkowało się, że w nowej bazie dla śmigłowców, która powstałaby na stuhektarowym terenie trawiastego lotniska, służyć i pracować będzie ponad tysiąc pracowników i żołnierzy.

Prezes Hawryluk opowiadał, że pojawienie się sił lotniczych oznaczać będzie budowę nowych hangarów do obsługi maszyn, rozbudowę części cargo, niezbędnej do prowadzenia logistyki przez wojsko, i szereg innych przedsięwzięć, które pozwolą lotnisku rozwinąć skrzydła pod kątem finansowym i biznesowym.

Wiceminister Tomczyk podkreślał, że o budowę wojskowej bazie w Porcie Lotniczym Lublin bardzo zabiega Krzysztof Żuk. Prezydent Lublin dziękował MON za sprawne negocjacje. Marszałek Jarosław Stawiarski przypomniał, że sam pomysł powstał jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Jego współautorem był poseł Michał Moskal. Koncepcja znalazła też poparcie wicepremiera Mariusza Błaszczaka. Ale działo się to na tuż przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku, w których PiS stracił władzę.

Wicepremier obiecywał

Po tamtym wystąpieniu Kosiniaka-Kamysza z marca 2024 roku wydawało się jednak, że plan ten zostanie skutecznie przeniesiony ze sfery obietnic na poziom realizacji w świecie rzeczywistym. Minęły dwa lata. Baza dla śmigłowców w Porcie Lotniczym Lublin wciąż nie powstała.

W połowie listopada 2024 roku, w Lubelskim Centrum Konferencyjnym odbyła się Krajowa Konwencja PSL pod tytułem „Konkretnie o Polsce!”. Europoseł Krzysztof Hetman wyciął z niej mniej więcej minutowy fragment wystąpienia Kosiniaka-Kamysza i na Facebooku okrasił go triumfalnym podpisem: „Będzie baza śmigłowców w Porcie Lotniczym Lublin w Świdniku!”.

- W Porcie Lotniczym Lublin realizowana jest jedna z największych inwestycji w bezpieczeństwo państwa polskiego i bezpieczeństwo regionu: stała baza dla śmigłowców wojsk lądowych. To właśnie do wojsk lądowych trafiają najważniejsze śmigłowce, jakie kupujemy w tym momencie, czyli bojowe Apache AH-64. Lublin odegra więc bardzo ważną rolę jako miejsce stacjonowania i bazowania tych maszyn – mówił lider Polskiego Stronnictwa Ludowego. 

Zaledwie dwa miesiące później szef MON opóźnienia w realizacji tej „jednej z największych inwestycji” tłumaczył uwarunkowaniami środowiskowymi. Baza Lotnictwa Śmigłowcowego miała powstać na obszarze Natura 2000. Ale resort od tych planów odstąpił na rzecz pięćdziesięciu-sześćdziesięciu hektarów na północ od PLL. Przeleciał 2025 rok. Sprawa przycichła.

Pat trwa

Na początku 2026 roku Ministerstwo Obrony Narodowej potwierdziło w komunikacie przekazanym Polskiej Agencji Prasowej, że zleciło wycenę nieruchomości i po sporządzeniu operatu szacunkowego przekazało lotnisku propozycję ceny za teren. Szczegóły negocjacji, wartości gruntu i przewidywanego harmonogramu inwestycji pozostawały niejawne. Port Lotniczy Lublin potwierdził jedynie otrzymanie oferty. 

Dowiadywaliśmy się, że MON planuje wykorzystać około sześćdziesiąt hektarów terenów sąsiadujących z portem, które w lutym 2024 roku zostały przejęte w użytkowanie od Lasów Państwowych, gdzie powstać mają elementy zaplecza administracyjnego i logistycznego nowej jednostki. 

Minęło kolejne pół roku, a… pat trwa. Trwa i trwa. Choć obu stronom niewątpliwie zależy, żeby baza śmigłowców w Porcie Lotniczym Lublin wreszcie powstała.

Różnica w wycenach

Z naszych informacji wynika, że rozmowy między władzami Portu Lotniczego Lublin a wojskiem dotyczą sprzedaży około osiemnastu hektarów gruntów należących do lotniska, położonych poza ogrodzeniem portu, po jego północnej stronie. Armia faktycznie kupiła już zaś wcześniej blisko sześćdziesiąt hektarów od Lasów Państwowych. Na tym terenie powstać ma infrastruktura związana z nową dywizją wojsk lądowych i jednostką wyposażoną w śmigłowce Apache.

Świdnik jest rozważany jako jedna z trzech lokalizacji w Polsce, w których docelowo stacjonować mają te maszyny. Dodatkowo wojsko chciałoby nabyć około czterech hektarów znajdujących się już w obrębie lotniska, żeby wybudować drogę kołowania i uzyskać bezpośredni dostęp do pasa startowego. Infrastruktura lotniska jest dla Apache istotna, są to bowiem ciężkie śmigłowce, które oprócz startów pionowych wykorzystują także starty i lądowania z rozbiegiem.

