„Polska” na etykiecie to deklaracja, a nie gwarancja
W lutym 2026 r. Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych podała wyniki kontroli 98 sklepów i producentów miodu. Nieprawidłowości stwierdzono u 40,8 proc. z nich. Niemal co trzecia badana partia miała problemy z oznakowaniem, a w co piątej analiza pyłkowa wykazała niezgodności z deklarowaną odmianą. Badanie to pozwala sprawdzić, z jakich roślin pochodzi pyłek obecny w miodzie.
Zdarzało się też, że na opakowaniu jako kraj pochodzenia widniała Polska, choć w miodzie wykrywano pyłek roślin niewystępujących w naszej strefie klimatycznej. Inspekcja nie potwierdzała więc deklarowanego pochodzenia. W innej próbce wykryto dekstryny skrobiowe, czyli substancje, które mogą świadczyć o dodaniu do miodu syropu skrobiowego i jego zafałszowaniu.
Problem jest szerszy niż jedna kontrola. W unijnej akcji „From the Hives” Komisja Europejska przebadała 320 próbek miodu importowanego do UE, pobranych na przełomie 2021 i 2022 r. W 147 z nich, czyli w 46 proc., wykryto markery wskazujące na możliwy dodatek syropów cukrowych.
Jeśli taki syrop rzeczywiście został dodany do miodu, to jest to równoznaczne z zafałszowaniem, ponieważ miód powinien być produktem naturalnym, bez domieszki cukrowych syropów.
Jak czytać etykietę miodu po zmianie przepisów?
Od 14 czerwca 2026 r. obowiązują nowe zasady. Jeśli w słoiku jest miód z kilku państw, producent musi podać ich nazwy w kolejności od największego udziału oraz procent każdego z nich. Informacja ma się znaleźć w głównym polu widzenia, a przepisy dopuszczają tolerancję 5 proc. dla deklarowanego udziału. Na opakowaniach poniżej 30 g nazwy państw można zastąpić kodami, np. PL (Polska), UA (Ukraina), CN (Chiny).
Zmiana objęła też mocno filtrowany miód. Produkt, z którego usunięto znaczną część pyłku, trafia do kategorii miodu piekarniczego, przeznaczonego do dalszego przetwarzania. Nie powinien być sprzedawany jako zwykły miód lipowy, akacjowy czy wielokwiatowy.
Jednocześnie trzeba pamiętać, że produkty wprowadzone do obrotu przed 14 czerwca mogą być sprzedawane dalej, do wyczerpania zapasów.
Co sprawdzić na słoiku miodu przed zakupem?
Najpierw zwróć uwagę na kraj pochodzenia. Jeśli miód jest mieszanką z kilku państw, na etykiecie powinny pojawić się ich nazwy i udziały procentowe. Kraje podaje się od tego, z którego pochodzi największa część miodu. Jeśli więc jako pierwsza widnieje Polska, oznacza to, że polski miód ma największy udział w mieszance.
Warto też sprawdzić, kto odpowiada za produkt, a dokładnie czy jest to konkretna pasieka, czy jedynie firma pakująca miód pochodzący z różnych źródeł.
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) przypomina, że nazwa miodu na etykiecie musi być zgodna z przepisami i nie może wprowadzać konsumenta w błąd. Przykładem nieprawidłowego oznaczenia może być nazwa „miód wielokwiatowy gryczano-rzepakowy”. Łączy ona określenie miodu wielokwiatowego z nazwami konkretnych roślin, co może sugerować, że produkt ma jednocześnie kilka różnych, precyzyjnie określonych odmian.
Jeśli trafisz na starsze oznaczenie w rodzaju „mieszanka miodów pochodzących z UE i spoza UE”, nie dowiesz się z niego, z jakich dokładnie krajów pochodzi miód ani w jakich proporcjach został zmieszany.
Najprościej wybierać miód bezpośrednio z pasieki, gdzie łatwo sprawdzić zarówno jego odmianę, jak i pochodzenie. Polski miód z Pasieki Łysoń jest jasno oznaczony pod względem odmiany i pochodzenia. W przypadku miodu lipowego wiadomo, jaki to rodzaj miodu, skąd pochodzi i kto odpowiada za produkt: https://pasiekalyson.pl/sklep/polski-miod/miod-lipowy/.
Najpopularniejsze miody w Polsce. Jak rozpoznać prawdziwy miód?
