Rada Dzielnicy Wieniawa skierowała do prezydenta Krzysztofa Żuka pismo z krytyką decyzji o wprowadzeniu nocnej prohibicji na terenie Lublina. Tomasz Makarczuk, przewodniczący Zarządu Dzielnicy Wieniawa, uważa, że zakaz ten jest bezskuteczny.
Zapytaliśmy, dlaczego tak uważa.
- Czy ten zakaz naprawdę coś pomógł? Nie wierzę w to. Ci, co mieli pić, piją, albo kupują alkohol na zapas - twierdzi Makarczuk. - Najłatwiej jest wprowadzić zakaz. Miasto wprowadziło, więc ma czyste ręce. Inne miasta wprowadziły, więc my też musimy wprowadzić. Jak takie małpki.
Przewodniczący uważa, że kupno alkoholu po 23.00 nie stanowi problemu. Według Makarczuka w Lublinie istnieją lub niedługo powstaną meliny, w których w godzinach nocnych będzie można bezprawnie nabyć napoje wysokoprocentowe. Twierdzi też, że w akademikach studenci rozprowadzają nielegalnie alkohol.
Profilaktyka zamiast zakazu
Makarczuk mówi, że samo wprowadzenie zakazu niewiele wnosi, a ważniejsze są profilaktyka i edukacja.
- Tu trzeba edukacji i profilaktyki, a nie zakazów. Młodych ludzi trzeba uczyć i uświadamiać w kwestii zagrożeń związanych z alkoholem - przekonuje przewodniczący Zarządu Dzielnicy Wieniawa.
W piśmie Rada Dzielnicy Wieniawa zarzuca prezydentowi, że skład Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych jest zbyt duży, a budżet tejże Komisji zbyt wysoki. Przypomnijmy, że Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych liczy obecnie 30 członków. Jej podstawowym zadaniem jest zaś prowadzenie czynności zmierzających do orzeczenia o zastosowaniu wobec osoby uzależnionej od alkoholu obowiązku poddania się leczeniu w zakładzie lecznictwa odwykowego, a także inicjowanie działań związanych z profilaktyką i rozwiązywaniem problemów alkoholowych
- Skoro jest tak dobrze, że ludzie przestali pić w mieście, no to po co nam taka duża komisja alkoholowa? - pyta ironicznie Makarczuk.
Delikatne pismo
Pismo skierowane do prezydenta Żuka napisane jest w szyderczy sposób. Przewodniczący Makarczuk uważa jednak, że swoje zdanie sformułował pismo w sposób „delikatny”.
- To jest delikatne pismo, bo mogłem napisać ostrzej - stwierdza Makarczuk. - A co w tym złego? Pismo napisałem może w sposób ironiczny, ale dlatego, że to się wiąże z bzdurą. Nikt w ten zakaz nie wierzy. Kto pije alkohol, ten i tak będzie pił - puentuje.

Komentarze