Problemem w negocjacjach okazuje się wycena gruntu. Wojsko, jak się dowiadujemy, przedstawiło operat szacunkowy, według którego osiemnaście hektarów miałoby kosztować około dwa i pół miliony złotych. Tymczasem wartość księgowa tego terenu w dokumentach lotniska wynosi obecnie dziewięć milionów siedemset tysięcy złotych.

- Władze lotniska odpowiadają przed udziałowcami. Nie mogą działać na ich szkodę i sprzedać tego gruntu za bezcen – słyszymy od doskonale obeznanych w temacie informatorów z kręgu lubelskiego światka polityki. 

Gotowość bojowa

Jakiś czas temu władze Portu Lotniczego Lublin proponowały wojsku dzierżawę terenu z prawem pierwokupu. MON nie był zainteresowany takim rozwiązaniem. Rozmowy utknęły w martwym punkcie.

W ostatnich tygodniach doszło jednak do kolejnych spotkań między przedstawicielami PLL i MON, w czasie których obie strony jasno zadeklarowały chęć kontynuowania negocjacji. Z Warszawy idzie jasny sygnał: wojsko nie wycofało się z projektu i nadal jest zainteresowane zakupem gruntów.

Armia deklaruje, że baza będzie potrzebna jej dopiero w latach 2029-2030, gdy rozpoczną się dostawy kolejnych śmigłowców Apache. Pełną gotowość bojową jednostka osiągnęłaby około 2035 roku.

Wstępnie ustalono więc, że po zakończeniu procedury planistycznej Port Lotniczy Lublin przygotuje nowy operat szacunkowy i rozpocznie negocjacje cenowe z wojskiem. Słyszymy, że cena powinna wynieść między osiemnaście a dwadzieścia milionów złotych.

– Jeśli operat lotniska pokaże wartość rzędu dwudziestu milionów złotych, a wojskowy dziesięć razy mniej, czyli około tych dwóch i pół miliona w polskiej walucie, to rzeczywista cena prawdopodobnie znajdzie się bliżej tej wyższej wyceny niż niższej – mówi nam jeden z rozmówców, który zna kulisy tych pertraktacji.

Ostateczna decyzja będzie wymagała akceptacji głównych udziałowców lotniska, czyli samorządu województwa i miasta Lublin.

Gdzie jest baza śmigłowców?

W komunikacji między władzami Portu Lotniczego Lublin i resortem zarządzanym przez ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza panuje zgoda, że utworzenie wojskowej bazy śmigłowców na Lubelszczyźnie nie tylko poprawiłoby bezpieczeństwo newralgicznego, przygranicznego rejonu Polski, uznawanego za wschodnią flankę NATO, ale oznaczałoby również znaczący impuls rozwojowy dla całej Lubelszczyzny.

W okolicy pojawiłyby się tysiące żołnierzy i pracowników związanych z obsługą jednostki. Zwiększyłoby się zapotrzebowanie na mieszkania, usługi, handel. Samo lotnisko stałoby się współużytkownikiem infrastruktury wojskowej, na czym port dodatkowo by zarobił.

Jest to o tyle istotne, że strategia lubelskiego lotniska zakłada osiągnięcie rentowności działalności operacyjnej do 2030 roku. Obsługa wyłącznie ruchu pasażerskiego i tanich linii lotniczych tego nie zapewni, więc władze Portu Lotniczego Lublin starają się równolegle szukać nowych źródeł przychodów, rozwijać działalność cargo, przygotowywać inwestycje w odnawialne źródła energii. 

Pracują nad przywróceniem części infrastruktury logistycznej programu PolHub. Analizują prognozy, z których wynika, że po zakończeniu wojny za wschodnią granicą i rozpoczęciu odbudowy Ukrainy lotniska w Lublinie i Rzeszowie mogą odegrać strategiczną rolę jako zaplecze logistyczne i biznesowe dla całego regionu. Myślą o „Lublin Airport Business Center”, czyli strefie biznesowej przeznaczonej dla przedsiębiorstw związanych z lotnictwem i logistyką.

Ale najważniejszym tematem dla Portu Lotniczego Lublin pozostaje baza śmigłowców. Baza obiecana przez ministra Kosiniaka-Kamysza. A jak sam mówi 44-letni wiceprezes Rady Ministrów: „Z obietnic trzeba się wywiązywać”. Dlatego wszystkim politykom z Lubelszczyzny, bez względu na przynależność partyjną do Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji, Lewicy, PSL-u, Polski2050 czy Centrum, w kolejnych tygodniach zadamy dwa kluczowe pytania. Co zrobili, żeby powstała baza śmigłowców na PLL? I dlaczego ta baza śmigłowców na PLL wciąż nie powstała?

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama