Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Kontrowersja

Milionowy rachunek za cudze dzieci. Czy Zamość stał się sponsorem sąsiednich powiatów?

Czy mieszkańcy Zamościa powinni z własnych kieszeni fundować edukację młodzieży z okolicznych gmin? Podczas ostatniej sesji Rady Miasta prezydent Rafał Zwolak ujawnił porażające dane: blisko 70% uczniów zamojskich szkół średnich to młodzież spoza miasta. Ponieważ rządowa subwencja nie pokrywa realnych wydatków, Zamość musi dokładać do oświaty astronomiczną kwotę ponad 90 milionów złotych, stając się mimowolnym fundatorem edukacji dla ościennych samorządów.
Zamość Rynek Wielki
Łącznie Zamość dokłada do oświaty ponad 90 milionów złotych

Autor: UM Zamość

Źródło: Zamość

Porażające statystyki na sali obrad

Dyskusja nad kondycją finansową miasta podczas ostatniej sesji Rady Miasta przyniosła niezwykle gorzką refleksję na temat tego, jak skonstruowany jest system finansowania polskiej edukacji. Choć Zamość od lat szczyci się statusem regionalnego centrum oświatowego, to prestiż ten zaczął generować gigantyczne obciążenie dla miejskiego budżetu.

Prawdziwą bombę informacyjną zrzucił zza mównicy prezydent Rafał Zwolak, przedstawiając strukturę uczniów w zamojskich placówkach. Okazuje się, że miejskie szkoły średnie zostały zdominowane przez młodzież dojeżdżającą z okolicznych wiosek i mniejszych miasteczek. Blisko 70% uczniów szkół średnich w Zamościu to młodzież spoza miasta, co stawia pod znakiem zapytania sprawiedliwość obecnych rozliczeń między samorządami.

Rządowa kroplówka nie wystarcza

Problem nie tkwiłby w samej liczbie uczniów, gdyby nie fakt, że idące za nimi środki centralne są kroplą w morzu potrzeb. Napływająca z Warszawy subwencja – funkcjonująca obecnie pod nazwą „potrzeb oświatowych” – rażąco rozmija się z rzeczywistymi kosztami utrzymania budynków, pensji nauczycieli czy wyposażenia klas. W efekcie system wymusza na lokalnych podatnikach finansowanie rówieśników swoich dzieci.

„Mieszkańcy Zamościa muszą dokładać z własnej kieszeni miliony do edukacji dzieci swoich sąsiadów” – komentował bez ogródek prezydent Rafał Zwolak, punktując ukryty konflikt finansowy na linii miasto-powiat.

Dziewięćdziesięciomilionowy drenaż budżetu

Skala tego zjawiska najlepiej widoczna jest w liczbach bezwzględnych, które zaprezentowano zszokowanym radnym. Systemowa dziura w finansowaniu oświaty urosła do rozmiarów, które blokują inne kluczowe inwestycje w mieście. Łącznie Zamość dokłada do oświaty ponad 90 milionów złotych.

Te gigantyczne środki, zamiast trafić na remonty zamojskich dróg, chodników czy modernizację infrastruktury, zasilają system, w którym ościenne powiaty oszczędzają kosztem zamojskiego podatnika. Sesja Rady Miasta dobitnie pokazała, że rola hojnego mecenasa zaczyna Zamość zwyczajnie przerastać, a bez pilnej interwencji i zmian na szczeblu centralnym, edukacyjny sukces miasta doprowadzi lokalne finanse pod ścianę.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama