Do zdarzenia doszło w minioną środę na terenie gminy Dębowa Kłoda.
Jak ustalili policjanci, 60-latek przyjechał quadem na posesję swojego znajomego. W trakcie wizyty posadził na przodzie uruchomionego pojazdu 7-letniego chłopca. W pewnym momencie dziecko nacisnęło manetkę gazu, przez co quad gwałtownie ruszył i uderzył w ścianę budynku.
– 60-latek zdołał utrzymać się na pojeździe, natomiast 7-latek uderzył głową w budynek i spadł z quada. Świadkowie natychmiast wezwali służby ratunkowe. W czasie, gdy udzielano chłopcu pierwszej pomocy, mężczyzna oddalił się z miejsca zdarzenia – przekazuje młodsza aspirant Ewelina Semeniuk z Komendy Powiatowej Policji w Parczewie.
Dziecko zostało przetransportowane do szpitala w Lublinie. Jak wynika z ustaleń policji, chłopiec pozostał tam na obserwacji, jednak jego życiu i zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Policjanci zatrzymali go w sąsiedniej miejscowości
Funkcjonariusze szybko ustalili tożsamość kierującego i zatrzymali go w sąsiedniej miejscowości.
Badanie wykazało, że 60-latek miał blisko 4 promile alkoholu w organizmie. To jednak nie koniec nieprawidłowości.
– W policyjnych systemach okazało się, że mężczyzna nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi, a quad, którym się poruszał, był nieubezpieczony i niedopuszczony do ruchu. Funkcjonariusze procesowo zabezpieczyli pojazd, a o dalszym losie 60-latka zdecyduje sąd – dodaje Ewelina Semeniuk.
Usłyszał zarzuty
Po wytrzeźwieniu mężczyzna usłyszał zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za to przestępstwo grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Policja zapowiada również wyłączenie do odrębnego postępowania materiałów dotyczących prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, bez wymaganych uprawnień oraz quadem niedopuszczonym do ruchu.

Komentarze