Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zostawił konającego na poboczu, a potem „gasił stres”. Rusza proces po tragedii w Kulczynie

Dwa promile alkoholu w organizmie, brak prawa jazdy, ogromna siła uderzenia i ucieczka z miejsca katastrofy – Prokuratura Rejonowa we Włodawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 31-letniemu Sewerynowi T. Mężczyzna na początku roku śmiertelnie potrącił 54-letniego rowerzystę w miejscowości Kulczyn-Kolonia. Choć oskarżony próbował bronić się absurdalnym argumentem, twierdząc, że upił się dopiero po powrocie do domu, grozi mu teraz surowy wyrok.
Wypadek Kulczyn
Seweryn T. może spędzić w więzieniu do 20 lat

Źródło: Policja

Tragedia pod osłoną nocy

Do tego dramatycznego zdarzenia doszło pod koniec stycznia. Na poboczu drogi w miejscowości Kulczyn-Kolonia odnaleziono ciało 54-letniego mężczyzny. Śledczy szybko ustalili, że został on staranowany przez samochód, którego kierowca bez mrugnięcia okiem dodał gazu i zbiegł z miejsca wypadku. Po nitce do kłębka policjanci dotarli do Seweryna T., właściciela mocno uszkodzonego opla.

Jak się okazało, 31-latek w ogóle nie powinien siadać za kółkiem. Mężczyzna nie posiadał uprawnień do kierowania, które stracił już wcześniej – i to za dokładnie to samo przewinienie: jazdę na podwójnym gazie.

Ekspertyza bezlitosna dla pirata

Biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych drobiazgowo przeanalizował sekundy poprzedzające zderzenie. Opel poruszał się z prędkością około 65 km/h, a rowerzysta jechał tuż przy prawej krawędzi jezdni z prędkością ok. 10 km/h. Siła uderzenia przodem auta w tył jednośladu była gigantyczna. Rowerzysta doznał rozległych i wielonarządowych obrażeń, ponosząc śmierć na miejscu.

Co istotne, prokuratura podkreśla, że błędy popełnione przez ofiarę nie zwalniają kierowcy z odpowiedzialności:

„Wprawdzie rowerzysta poruszał się po zmroku bez wymaganego oświetlenia oraz bezpośrednio przed zderzeniem wykonał manewr skrętu w lewo, to uchybienia te nie przyczyniły się do zaistnienia wypadku” – opisał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prok. Marcin Kozak.

Jedyną przyczyną tragedii był błąd taktyczny 31-latka. Gdyby właściwie obserwował jezdnię i zaczął hamować we właściwym momencie, bez problemu uniknąłby zderzenia.

„Niczego nie zauważyłem, piłem w domu”

Seweryn T. przed śledczymi przyjął linię obrony, która w sprawach o wypadki drogowe wraca jak bumerang. Przyznał się do winy jedynie częściowo i za wszelką cenę próbował umniejszyć swoją odpowiedzialność. Tłumaczył, że nie miał pojęcia, w co uderzył, a rowerzysta był niewidoczny, bo nie nosił kamizelki odblaskowej.

Najbardziej kuriozalne było jednak tłumaczenie dotyczące alkoholu. 31-latek, u którego w organizmie wykryto około 2 promile alkoholu, przekonywał śledczych, że... sięgnął po butelkę dopiero po powrocie do domu, by rzekomo zagłuszyć stres. Ostatecznie, przyparty do muru dowodami, zeznał, że to on musiał potrącić 54-latka, bo jednoznacznie wskazywały na to uszkodzenia jego opla.

Sprawę rozstrzygnie teraz Sąd Rejonowy we Włodawie. Seweryn T. odpowie za umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa, spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz ucieczkę. Może spędzić w więzieniu do 20 lat.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama