Łęcznianie nadrobili dystans
Drugoligowcy Górnika Łęczna dzięki serii zwycięstw na zakończenie piłkarskiej jesieni awansowali na szóste miejsce w tabeli, a strata do zespołów zajmujących miejsca gwarantujące prawo gry w barażach o I ligę (3 i 4) jest znikoma. Tak znikoma, że znów rozbudziła nadzieje na włączenie się Górnika do walki o awans. Wygrana 1:0 ze Świtem nie przyszła łatwo. Goście mimo że grali w nieco osłabionym składzie, prezentowali się nieźle, utrudniali grę w środkowej strefie boiska, utrudniając konstruowanie akcji ofensywnych gospodarzy. A że czynili to skutecznie, akcji górników za wiele nie było.
- 03.12.2001 16:00
W 10 min obok bramki strzelał z rzutu wolnego Paweł Bugała. W 18 min po faulu na szarżującym na bramkę Świtu Piotrze Bronowickim z rzutu wolnego zza linii pola karnego strzelał Adam Bosowski, trafił jednak w mur. Wreszcie w 35 min przejawiający sporą ochotę do gry Sebastian Szałachowski wpadł na pole karne i mocnym płaskim strzałem zaskoczył Arkadiusza Malarza.
Po przerwie Świt starał się więcej sił angażować w ofensywę - co zrozumiałe - i był bliski wyrównania. W 71 min groźnie strzelał Artur Lamch (Marcin Mańka wybił piłkę na róg), w 86 min z wolnego z 18 m bardzo niebezpiecznie uderzył Mariusz Pielech (Mańka poradził sobie z kozłującą piłką), a wcześniej niebezpiecznie główkował Krzysztof Wołczek.
Górnicy najbliżsi podwyższenia rezultatu byli w 54 i 56 min. Najpierw prostopadłe podanie Szałachowskiego do Piotra Jaroszyńskiego było odrobinę za mocne i bramkarz wybiegiem na szesnastkę zażegnał niebezpieczeństwo. W drugim przypadku po kolejnym dobraniu Szałachowskiego w dogodnej sytuacji strzeleckiej znalazł się Paweł Pranagal, jednak i on miał drobne problemy z opanowaniem piłki, w związku z czym huknął nad okienkiem.
Reklama













Komentarze