Najczęściej kupowanym miodem w Polsce pozostaje wielokwiatowy, wskazywany przez ponad 40 proc. kupujących. W badaniu SW Research dla Polskiej Izby Miodu z marca 2024 r. drugie miejsce zajął lipowy 11 proc. Dalej były spadziowy i gryczany po 8 proc. oraz akacjowy 7 proc.
Lipowy jest więc ulubionym miodem odmianowym Polaków, a zarazem jednym z najbardziej wrażliwych na pogodę. Lipy kwitną krótko i kilka chłodnych, deszczowych albo bardzo suchych dni w tym czasie potrafi zmniejszyć zbiór na cały sezon. Jasny, lekko ostry w smaku miód lipowy krystalizuje się zwykle dopiero po kilku tygodniach, więc długo pozostaje płynny.
Rzepakowy zachowuje się zupełnie inaczej. Krystalizuje po kilku dniach i potrafi stać się niemal biały. To naturalna cecha tej odmiany. Podobnie jest z innymi miodami. W zależności od rodzaju mogą różnić się kolorem, konsystencją i tempem krystalizacji, dlatego sam wygląd nie świadczy o ich jakości ani autentyczności.
Domowe testy nie pozwalają stwierdzić, czy miód został zafałszowany. Takie nieprawidłowości można wiarygodnie wykryć dopiero w badaniach laboratoryjnych. Dlatego przy zakupie lepiej dokładnie przeanalizować etykietę lub wybierać miód ze sprawdzonych źródeł.
Płacimy więcej, pszczelarz dostaje niewiele
Nawet jeśli w sklepie miód drożeje, pszczelarz niekoniecznie na tym zyskuje. Według raportu Instytutu Ogrodnictwa w grudniu 2025 r. średnia cena skupu miodu wielokwiatowego i rzepakowego wynosiła 11,90 zł za kilogram, a w sprzedaży detalicznej ten sam miód kosztował średnio 35,50 zł. Przy miodach akacjowych, lipowych i gryczanych było to 19,60 zł w skupie i 44,50 zł na półce.
Raport wylicza dla tych grup marże na poziomie 66 i 56 proc. i zaznacza, że wysoka cena na półce nie przekłada się bezpośrednio na zarobek pszczelarza. Duża część różnicy cenowej powstaje na kolejnych etapach przetwarzania i handlu. Dlatego warto kupować miód bezpośrednio z pasieki. Wtedy większa część ceny trafia do pszczelarza, który rzeczywiście go wyprodukował.
Pełnych danych za sezon 2026 jeszcze nie ma, dlatego konkretnego procentu podwyżki nie da się jeszcze dziś uczciwie podać.
Ponad połowa importowanego miodu pochodzi z Chin
Od stycznia do października 2025 r. do Polski sprowadzono około 22,35 tys. ton miodu, a wyeksportowano około 8,81 tys. ton. Prawie 53 proc. importu pochodziło z Chin, w średniej cenie około 1 euro za kilogram. Ukraina odpowiadała za kolejne 25 proc. dostaw, w średniej cenie 1,90 euro za kilogram.
Dla porównania: w Polsce działa około 96,6 tys. pszczelarzy, którzy utrzymują 2,4 mln rodzin pszczelich. Najwięcej pszczół jest u nas, na wschodzie kraju. Makroregion wschodni, obejmujący m.in. Lubelszczyznę, skupia 24,1 proc. krajowego pogłowia. Krajowego miodu nie brakuje więc z powodu braku pszczelarzy. Konkuruje on na półce z surowcem, który kosztuje kilka razy mniej.
Dlaczego warto kupować miód bezpośrednio z pasieki?
Rodzinne pasieki działają w Polsce od pokoleń i często właśnie tam wiedza o miodzie przechodzi z jednej generacji na kolejną. Tak było również w rodzinie Łysoniów. Jej pszczelarska historia zaczęła się w latach 50. od pasieki Mariana Łysonia, a w 2004 r. powstała Pasieka Łysoń. Dziś miód od takich producentów można kupić bezpośrednio, bez udziału wielu pośredników, a przy okazji łatwiej sprawdzić, kto go wyprodukował i skąd pochodzi.
Niezależnie jednak od miejsca zakupu warto poświęcić kilka sekund na przeczytanie etykiety. Świadomy zakup miodu nie polega na wierze w domowe sposoby sprawdzania jego jakości, ale na uważnym czytaniu etykiety i sprawdzaniu, skąd pochodzi produkt oraz kto za niego odpowiada.

Komentarze