Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Poradnik

Wyją syreny? Schowaj się tu. Nie popełnij tych błędów! Poradnik dla Lubelszczyzny | Strych Mazurka

Wyją syreny alarmowe. Nadciąga zagrożenie z powietrza. Jesteśmy w bloku, w domu, w pracy, w szkole, na ulicy, w samochodzie, w komunikacji miejskiej i nie wiemy, co robić? W najnowszym Strychu Mazurka spytałem ekspertów i przygotowałem praktyczny poradnik.
Kliknij aby odtworzyć

Wielu mądrych i bardzo praktycznych rad w nowym Strychu Mazurka udzielił nam podpułkownik dyplomowany rezerwy Dariusz Krzysztofik, zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa Mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Lublin.

- Pamiętajmy, że jest czas pokoju. Nikt nie wprowadził stanu wojennego. Nikt nie ogłosił czasu wojny. Ale są różne sytuacje. Kiedy zawyje syrena, w przypadku Lublina najmądrzejszą i najrozsądniejszą rzeczą, jaką możemy zrobić, jest unikanie otwartej przestrzeni. Jeżeli jesteśmy w budynku, to w nim pozostajemy. Jeżeli mamy bezpośrednio pod budynkiem schronienie, ukrycie, schron czy inne bezpieczne miejsce, wtedy do niego schodzimy. Ale jeżeli czegoś takiego nie ma, to nie wychodzimy na dwór i nie zaczynamy szukać. Zostajemy w budynku. W tak zwanym miejscu bezpiecznym. 

- Jak zidentyfikować to miejsce bezpieczne?

- To takie miejsce w budynku, które od zewnątrz jest odgrodzone co najmniej dwiema ścianami, z dala od okien. To może być cokolwiek. Korytarz. Łazienka. Generalnie musimy znaleźć miejsce, które chroni nas przed ewentualną falą wybuchową, falą uderzeniową i odłamkami. Pamiętajmy też, że nie mamy wzorców. Żadnych, ale to żadnych wzorców. Lublin jest pierwszym dużym miastem w Polsce od 1945 roku i końca II wojny światowej, w którym ogłoszono alarm. I wcale nie poszło nam tak źle, jak mogłoby się wydawać. Jednostkowe przypadki niewłaściwego czy dyskusyjnego zachowania o niczym bowiem nie świadczą. Nakręcanie spirali strachu nie ma sensu. Błędy przeanalizujmy i poprawmy. Wbrew pozorom największym problemem nie były szkoły. Problemem było to, że ludzie w mieście normalnie chodzili po ulicach. Mało kto reagował. W większości przypadków ludzie zbagatelizowali dźwięk syren.

- I potem w mediach społecznościowych pisali, że nie ma procedur.

- Mamy się opanować, uspokoić, zadbać o siebie. Nie jest to czas na pisanie na Facebooku, że nic się nie dzieje albo że wszystko działa źle. Nie dzwonimy na 112, chyba że zagrożone jest ludzkie życie. Nie ma potrzeby wydzwaniania z pytaniami, co się dzieje. Znajdujemy bezpieczne miejsce w najbliższym budynku, spokojnie siadamy i czekamy, aż nastąpi sygnał odwołania alarmu - mówi Dariusz Krzysztofik z Wydziału Bezpieczeństwa Mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Lublin.

Zapraszam na bardzo praktyczny poradnik bezpieczeństwa dla Lubelszczyzny. Oczywiście, jak każdy, mam olbrzymią, ale to olbrzymią nadzieję, że w województwie lubelskim ani nie będą już spadać rakiety, ani drony, ani nie będzie więcej tajemniczych pożarów, ani politycznych zabójstw, ani tym bardziej wojny w jakiejkolwiek formie. Chcę żyć normalnie. Ale też prawda jest taka, że zakrycie kołdrą głowy wcale nie sprawia, że niebezpieczeństwa nie ma. 

Nie chcemy, żeby Rosja ani nierozsądni politycy wciągnęli nas do wojny. Nie możemy się bać. Ale nie możemy być też obojętni. Choć nadchodzą trudne miesiące. Miesiące, kiedy może pojawić się strach, może pojawić się niepokój. Jedno jest jednak pocieszające: trudne czasy tworzą silnych ludzi. I my musimy się nimi stać. Mam więc nadzieję, że poradnik, który przy pomocy ludzi znacznie bardziej ode mnie kompetntnych, który prezentuję w najnowszym Struchu Mazurka, choćby w minimalnym stopniu temu posłuży. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama